• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nagroda Praw Człowieka

    Władysław Bartoszewski, historyk, były minister spraw zagranicznych

    |

    GN 44/2005

    dodane 02.11.2005 14:05

    Walka o upowszechnienie prawdy, że Oświęcimto nie Auschwitz,tylko skrzywdzone hitlerowskim wyborem polskie miasto, byłai pozostaje trudna.

    Pamiętamy jeszcze zapewne uroczystości związane z 60-leciem zakończenia martyrologii więźniów w kompleksie obozów koncentracyjnych Auschwitz-Birkenau, które odbywały się pod koniec stycznia br. Obchody te – z udziałem licznych delegacji zagranicznych z różnych części świata, w tym kilkudziesięciu głów państw – transmitowane były przez liczne stacje telewizyjne. Transmitowano też wystąpienia byłych więźniów oraz specjalne przesłanie Jana Pawła II, odczytane przez jego wysłannika, kard. Jeana-Marie Lustigera (którego rodzice pochodzili z Będzina) i nuncjusza apostolskiego w Polsce, abp. Józefa Kowalczyka. Przesłanie to nawiązywało m.in. do papieskiej homilii, wygłoszonej 7 czerwca 1979 r. na terenie dawnego obozu koncentracyjnego. Byli więźniowie obozu – Simone Veil i niżej podpisany – zainaugurowali wtedy powołanie Międzynarodowego Centrum Edukacji o Auschwitz i Holokauście.

    Przezwyciężyć kłamstwo
    Wcześniej powstała inicjatywa utworzenia stałej nagrody honorowej pod nazwą Oświęcimska Nagroda Praw Człowieka im. Jana Pawła II, którą przyznawałaby międzynarodowa kapituła. „Musiało minąć wiele lat, by w Polsce powstały warunki do takiego odczytania papieskiego posłania z roku 1979, które mogło przybrać postać konkretnych przedsięwzięć. Wśród nich także Oświęcimskiego Instytutu Praw Człowieka – inicjatora nagrody – oraz szeregu inicjatyw rządowych, samorządowych i obywatelskich, których rozmaite przedsięwzięcia połączyła w drugiej połowie lat 90. wola przezwyciężenia »piętna Auschwitz«. (...) Parę pokoleń mieszkańców Oświęcimia urodziło się i wychowało w cieniu Auschwitz-Birkenau, w cieniu widocznych śladów ludobójstwa i poniżenia człowieczeństwa. Część z nich dorastała także w czasach komunistycznej wersji kłamstwa oświęcimskiego, która wyolbrzymiając liczbę ofiar obozu zagłady, pomniejszała jego znaczenie jako miejsca mającego w zamiarze hitlerowskich Niemiec »ostatecznie rozwiązać kwestię żydowską«.

    W okresie istnienia PRL ten wątek komunistycznej propagandy oraz instrumentalnego traktowania muzeum zrodził wiele goryczy w środowiskach żydowskich na całym świecie, podsycając także wśród części z nich antypolonizm, który po odzyskaniu przez Polskę niepodległości po roku 1989 znalazł odbicie w roszczeniach i konfliktach utrudniających prowadzenie dialogu polsko-żydowskiego, osłabiających pozycję Polski na arenie międzynarodowej i zakłócających spokój w samym Oświęcimiu. Na domiar złego fundamentalna różnica między prawdą o »obozie zagłady na polskiej ziemi«, a pokutującym przez dziesięciolecia fałszu o »polskim obozie zagłady« nadal bywa na świecie niedostrzegana lub rozmyślnie zacierana. Walka o upowszechnienie prawdy, że Oświęcim to nie Auschwitz, tylko skrzywdzone hitlerowskim wyborem polskie miasto, była i pozostaje trudna”. W ten sposób główni inicjatorzy Oświęcimskiej Nagrody Praw Człowieka – kard. Franciszek Macharski, prof. Andrzej Zoll i Waldemar Rataj – wyjaśniali jej genezę.

    Nagrodzeni za miłość
    Ojciec Święty Jan Paweł II jeszcze w roku 2003 wyraził zgodę na patronowanie tej nagrodzie, dla której jako motto przyjęto słowa polskiego kapłana, męczennika Oświęcimia, św. Maksymiliana Marii Kolbego: „Tylko miłość jest twórcza”. W czerwcu bieżącego roku, nieco ponad dwa miesiące po odejściu Jana Pawła II, kard. Franciszek Macharski ogłosił w Oświęcimiu werdykt międzynarodowej kapituły: laureatami pierwszej edycji nagrody zostali bp Vaclav Maly, Czech z Pragi, oraz Stefan Wilkanowicz, Polak z Krakowa. Obaj całym swoim życiem zaświadczyli o tym, jak w praktyce dzisiejszej codzienności urzeczywistniać głoszony przez Jana Pawła IIideał „cywilizacji miłości”. Niezwykłego znaczenia przydał Oświęcimskiej Nagrodzie Praw Człowieka im. Jana Pawła II fakt osobistego wręczenia laureatom dyplomów przez papieża Benedykta XVI w dniu Jana Pawła II – 16 października br. w Watykanie. Ta uroczystość transmitowana była przez stacje telewizyjne i zapewne dała niemało do myślenia wielu współcze-snym ludziom dobrej woli w świecie.

    O Stefanie Wilkanowiczu, byłym redaktorze naczelnym miesięcznika „Znak”, warto przypomnieć, że jako prezes Fundacji Kultury Chrześcijańskiej „Znak” został na przełomie roku 2003/2004 laureatem III edycji nagrody dziennikarskiej im. bp. Jana Chrapka „Ślad”, która została mu przyznana za „stworzenie w Internecie płaszczyzny dialogu międzyreligijnego, a także za autorską propozycję preambuły do Konstytucji Unii Europejskiej”.

    Ksiądz arcybiskup Józef Życiński, metropolita lubelski, widzi w działaniach Stefana Wilkanowicza „świadectwo wierności” w konsekwentnej obronie „przyjętego wcześniej systemu wartości”, element „Rzeczpospolitej Pięknych Dusz żyjących treścią ewangelicznych błogosławieństw”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół