• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nie bój się liberała

    Eliza Michalik, dziennikarka ekonomiczna i polityczna

    |

    GN 41/2006

    dodane 06.10.2006 07:56

    „Liberał” brzmi w Polsce gorzej niż przekleństwo. Od lat wmawia się nam, że liberałowie to nieczułe na ludzką biedę sknery, bezwzględni oszuści i zdemoralizowani złodzieje. Czas rozprawić się z kłamstwami, jakie politycy opowiadają o liberałach.

    Sam wybierasz
    Zastanówmy się, napisał kiedyś jeden z zachodnich liberałów gospodarczych, jaki ustrój był lepszy od atakowanego przez socjalistów liberalizmu. Niewolnictwo? System feudalny z chłopami przymusowo odrabiającymi pańszczyznę? A może kastowy, ze sztywnym podziałem na szlachtę, arystokrację, mieszczaństwo i lud, w którym jednym ludziom przywileje należały się z tytułu urodzenia, a inni żyli i umierali w nędzy, mimo nieprzeciętnych zdolności?

    System liberalny, który ocenia ludzi tylko według ich osobistych zalet, cnót, talentów i charakterów, daje każdemu równe szanse w dążeniu do bogactwa, godnego życia i osobistego szczęścia. Zakłada, że od człowieka, a nie jakichś okoliczności zewnętrznych zależy, jakie będzie jego życie.

    To przecież kapitalizm spowodował wielokrotny wzrost liczby ludności i podniesienie długości oraz średniego standardu życia w sposób niespotykany wcześniej w dziejach. Kapitalizm awansował szarego człowieka na wszechwładnego konsumenta, który decyduje o jakości, rodzaju i ilości produkcji. Jak słusznie zauważył Richard Pipes w książce „Własność a wolność” ci, którzy w poprzednich wiekach tworzyli zastępy niewolników czy chłopów pańszczyźnianych, w kapitalizmie stali się władcami, o których względy zabiegają elity.

    W systemie ekonomii rynkowej, niezakłócanym większą ingerencją rządów i polityków, nie ma rządców i dziedziców, utrzymujących pozostałych ludzi w stanie poddaństwa, zbierających daniny i kontrybucje i stąd mających pieniądze, by żyć na poziomie rażąco odbiegającym od poziomu życia reszty społeczeństwa.

    W codziennie powtarzanym plebiscycie, w którym każdy grosz jest wrzuconym do urny głosem, ludzie – jako konsumenci – decydują, kto powinien posiadać i prowadzić sklep czy fabrykę; jako wyborcy – kogo wynieść na piedestał i komu powierzyć wielką władzę, a jako obywatele – jak ma wyglądać ich kraj, prawo, język i zwyczaje. Czas przestać wierzyć w kłamstwa, jakie od lat wmawiają nam o liberałach.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół