• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Moim zdaniem

    Artur Bazak

    |

    GN 26/2007

    dodane 04.07.2007 09:46

    Czy Sławomira Sierakowskiego należy się bać? I tak, i nie. Jak powiedział Igor Janke, publicysta „Rzeczpospolitej”, środowisko „Krytyki Politycznej” to coś zupełnie bezprecedensowego na polskim rynku idei.

    I ta świeżość oraz fakt, że Sierakowski jest postacią bardzo medialną, powodują, że jest skazany na sukces. Sierakowski bardzo dobrze wygrywa swój lewicowy radykalizm, wykorzystując narzędzia, jakich dostarcza mu świat, z którym walczy. Bo jego głównym wrogiem jest, jak to określa, „konsens liberalno-demokratyczny”.

    W tym sensie jego diagnoza rzeczywistości jest bardzo bliska diagnozie braci Kaczyńskich, których zresztą ceni za skuteczność. Oni także podważają obowiązujący dotychczas dogmat jedynie słusznego modelu demokracji liberalnej. Sierakowski chce wprowadzić trzeci, obok liberalnego i konserwatywnego, język do debaty publicznej. I, jak na razie, powoli mu się to udaje. Radykał, rewolucjonista, który publikuje książki lewicowych myślicieli komentujących Lenina, odwołujący się do tradycji religijnej, przez dokonanie rewolucyjnej i politycznej interpretacji postaci św. Pawła, zostaje – w opinii wielu – oswojony przez wejście do głównego nurtu debaty publicznej.

    Rzecz w tym, że jest na odwrót. To Sławomir Sierakowski oswaja znudzonych rytualną debatą polskiego grajdołka redaktorów największych mediów i dzięki ich życzliwości może wprowadzać idee i pomysły, które parę lat temu były jeszcze nie do pomyślenia. I mimo że na razie jego oddziaływanie jest w dużej mierze ograniczone do świata akademickiego i sfery mediów, jest potencjalnym zagrożeniem dla młodej, ideowej prawicy, której po prostu nie ma. Na razie jest atrakcyjnym medialnym rewolucjonistą.

    Wkrótce może wygrywać kolejne bitwy o umysły młodych, zbuntowanych i niechętnych rządzącej prawicy Polaków. A jest ich coraz więcej. Dlatego warto mu się uważnie przyglądać. Bo pod miłą powierzchownością lewicowego myśliciela kryje się realne zagrożenie. Zachwycając się jego skutecznością i inteligencją, trzeba pamiętać, że jego celem jest zrobienie w Polsce tego, czego w Hiszpanii dokonał Zapatero.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół