Nowy numer 16/2018 Archiwum

Nasz Sierpień

Zbliżają się obchody 25. rocznicy Sierpnia, wydarzeń, które zmieniły historię Polski i Europy, jednego z największych naszych narodowych sukcesów. Kongres USA wydał z tej okazji specjalną uchwałę. Czy jednak my sami mamy poczucie, że dokonaliśmy czegoś wyjątkowego?

A przecież „Solidarność” była największym ruchem społecznym w całej historii Polski. Nigdy wcześniej, ani później, tak wielu z nas nie poczuło się obywatelami odpowiedzialnymi za losy kraju i poprzez swoją postawę wymusiło rzecz niezwykłą: zgodę totalitarnej władzy na powstanie wolnych związków zawodowych. W centrum wydarzeń w Sierpniu 1980 r. stała przede wszystkim kwestia wolności. Oczywiście niezwykle ważne były wszystkie postulaty społeczne czy płacowe, bardzo zresztą zakorzenione w realiach tamtej epoki. Najważniejsze było jednak prawo do wolnego zrzeszania się, wyrażania swych poglądów, prawo do sprzeciwu wobec władzy, a także poszukiwanie prawdy. Dlatego jednym z rysów tamtego Sierpnia było dążenie do odkłamywania historii. To wówczas po raz pierwszy zaczęto publicznie mówić o Katyniu, agresji sowieckiej 17 września 1939 r., wywózkach i łagrach.

Strajkom towarzyszyły silne emocje narodowe i religijne. Wszyscy mieli w pamięci pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Ojczyzny. Po raz pierwszy wówczas ludzie mogli doświadczyć, że są większością, kierowaną przez znikomą mniejszość, za którą jednak stała siła oraz długi cień Kremla. Portrety Jana Pawła II zawisły na bramie Stoczni Gdańskiej, a na Górnym Śląsku górnicy zażądali powrotu wizerunków św. Barbary na kopalnie. Był to bowiem nie tylko czas wielkich protestów, ale i masowych spowiedzi, nawróceń, ponownego odkrywania drogi do Boga.

„Solidarność” była największym w dziejach ruchem związkowym, zrzeszała ok. 10 mln Polaków. Bardzo liczna była także „Solidarność Rolników Indywidualnych” oraz organizacja środowisk studenckich NZS. Sierpień’80 był także czasem organizowania się wielu innych środowisk, rzemieślników, taksówkarzy, a nawet milicjantów, próbujących po raz pierwszy budować przestrzeń zaufania między siłami porządkowymi a społeczeństwem. Wielu za swe zaangażowanie zapłaciło w stanie wojennym uwięzieniem, utratą pracy, dramatami rodzinnymi. Blisko milion naszych rodaków wybrało emigrację. Opuszczali kraj, gdyż stracili nadzieję na zmiany.

Po latach okazało się jednak, że wspólnie, bez przemocy, zachwialiśmy fundamentami totalitarnego systemu, którego potęga wydawała się niewzruszona. Oczywiście wiadomo, że wśród działaczy „Solidarności”, nawet tych czołowych, byli także agenci SB. Choć było ich wielu, w żaden sposób nie można twierdzić, że kontrolowali związek i byli kreatorami historycznych wydarzeń. Ogromny ruch masowy, jakim wówczas była „Solidarność”, od początku wymknął się spod partyjnej i esbeckiej kontroli. Boję się jednak, że zamiast świętować w atmosferze wielkiego zwycięstwa, będziemy przerzucać się oskarżeniami, kto był „Bolkiem”, kto za tym stał i ile na tym zarobił. Prawda natomiast jest oczywista. Bohaterem tych wydarzeń był naród, zespolony jak chyba nigdy już później, potrafiący słowa o odpowiedzialności, solidarności, poświęceniu przekuć w rzeczywistość.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama