• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Podudzie księgowej, czy noga ekspedientki?

    Krzysztof Maciejczyk

    |

    GN 26/2008

    dodane 06.07.2008 10:34

    Na przewlekłą niewydolność żylną cierpi prawie połowa Polaków po 50. roku życia. Nie lekceważmy tej choroby! Może ona doprowadzić nawet do śmierci lub kalectwa przestrzega prof. Krzysztof Ziaja.

    Prof. Krzysztof Ziaja jest krajowym konsultantem ds. angiologii, kierownikiem Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej i Naczyń i Pracowni Interwencji Wewnątrznaczyniowej Szpitala Klinicznego nr 7 Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

    Krzysztof Maciejczyk: Co to jest przewlekła niewydolność żylna? Jak to możliwe, że większość Polaków nic nie wie o chorobie, na którą cierpi tak wielu ludzi?
    Prof. Krzysztof Ziaja: – Przewlekła niewydolność żylna to dolegliwości związane z zaburzeniami odpływu krwi z kończyn. Polskie Towarzystwo Flebologiczne wkłada ogromny wysiłek w to, by zwiększyć świadomość Polaków na temat tej choroby. Jest to tym bardziej istotne, że cierpi na nią ponad 50 proc. kobiet i ponad 40 proc. mężczyzn w wieku powyżej 50 lat. Kobiety są bardziej narażone, ponieważ schorzenie to może rozwinąć się w czasie ciąży.

    Jakie są objawy tej choroby? Czy może ona zagrozić życiu?
    – Na początku pojawia się uczucie ciężkich lub zimnych nóg, kurcze nocne, czy tzw. niespokojne nogi. Ten ostatni objaw polega na przymusie poruszania nogami, wywołanym nieprzyjemnym drętwieniem czy mrowieniem. W dalszych etapach rozwoju choroby powstać może zakrzepica. Jeśli dojdzie do zatoru tętnicy płucnej, może to skończyć się śmiercią chorego. Poza tym w nieleczonej lub źle leczonej przewlekłej nie-wydolności żylnej może pojawić się tzw. zespół pozakrzepowy z uformowanym wrzodem żylnym, który jest powodem licznych rent inwalidzkich. Ludzie cierpiący na to schorzenie są często wyrzuceni na margines społeczeństwa i niejednokrotnie odwracają się od nich rodziny. W ich ciele powstaje bowiem cuchnąca, otwarta rana. Leczenie jej jest i drogie, i długotrwałe. Niestety, zdarza się też, że wrzód żylny po jakimś czasie nawraca.

    Słyszałem, że objawy przewlekłej niewydolności żylnej nasilają się latem. Czy to prawda?
    – Im cieplej jest na zewnątrz, tym więcej ciepła musimy oddać, a tym samym naczynia się rozszerzają. Wzmaga to objawy choroby, takie jak uczucie ciężkich nóg, obrzęki wokół kostek czy goleni. Ciepło jest z pewnością cudowne, opalanie jest fantastyczne, ale nie do końca zdrowe.

    Sportowcy dobrze znają chorobę zwaną „łokciem tenisisty”. Czy możemy powiedzieć, że przypadłość, o której rozmawiamy, mogłaby być nazwana np. „podudziem księgowej” czy „nogą ekspedientki”? Długo-trwała pozycja siedząca czy stojąca zwiększa przecież ryzyko zachorowania.
    – Warto się zastanowić, czy nie wprowadzić takich terminów do piśmiennictwa. Praca siedząca i stojąca rzeczywiście nie sprzyja dobremu odpływowi krwi z kończyn dolnych, a tym samym może doprowadzić do zastoju. Ja zawsze zalecam aktywność fizyczną, jednak trudno sobie wyobrazić księgową, która co piętnaście minut będzie biegała po schodach. W związku z tym należałoby jej zapewnić bardzo wygodne krzesło, które nie uciskałoby ud. Powinna ona też pamiętać o tym, że zgięcie palców nogi czy całej stopy pozwala wypchnąć w kierunku serca krew, która zalega w kończynach, zatem ćwiczenia stóp są jak najbardziej wskazane.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół