• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Niesłuszne i sprzeczne z prawem

    Leszek Bosek, doktor w Katedrze Prawa Cywilnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego/KAI

    |

    GN 13/2010

    dodane 02.04.2010 21:27

    Orzeczenie w sprawie przeciwko „Gościowi Niedzielnemu” pokazuje, że gwarancje wolności słowa i obrona interesu społecznego nie mają dla tego sądu żadnego znaczenia.

    1. Sąd zakazuje krytyki wyroku trybunału strasburskiego w sprawie A. Tysiąc, mimo że krytyka treści i sposobu sprawowania władzy, także przez ten organ władzy, należy do istoty europejskiej i amerykańskiej kultury politycznej i prawnej. Rozumowanie sądu bazuje na rażąco błędnym utożsamieniu „opinii prawnej”, którą jest wyrok w sprawie A. Tysiąc, z „faktami”, których prawdziwość miałaby być udowadniana. Wielokrotnie powtarza, że nie wolno oceniać tego wyroku i zachowań go poprzedzających jako odnoszących się do problemu aborcji, a zwłaszcza nieudolnego usiłowania jej dokonania przez p. Tysiąc. Sąd wielokrotnie mówi, że odmienne oceny są „niezgodne z prawdą”, „nieprawdziwe”, są „niesprawdzonymi poglądami”, a ich publikowanie rzekomo świadczy o winie dziennikarzy, którzy, działając starannie, musieli ten wyrok oceniać tak jak sobie wyobraża sąd! Sąd próbuje narzucić „urzędową prawdę” co do sensu i okoliczności tego wyroku, a odmienne opinie uznaje za „bezprawne”, bo „nieprawdziwe”. Wykładnia prawa idąca w tym kierunku jest arbitralna.

    2. Sąd pomija, że w większości publikacji naukowych prezentowany jest pogląd odmienny niż ten uznany za „jedynie słuszny”. W nauce prawa wskazuje się, że wyrok strasburski dotyczył właśnie aborcji w Polsce w związku z próbą jej przeprowadzenia przez p. Tysiąc. W internecie są artykuły M. Gałązki, M. Królikowskiego, K. Wiaka, W. Borysiaka, J. Cornidesa – pod wymownym tytułem – „Human rights pitted against man” (Prawa człowieka szczute przeciwko człowiekowi). Nikt rozsądny, a zwłaszcza sąd, nie powinien narzucać oceny, że te opinie naukowe – powtarzane potem w debacie „gazetowej” – są rzekomo „niezgodne z prawdą”. A sąd mówi: „Nie można bronić żadnego interesu społecznego, zwłaszcza tak, jak uczynił to pozwany Marek G., posługując się niezgodnymi z prawdą argumentami”. Te niezgodne z prawdą argumenty wyrażają się w tym, że Trybunał przyznał powódce zadośćuczynienie „za to, że nie mogła zabić swojego dziecka” i „za to, że bardzo chciała zabić swoje dziecko, ale jej nie pozwolono”. „Teza ta była nieprawdziwa”.

    3. Sąd, narzucając swoją „prawdę”, bezpodstawnie pomija kontekst sprawy. Dużo do myślenia daje artykuł prof. R. Dębskiego, wskazujący na manipulacje faktami medycznymi w sprawie A. Tysiąc („Meandry i bezdroża polskiej medycyny prenatalnej – refleksje klinicysty”, Prawo i Medycyna nr 3/2007, s. 39–52). Każdy, kto przeczyta prasę europejską z 2007 r., dowie się, że wyrok strasburski dotyczy zupełnie innych kwestii, niż twierdzi sąd w Katowicach, a tylko ze względu na ostre różnice w składzie orzekającym postanowiono nieco złagodzić jego wydźwięk. Narzucanie innej „prawdy sądowej” jest kuriozalne, zwłaszcza w kontekście wypowiedzi sędziów ETPC, którzy w tzw. zdaniach odrębnych i konkurencyjnych (Bonello i Borrego) uznali za konieczne wyjaśnić niejasności związane z tą sprawą. Gdyby nie było wątpliwości, nie robiliby tego. Tymczasem sąd w Katowicach stawia zarzuty dziennikarzom, że oceniają działania i intencje trybunału, tak jak ci sędziowie. Sama p. Tysiąc domagała się stwierdzenia, że przepisy aborcyjne w Polsce naruszają jej prawo do prywatności – nie ograniczając się bynajmniej do proceduralnych kwestii. Sąd natomiast pisze: „Bez znaczenia była w tej sytuacji pełna treść zawartego w skardze do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka żądania powódki, skoro pozwani w inkryminowanych artykułach odnosili się nie do tej skargi, a do zapadłego orzeczenia, które stwierdzało, że doszło tylko do naruszenia 8 Konwencji”. Stwierdzenie to jest niezrozumiałe, bo z faktu umorzenia – pkt. 104 uzasadnienia wyroku – postępowania w odniesieniu do części żądań skarżącej nie wynika, że orzeczenie nie dotyczy tych żądań, a dziennikarze nie mogli ich oceniać.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół