• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Pół miliona w Wieczerniku

    Jarosław Dudała, Szymon Babuchowski

    |

    GN 23/2006

    dodane 04.06.2006 20:36

    I Pielgrzymka Benedykta XVI w Polsce : Częstochowa - Jasna Góra - 25 maja 2006 r., piątek

    Apostołowie po wniebowstąpieniu Jezusa czuwali wraz z Maryją w „salina górze”. W „sali na Jasnej Górze” zmieściło się w Dzień Matki prawie pół miliona osób.

    Przed południem na placu pod Jasną Górą było jeszcze pustawo, choć czuwanie rozpoczęło się już o 5.30 śpiewaniem Godzinek. Kolejni pielgrzymi nadciągali w deszczu Alejami Najświętszej Maryi Panny. Kiedy odbywało się nabożeństwo pokutne, pojawiło się słońce i do końca spotkania nie spadła już ani kropla.

    Dobry, uśmiechnięty Papież
    Plac stopniowo zapełniał się pątnikami nie tylko z całej Polski, ale także z innych krajów. W końcu zebrało się ich prawie pół miliona. Powiewały flagi: włoskie, czeskie, słowackie, ukraińskie, niemieckie… – Przyjechaliśmy z Odessy – mówi Nikołaj Kalicinski z Ukrainy. – W tym milionowym mieście jest nas, katolików, pięć, sześć tysięcy – trzy parafie. Ja jestem na emeryturze. Wcześniej pracowałem w barze, byłem żołnierzem, ochotnikiem w Wietnamie. Co chciałbym usłyszeć od Papieża? Że jesteśmy „mołodcy”, że w ogóle przyjechaliśmy – śmieje się pan Nikołaj. – A po drugie, chciałbym usłyszeć, że przyjedzie do nas, na Ukrainę, jak tylko będzie miał wolny czas. Za miesiąc czy dwa…

    Nie chcieli go puścić
    Lądowaniu papieskiego helikoptera towarzyszyło bicie dzwonów na jasnogórskich wałach i okrzyki radości na placu. Entuzjazm udzielił się także osobom konsekrowanym. W kaplicy Matki Bożej niemal każdy chciał uścisnąć czy ucałować dłoń Ojca Świętego. Wyglądało nawet na to, że niektórzy nie puściliby tej dłoni, gdyby nie delikatna, ale zdecydowana interwencja ochroniarzy… Wreszcie nastąpiła chwila wyciszenia – modlitwa przed Cudownym Obrazem. A potem Papież ofiarował sanktuarium złotą różę Pawła VI. Wiadomość o tym fakcie wywołała kolejną falę aplauzu. Prawdziwa eksplozja radości nastąpiła jednak, gdy Papież ukazał się na Wałach, by odprawić nabożeństwo majowe. – W imię Ojca i Syna… – zaczął po polsku Benedykt XVI. W tym momencie zabrzmiało jednak potężne: „Niech żyje Papież!” i „Benedetto!”. Ojciec Święty spokojnie odczekał, po czym rozpoczął modlitwę od nowa.

    Ku dojrzałości
    W słowie skierowanym do zakonników, zakonnic, seminarzystów i przedstawicieli stanów kościelnych, Papież nawiązał do sytuacji apostołów po Wniebowstąpieniu, kiedy trwali wraz z Maryją na modlitwie w „sali na górze”. Wzywał osoby konsekrowane, by nie traciły pierwotnego entuzjazmu, a seminarzystów zachęcał do postawy zachwytu i adoracji. Przedstawicielom nowych ruchów w Kościele nakazał nieść mądrość ewangeliczną „w sposób dojrzały, nie dziecinny, i też nie agresywny, w świat kultury i pracy, w świat mediów i polityki, w świat życia rodzinnego i społecznego”. – Zrozumiałem to przesłanie jako wezwanie do aktywności ewangelizacyjnej – komentuje ks. Roman Litwińczuk, moderator generalny Ruchu Światło–Życie. – Zadaniem naszego ruchu jest formowanie ku chrześcijańskiej dojrzałości, bo tylko tacy ludzie stają się świętymi. To podejście bliskie Janowi Pawłowi II: czynić ludzi świętymi w XXI w. Dopiero tacy mogą świat przemieniać.

    – To było dla nas ważne przeżycie wewnętrzne, bo jako karmelitanki jesteśmy włączone w tajemnicę Kościoła, modlimy się za Kościół i każda z nas przeżywa swoje życie w centrum Kościoła – wyznała po spotkaniu siostra Miriam od Jezusa, karmelitanka bosa ze Spręcowa k. Olsztyna. – To, co mówi Papież, dotyka naszego wnętrza, naszego powołania: bycia w sercu Kościoła.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół