• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Sensacja drugiej świeżości

    oprac. ag

    |

    GN 18/2008

    dodane 05.05.2008 16:03

    Zamach na Papieża. Tygodnik „Wprost” ogłosił, że pod nieformalnym wyrokiem śmierci na Jana Pawła II podpisał się między innymi Michaił Gorbaczow. Powołuje się przy tym na ustalenia Johna O. Koehlera, autora wydanej przez „Znak” książki „Chodzi o papieża. Szpiedzy w Watykanie”.

    Koehler opisuje, jak wyciągnął od włoskiego urzędnika przerażającą informację – oto w tajnych archiwach przechowywany jest sowiecki dokument będący w istocie wyrokiem śmierci na Papieża. Koehler, a za nim „Wprost” piszą, że chodzi o „rozkaz” dla KGB, wydany 13 listopada 1979 r. przez sekretariat KC KZPR. Sensacja niewiele ma wspólnego z prawdą. Dokument został bowiem opublikowany już w latach 90. w rosyjskim piśmie „Istocznik”, z powołaniem się na zasoby archiwalne prezydenta Federacji Rosyjskiej.

    Obszernie o nim pisze także Witalij Mitrochin, były archiwista sowieckich służb specjalnych, który w 1992 r. zbiegł na Zachód, zabierając ze sobą setki bezcennych dokumentów. Rzekomy rozkaz zabicia Papieża to dokument pt. „Wytyczne do działań przeciwko polityce Watykanu w stosunku do krajów socjalistycznych”. Nakazuje on KGB podjęcie szerokich działań przeciwko Janowi Pawłowi II, także z użyciem „środków aktywnych”. W języku sowieckich służb specjalnych „aktywne działania” oznaczały dywersję ideologiczną, polegającą na obrzucaniu przeciwnika błotem, pomówieniach, szerzeniu w światowych mediach fałszywych informacji na jego temat, podrywaniu wszelkimi sposobami jego autorytetu.

    Taką ocenę dokumentu z listopada 1979 r. przedstawia w swej książce Mitrochin. Dokument jest haniebny, gdyż nakazuje szkalowanie, dyskredytowanie i szpiegowanie Jana Pawła II. Nie sądzę jednak, aby mógł być interpretowany jako rozkaz jego zabicia. Co nie oznacza, że sowieckie kierownictwo nie brało udziału w przygotowaniu zamachu na życie Papieża. Zasmucająca jest także reakcja przedstawicieli klasy politycznej na publikację „Wprost”. Politycy z różnych partii prześcigali się w słowach oburzenia i potępienia. Nikt natomiast nie zapytał, jak się mają rewelacje „Wprost” do prawdy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół