• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Plaża w kościele

    ks. Tomasz Jaklewicz, Julia Markowska

    |

    GN 27/2007

    dodane 04.07.2007 11:45

    Pępki na wierzchu, dekolty, odsłonięte ramiona, szorty. Plażowa moda wkracza latem do świątyń.

    W nadmorskich kurortach turyści przychodzą do kościoła nieraz prosto z plaży. Mężczyźni w kąpielowych slipkach i koszulkach na ramiączkach. Kobiety w szortach lub miniówkach i mikroskopijnych bluzeczkach.
    – Nie zamierzam ubierać się jakoś specjalnie do kościoła – deklaruje Monika Pilińska, która przyjechała na urlop do Kołobrzegu. – Jestem na wakacjach i jak mam po wyjściu z plaży iść do hotelu, przebierać się, to po prostu szkoda mi czasu. Dlatego idę w tym, w czym jestem, tylko narzucam na siebie coś przewiewnego. Księża powinni zrozumieć, że tutaj ludzie przyjeżdżają odpocząć i nie mają zamiaru się stroić. To, jak wyglądam, nie ma nic wspólnego z moją wiarą. Przecież na Msze odprawiane w ciepłych krajach nikt nie przychodzi ubrany od stóp do głów. I wcale nie znaczy to, że nie szanują Boga.

    Inny turysta, w tym samym miejscu zapytany o to samo, widzi sprawę inaczej. – U mnie w domu niedziela zawsze była dniem bardzo uroczystym. Miałem nawet specjalne, niedzielne ubranie i buty, w których chodziło się wyłącznie do kościoła i na ważniejsze uroczystości rodzinne. Dlatego teraz, nawet na urlopie, staram się przychodzić do kościoła ubrany elegancko. Oczywiście, nie przywiozłem ze sobą garnituru, w który ubieram się na Msze w Warszawie, ale mam długie spodnie i koszulkę z kołnierzykiem. Źle bym się czuł, gdybym przyszedł w kąpielówkach do kościoła, byłby to brak szacunku dla Eucharystii – uważa Tomasz Plawgo z Warszawy.

    Chusta dla roznegliżowanych
    – Niestety, ludzie często wchodzą do naszej katedry, jakby przychodzili do kina – ubolewa ks. prałat Józef Słomski, proboszcz parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Kołobrzegu. – Czapki na głowie, zimne napoje w ręku – to bardzo częsty i nieprzyjemny widok.

    Ksiądz postanowił walczyć o godny strój w kościele. Klerycy, odbywający staże w konkatedrze, stoją przed drzwiami świątyni z chustami dla niezdyscyplinowanych wiernych. – Jak ktoś przychodzi zbyt roznegliżowany, najczęściej dotyczy to kobiet, to klerycy wręczają mu chustę – opowiada ks. Słomski. – Jeszcze nikt nie zaprotestował, choć niektóre panie trzeba by tymi chustami owinąć od stóp do głów. Z podobnymi sposobami upominania się o szacunek dla świątyni można spotkać się na Zachodzie. – Widziałem wielokrotnie, jak do bazyliki św. Piotra nie wpuszczano mężczyzn w krótkich spodenkach ani kobiet z odkrytymi ramionami. Pilnujący wejścia panowie zwracają uwagę uprzejmie, ale stanowczo. Kto nie ma właściwego stroju, może zaopatrzyć się w jednorazowe nogawki lub nakrycia ramion – opowiada ks. Adam Wodarczyk, pracujący przez kilka lat w Rzymie. Na drzwiach wielu kościołów w krajach zachodnich można zobaczyć tablice, przypominające o odpowiednim stroju.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół