• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Twarz Boga

    Grzegorz Górny, dziennikarz, scenarzysta i reżyser filmu dokumentalnego pt. 'Boskie Oblicze'

    |

    GN 36/2006

    dodane 04.09.2006 13:33

    Być może Manoppello – mała, nieznana dotąd nikomu, górska wioska we włoskiej Abruzji – stanie się wkrótce jednym z pielgrzymkowych centrów chrześcijańskiego świata. Może to sprawić wizyta Benedykta XVI i jego modlitwa przed przechowywanym tu niezwykłym wizerunkiem Jezusa.

    Do tej pory pątnicy omijali to miejsce i przybywali do oddalonego o 30 kilometrów Lanciano, gdzie w IX stuleciu wydarzył się, potwierdzony XX-wiecznymi badaniami anatomopatologów, słynny cud eucharystyczny. W Manoppello przechowują tkaninę z wizerunkiem Jezusa, która – w opinii coraz większej liczby badaczy i ekspertów – jest zaginioną chustą św. Weroniki, płótnem pogrzebowym Chrystusa z jerozolimskiego grobu.

    Jezus patrzy w serce
    Z zamiarem odwiedzenia Manoppello kardynał Joseph Ratzinger nosił się od kwietnia ubiegłego roku. Na pogrzeb Jana Pawła II przyleciał wówczas do Rzymu kardynał Kolonii Joachim Meisner. 4 kwietnia udał się do Manoppello, gdzie w miejscowym sanktuarium kapucyńskim zobaczył odbite na płótnie oblicze Jezusa. Zrobiło ono na nim tak piorunujące wrażenie, że kiedy wrócił do Watykanu, oświadczył zdziwionym dziennikarzom: „Dzisiaj widziałem wielkanocnego Pana”.

    W ciągu następnych dni kard. Meisner często spotykał się w przerwach między obradami konklawe ze swoim przyjacielem, kard. Ratzingerem. Powtarzał mu, że musi koniecznie zobaczyć obraz w Manoppello. Ówczesny dziekan kolegium kardynalskiego zapewniał, że na pewno uda się tam w maju. W tym czasie, 19 kwietnia, Joseph Ratzinger został wybrany na papieża. Musiał zmienić swoje plany, ale z zamiaru wyjazdu do Manoppello nie zrezygnował.

    Musiało być coś niesamowitego w głosie kard. Meisnera, gdy opowiadał o ujrzanym obliczu Chrystusa, że przekonało to kard. Ratzingera. Nawet dziś, gdy wspomina tamtą wizytę, metropolita Kolonii nie jest w stanie ukryć wzruszenia: – Do dziś mam w swoim brewiarzu małą reprodukcję chusty z Manoppello i zanim rozpocznę modlitwę, zawsze spoglądam w oczy Jezusa. A On patrzy wprost w moje serce. Nie jak policjant czy oficer śledczy, lecz Jego spojrzenie napełnia mnie odwagą.

    Jeśli to prawda, że najkrótszą drogą do spotkania dwojga osób jest spojrzenie, to o ileż bardziej dotyczy to spotkania człowieka z Bogiem. Spojrzenie jest najkrótszą drogą do spotkania między Bogiem a człowiekiem. W zrozumieniu tej prawdy bardzo pomogło mi właśnie spotkanie z chustą z Manoppello. Kiedy spojrzałem w to zagadkowe płótno – tak cienkie, że z daleka w ogóle go nie widać, i aby je dobrze zobaczyć, trzeba stanąć przed nim na wyciągnięcie ręki – odczułem głębokie wzruszenie. Od tej chwili oblicze Jezusa z Manoppello bardzo głęboko wryło się w moją duszę.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół