• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Za młody klient

    Piotr Legutko

    |

    GN 45/2005

    dodane 04.11.2005 00:07

    Uprzejmy nastolatek bez trudu kupuje papierosy i wódkę. Sprzedawca udaje, że nie zauważa młodego wieku klienta. Nie pozwól na to! Prawo zabrania sprzedawania używek nieletnim.

    Uczniowie gimnazjum całkiem otwarcie przyznają, że nie mają problemu z dostępem do alkoholu: mogą go kupić w sklepie czy pubie, bez specjalnego problemu. Być może jest w tym element przechwałki (bo tak wypada), co zresztą świadczy o upowszechnieniu się mody na picie. A z modą wygrać trudno.

    Ale haft!
    Przekonali się o tym pomysłodawcy niedawnej kampanii antyalkoholowej, adresowanej właśnie do gimnazjalistów. Chcąc trafić do młodzieży, pracownicy Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARP) powierzyli wymyślanie haseł reklamowych... właśnie nastolatkom. Efekt był skandaliczny. Do gimnazjów w całym kraju trafił pakiet edukacyjny „Nie truj się”, zawierający komplet naklejek z wulgarnymi rysunkami i slangowymi hasłami. Na jednej gęba wymiotująca puszkami piwa i podpis „Ale haft”. Na drugiej hasło „Czubie, nie miej w czubie”, gdzie indziej butelka, obok ogromne g... i hasło „Nawaliłeś”, albo postać siusiająca na pety z adnotacją „Olej to”. Instrukcja zachęcała, by te etykiety „grzeczna” młodzież naklejała kolegom – amatorom „browarku”. Znamienne, że tylko małopolskie kuratorium zablokowało dystrybucję naklejek i wystosowało ostry protest do organizatorów akcji.

    W podobny sposób miały działać telewizyjne spoty, oparte na najpopularniejszych powiedzonkach biesiadnych w rodzaju „rybka lubi pływać” czy „palenie wyszczupla”. Pod pierwszym hasłem oglądaliśmy w TVP topielca, pod drugim zdjęcie rentgenowskie chorych płuc.

    – Postanowiliśmy osłabić popularne wśród młodzieży hasła, które towarzyszą piciu i paleniu. Próbujemy w ten sposób je skompromitować, pokazać ich dwuznaczność – tłumaczył dziennikarzom Jerzy Mellibruda, szef PARP, inaugurując kampanię.

    Słowa i czyny
    Dwuznaczne okazały się efekty podjętych działań. Bez sensu wydano setki tysięcy złotych. Jak pokazują statystyki, kampanie antyalkoholowe nie przynoszą zamierzonego celu, same stają się raczej tematem żartów i kpin. Po prostu młodzież wyczuwa w nich fałsz. Dorośli uciekają się do zabawnych haseł, bo mają świadomość, że proste pouczanie brzmiałoby jeszcze fałszywiej. Zbyt duży jest bowiem rozziew między słowami a czynami. Z jednej strony ustanawiamy zakazy, z drugiej sami ich nie przestrzegamy, sprzedając nieletnim zarówno alkohol, jak i papierosy.

    – Gdyby zapytać kogokolwiek ze sprzedawców, czy to robi, wszyscy zaprzeczą, ale badania wykazują, że aż 82 proc. sprzedałoby nieletnim papierosy bez wahania – mówi Grzegorz Kulaszyński, sprzedawca z warszawskiego Ursynowa. – Główna motywacja to chęć zysku, szczególnie w małych, osiedlowych sklepach – dodaje. Nie zgadza się z nim Krzysztof Wijańczyk, właściciel sklepu. – Moim zdaniem, to przede wszystkim kwestia nieumiejętności odmawiania, braku asertywności, często wzmocniona przez strach, gdy kupujący zachowują się agresywnie. Czasem jest to także zwyczajny ludzki wstyd przed zapytaniem o dowód.

    Młodzież patrzy na tę sprawę bardziej prostolinijnie. – Papierosy kupuje się bez problemu i nie trzeba do tego żadnych agresywnych zachowań. Przeciwnie, wystarczy być grzecznym. A jeśli się bardzo młodo wygląda, trzeba powiedzieć, że to „dla taty”. Zawsze działa – wyznaje Paweł, gimnazjalista z Krakowa. – Poza tym sprzedawca wie, że jeśli odmówi, to pójdę do sklepu obok, a tam dostanę bez problemu.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół