• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Prawo bez moralności

    Wojciech Roszkowski, historyk, publicysta

    |

    GN 01/2010

    dodane 07.01.2010 14:00

    Podstawą każdego porządku prawnego są zasady moralne, oparte na odróżnianiu dobra od zła.

    Republika nie rozumie dziś pojęcia dobra i zła. Broni jedynie reguł prawa, ale nie jest w stanie powiązać ich z porządkiem moralnym – tak ocenił stan praworządności we Francji prezydent Nicolas Sarkozy. Choć sam nie jest może najlepszym wzorem moralnym do naśladowania, warto zastanowić się nad tym, co powiedział. Dobrze, że słowa te padły z ust prezydenta kraju, w którym tak zadbano o rozdział Kościoła od państwa, że skutecznie rozdzielono prawo od moralności, a pojęcia dobra i zła, leżące rzekomo w gestii religijnej, zepchnięto w domową prywatność, gdzie każdy może je sobie interpretować wedle własnego uznania i bez konsekwencji dla życia społecznego.

    Dla wielu „postępowych” inteligentów polskich, a dla większości obywateli krajów zachodnioeuropejskich moralność sprowadza się dziś do przestrzegania prawa. Nie rozumieją oni, że podstawą każdego porządku prawnego są zasady moralne, oparte na odróżnianiu dobra od zła. Wyznawana przez współczesnych Europejczyków „moralność proceduralna” napotyka jednak rafy rzeczywistości społecznej, w której tworzy się przepisy prawa stojące w sprzeczności z moralnością lub wymyśla się niedefiniowane prawnie zasady typu „niedyskryminacja” lub „zbrodnia nienawiści”, które udają normy moralne, ale są interpretowane w zależności od woli demokratycznej większości, uformowanej najczęściej pod wpływem medialnych kampanii. Zbrodnią nienawiści może być więc brzydkie określenie homoseksualisty, ale nie spalenie kościoła. Nie wolno dyskryminować gejów lub kobiet w Kościele katolickim, lecz wolno bezcześcić krzyż. Ostatecznym arbitrem są nie tyle sądy, ile media, które lansują zasadę „róbta, co chceta”, a potem żyją z relacjonowania wynikających z tej zasady wynaturzeń.

    Chaos myślowy, jaki powstaje w wyniku tych wszystkich zabiegów, dobrze ilustruje niedawna historia pewnej polskiej lekarki, która wypisywała bezdomnym fałszywe recepty, pozwalające im leczyć się za bezcen. Lekarka niewątpliwie popełniła przestępstwo, polegające na fałszowaniu dokumentów, które miały na celu wyłudzenie tanich lekarstw. Mimo to sąd umorzył sprawę. Pytanie: dlaczego? Co wzięto pod uwagę? Przecież zgodnie z literą prawa należała się jej kara. Otóż wzięto pod uwagę dobro moralne, jakie wedle sądu przeważyło nad przewinieniem lekarki. A więc jest coś poza prawem czy ponad prawem stanowionym, co należy brać pod rozwagę, jeśli ocenia się czyn człowieka.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół