• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Żegnaj, prawko, na zawsze

    Jarosław Dudała

    |

    GN 36/2009

    dodane 07.09.2009 09:19

    W wypadku spowodowanym przez nietrzeźwego kierowcę zginęło dziecko moich serdecznych przyjaciół – mówi posłanka PiS Beata Kempa.

    To ona złożyła w Sejmie projekt ustawy, nakazującej automatyczne odebranie prawa jazdy na zawsze kierowcy złapanemu po raz drugi na prowadzeniu w stanie nietrzeźwości. Codziennie policja łapie około pół tysiąca nietrzeźwych kierowców. W ubiegłym roku spowodowali oni 3529 wypadków drogowych, czyli mniej więcej co jedenaste tego typu zdarzenie na polskich drogach. W ich efekcie zginęło 427 osób (11,6 proc. śmiertelnych ofiar wypadków drogowych), a prawie 5 tys. zostało rannych.

    Obecnie maksymalny dozwolony poziom alkoholu we krwi kierowcy to 0,2 promila. Jeśli poziom ten wynosi 0,2 do 0,5 (stan po spożyciu alkoholu), kierowca dopuszcza się wykroczenia. Może ono być ukarane aresztem albo grzywną nie niższą niż 50 złotych. Dodatkową karą jest czasowy zakaz prowadzenia pojazdów. Siadanie za kierownicą w stanie nietrzeźwości (ponad 0,5 promila) to już przestępstwo. Możliwe kary to: grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do lat 2. Jeśli jednak dojdzie już do skazania na odsiadkę, to kara ta jest zwykle zawieszana. Takie prawo oraz wzniosłe apele nie odnoszą skutku w postaci wzrostu bezpieczeństwa na drogach. Przeciwnie – liczba kierowców złapanych po kielichu wynosiła w ubiegłym roku 80 115. To znacznie więcej niż rok wcześniej, gdy było ich 73 500.

    To zbrodnia!
    Dlatego, zdaniem posłanki Kempy (wiceminister sprawiedliwości za czasów Zbigniewa Ziobry), potrzebne są środki ostrzejsze. Firmowany przez nią projekt ustawy (poparty przez grupę posłów PiS) zakłada, że kierowca złapany po raz drugi na prowadzeniu w stanie nietrzeźwości automatycznie traciłby prawo jazdy na zawsze. Tak samo byłby karany nietrzeźwy sprawca wypadku, w którego wyniku ktoś zmarł, doznał ciężkiego urazu lub wyrządził znaczne szkody w mieniu. Tak samo jak pijani szoferzy traktowani byliby również ci, którzy kierowali autem po zażyciu narkotyków. Drakońskie przepisy nie obejmowałyby natomiast pijanych rowerzystów, bo – jak mówi pani poseł – stworzone przez nich zagrożenie jest jednak dużo mniejsze niż to, które stwarza kierowca samochodu. Nietrzeźwy kierowca złapany po raz wtóry podlegałby także karze więzienia od 3 do 5 lat. – Tak, w rozumieniu prawa byłby zbrodniarzem – przyznaje posłanka Kempa. Dodaje, że postulując tak surową karę, ma przede wszystkim na celu złamanie społecznego przyzwolenia na siadanie za kierowcą po wypiciu alkoholu.

    Rząd nie mówi: nie
    W Sejmie odbyło się już pierwsze czytanie projektu. Wzbudził on kontrowersje co do szczegółów, ale niemal wszyscy posłowie zgodzili się, że problem jest i trzeba coś z nim zrobić. Reprezentujący rząd wiceminister sprawiedliwości Zbigniew Wrona stwierdził, że propozycja karania nietrzeźwych kierowców recydywistów jak zbrodniarzy (3–5 lat więzienia), idzie zbyt daleko. – Obecnie niższą karę można wymierzyć za rozbój, za pobicie z następstwem w postaci ciężkiego uszczerbku na zdrowiu człowieka, śmierci człowieka czy też za nieumyślne spowodowanie śmierci. To jest rażąca niespójność – powiedział. Jego zdaniem, można byłoby też przyjąć rozwiązanie z automatycznym dożywotnim przepadkiem prawa jazdy, z tym jednak zastrzeżeniem, że sąd mógłby odstąpić od wymierzenia tej kary, jeśli taką decyzję uzasadni. W sumie, zdaniem rządu, projekt opozycyjnego PiS-u ma istotne wady, ale należy nad nim pracować. Tak też się stanie, bo posłowie odesłali tę propozycję do sejmowej komisji.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół