• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Na zmiany poczekamy

    Fakty i opinie - oprac. ag

    |

    GN 40/2008

    dodane 06.10.2008 14:13

    Mińsk. 28 września odbyły się na Białorusi wybory do Izby Reprezentantów (izby niższej parlamentu).

    Jednak aż ponad 26 proc. wyborców głosowało przed terminem, co wywołało najwięcej wątpliwości i podejrzeń o fałszowanie wyników. O 110 miejsc ubiegało się 263 kandydatów, w tym 56 przedstawicieli opozycji. Jednak żaden z działaczy opozycji mandatu nie zdobył.

    Deputowanymi zostali wyłącznie ludzie obozu władzy. Prezydent Łukaszenka nie ukrywał zadowolenia takim wynikiem. Ogłosił, że oznacza kres opozycji. Jednocześnie zasugerował, że chętnie powita pojawienie się konstruktywnej opozycji, czyli takiej, która będzie krytykować władzę, ale wspierać prezydenta.

    Międzynarodowi obserwatorzy nie odnotowali przypadków fałszowania wyborów. Jednak działacze opozycji wskazywali na dwa ważne fakty, które nakazują wątpić w prawdziwość deklaracji, że wybory były wolne i demokratyczne. Opozycja nie miała dostępu do mediów, a także do komisji wyborczych liczących głosy. Niewątpliwie jednak opozycja na Białorusi przeżywa poważny kryzys.

    Nie zdołała zdobyć szerszego poparcia społecznego, jest rozbita i brakuje jej czytelnego programu, który mógłby stanowić alternatywę dla rządów Łukaszenki. Po zamknięciu lokali wyborczych w centrum Mińska zgromadziło się na apel opozycji kilkuset manifestantów. Milicja nie interweniowała, co należy odnotować jako jeden z nielicznych sygnałów, poza wcześniejszym wypuszczeniem więźniów politycznych, że władze Białorusi nieco zmieniają styl rządzenia. Od tego, jak Bruksela oceni te wybory, zależeć będzie dialog Białorusi z Zachodem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół