• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Zapomniany warunek - Zadośćuczynienie

    Oprac. na podstawie Katechizmu Kościoła Katolickiego

    |

    GN 11/2005

    dodane 16.03.2005 05:43

    Zadośćuczynienie. To słowo brzmi staroświecko. Kojarzy się z odmówieniem kilku zdrowasiek zadanych przez spowiednika. Bywa lekceważone przez spowiedników i penitentów. Może to właśnie powoduje, że tak szybko po spowiedzi wracamy do starych grzechów.

    Grzech zawsze wyrządza krzywdę. Rani Boga, bliźnich, samego grzesznika. Bóg dokonuje najważniejszej operacji. Swoim miłosierdziem leczy rany grzechu. Dla odzyskania duchowego zdrowia konieczna jest jeszcze rekonwalescencja. Człowiek powinien kontynuować dzieło naprawcze rozpoczęte przez Boga. To jest właśnie zadośćuczynienie. To działanie, które jest odpowiedzią człowieka na dar przebaczenia. Jest naprawieniem szkody wyrządzonej przez grzech. Jest pierwszym krokiem na drodze pokonywania skutków zła. Przypomnijmy podstawowe zasady dotyczące tego ostatniego warunku spowiedzi. Ostatni – nie oznacza przecież nieważny.

    Zadośćuczynienie obejmuje dwa elementy: propozycję kapłana i własną inwencję penitenta. Tzw. pokuta proponowana przez spowiednika nie zawsze jest trafiona. Jest to raczej pewna sugestia, która ma pomóc rozpocząć drogę pokuty. Nie należy jej traktować czysto mechanicznie, prawnie, bezrefleksyjnie. Człowiek powinien zadać sobie trud podjęcia takiego działania, które będzie najbardziej odpowiednim dla niego znakiem otwarcia się na łaskę.

    Spowiedź nie może służyć tylko uspokojeniu sumienia. Należy uczynić wszystko, co możliwe, aby naprawić szkodę wyrządzoną bliźniemu, np. oddać ukradzione rzeczy, wynagrodzić krzywdy, przywrócić dobrą sławę temu, kto został oczerniony. Zwróćmy uwagę, że przy kradzieży mienia społecznego czy zakładowego ta zasada także obowiązuje. Zwrot może być dokonany w sposób dyskretny. Naprawienie krzywdy jest nieraz niemożliwe, np. nie jest łatwo sprostować puszczoną w świat plotkę oczerniającą bliźniego, nie zawsze można oddać skradzione rzeczy. Zawsze jednak można podjąć jakieś działanie, które wyraża naszą szczerą wolę naprawienia krzywdy. Formą zadośćuczynienia może być pomoc komuś w potrzebie lub datek na dobry cel. W ocenie skali zadośćuczynienia kierujemy się zasadą sprawiedliwości, tzn. czyn pokutny winien odpowiadać skali wyrządzonego zła.

    Zadośćuczynienie jest sprawdzianem, na ile szczere było nasze postanowienie poprawy. To jest konkret. A życie, także duchowe, to konkrety. Zadośćuczynienie nie jest naszym samodzielnym wyczynem, jest raczej pierwszym owocem działania łaski przebaczenia. Jest więc w jakiejś mierze „nasze”, ale zawsze dokonane dzięki Jezusowi Chrystusowi. Sami z siebie nic nie możemy uczynić. Wszystko możemy w Tym, który nas umacnia (por. Flp 4,13). Jezus jest naszym zadośćuczynieniem Ojcu. Nieraz bardzo trudno jest naprawić krzywdy, zwłaszcza w przestrzeni ludzkiej miłości. Swoją bezradność trzeba wtedy ofiarować Jezusowi i z Niego czerpać nadzieję na uzdrowienie.

    Oprac. na podstawie Katechizmu Kościoła Katolickiego oraz książki S. Czermińskiego i J. Kucharczak, „Tylko dla łajdaków. Rozmowy o grzechach”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół