• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nie bój się liberała

    Eliza Michalik, dziennikarka ekonomiczna i polityczna

    |

    GN 41/2006

    dodane 06.10.2006 07:56

    „Liberał” brzmi w Polsce gorzej niż przekleństwo. Od lat wmawia się nam, że liberałowie to nieczułe na ludzką biedę sknery, bezwzględni oszuści i zdemoralizowani złodzieje. Czas rozprawić się z kłamstwami, jakie politycy opowiadają o liberałach.

    Oto kłamstwo numer jeden, powtarzane bodaj najczęściej: liberałowie są kompletnie niewrażliwi społecznie. Kłamstwo wygodne, bo umożliwiające zrobienie z liberała kozła ofiarnego, na którego można zwalić winę za powiększające się obszary nędzy. Prawda jest bowiem taka, że liberałowie, rozumiani jako zwolennicy wolnego rynku i wolnej gospodarki, od stuleci pomagają biednym dużo bardziej niż obiecujący złote góry populiści, o socjalistach nie wspominając.

    Liberał, czyli wrażliwy na biedę
    Największymi filantropami przełomu XIX i XX wieku byli magnat stalowy Andrew Carnegie i bajecznie bogaty nafciarz John D. Rockefeller. Pierwszy jest twórcą bodaj najkrótszej i najbardziej trafnej definicji liberała gospodarczego: „Liberał to człowiek, który rozumie, że ma w życiu dwie powinności wobec siebie i społeczeństwa: zarobić na swoje utrzymanie i pomagać biednym”. Na ten drugi cel Carnegie przeznaczył aż 90 proc. swojego majątku (około 350 mln USD). Za jego pieniądze zbudowano w Ameryce 2811 bibliotek, uniwersytet w Edynburgu, na którym studenci zawsze mieli się uczyć za darmo, i założono szereg fundacji dofinansowujących najzdolniejszych studentów i naukowców.

    John D. Rockefeller, który dał początek najsłynniejszej na świecie dynastii finansistów, wydał na pomoc biednym większość swojego ogromnego majątku, czyli niewyobrażalną wtedy kwotę 540 mln dolarów. Oprócz fundacji pomagającej biednym na całym świecie zostawił po sobie uniwersytet w Chicago.
    Na nieszczęście wielbicieli gospodarczego socjalizmu ubranego w piórka „solidarności społecznej”, współcześni liberałowie angażują się w dobroczynność jeszcze bardziej niż ich zasłużeni poprzednicy.

    Gordon i Betty Moore’owie, założyciele firmy Intel Corporation, produkującej m.in. znane procesory komputerowe Pentium, w ciągu ostatnich pięciu lat wydali na cele dobroczynne ponad 7 miliardów dolarów, finansista George Soros – ponad 2 miliardy, a założyciel firmy komputerowej Dell, Michael Dell i jego żona Susan – miliard. Warren Buffett, drugi najbogatszy człowiek świata, przeznaczył na pomoc ubogim 37 mld dolarów, czyli ponad połowę więcej niż wynosi niemiecki budżet na pomoc socjalną.
    Najbardziej wrażliwy na ludzką biedę okazał się Bill Gates, właściciel światowego potentata w handlu oprogramowaniem komputerowym. Gates i jego żona przeznaczyli na pomoc biednym ponad połowę swojego majątku – niemal 30 z 50 miliardów dolarów. To tyle, ile wynosi PKB Libii albo połowa rocznych francuskich wydatków na edukację.

    Także w Polsce najbogatsi Polacy coraz częściej interesują się losem swoich mniej zamożnych rodaków. Według różnych szacunków tylko w ubiegłym roku wydali na pomoc najbiedniejszym od 20 do 25 mln zł.
    Nie tylko bogaci przedsiębiorcy, ale i mieszkańcy bogatych kapitalistycznych państw wspierają biednych częściej i chętniej niż obywatele krajów, w których rządzą populiści! Według Fundacji Giving USA („Dawać”), w 2005 r. bogaci Amerykanie ofiarowali na cele dobroczynne ponad 260 mld USD. W Ameryce dziewięć na dziesięć rodzin przeznacza część swoich rocznych dochodów na cele dobroczynne. Dla porównania: w 2005 roku w Polsce, według badań CBOS, tylko 9 proc. podatników przekazało 1 proc. podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego. Największy udział w pomocy dla najbiedniejszych krajów Trzeciego Świata, liczony w dziesiątkach miliardów dolarów mają nie kraje „wrażliwe społecznie”, jak np. Argentyna czy Polska, ale właśnie państwa liberalne: USA, Japonia czy Wielka Brytania. Okazuje się, że im mniej państwo zabiera obywatelom (np. w formie podatków), tym zamożniejsi są owi obywatele. A zamożnego człowieka, inaczej niż biedaka, stać na to, żeby pomagać innym.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół