• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nabożeństwo majowe w samochodzie

    ks. Marek Gancarczyk, redaktor naczelny

    |

    GN 18/2007

    dodane 03.05.2007 21:08

    Wiele rzeczy na tym świecie się zmienia. Rybacy znad Bałtyku zamiast sami łowić ryby, wożą w morze wędkarzy. Dobrze na tym zarabiają i są zadowoleni.

    Podobnie jak wędkarze, którzy pobujają się na falach w małym kutrze i wyciągną z wody kilka dorszy (str. 42). Zmieniają się też ceny mieszkań. W Krakowie wartość metra kwadratowego mieszkania dochodzi do 7 tys. zł (str. 32). To dobra i zła wiadomość. Zła – bo drogo, dobra – bo świadczy o tym, że w Polsce jest wielu ludzi, których stać na takie mieszkania.

    Z kolei niektórych europosłów dotknęła nieznana dotąd choroba, nazwana przez Jacka Dziedzinę (str. 36) fobofobią. Na razie sytuacja jest beznadziejna, gdyż na fobofobię nie wynaleziono skutecznego lekarstwa.
    A co się nie zmienia? Maj. Jak co roku jest piękny. I jak co roku ofiarowany Matce Bożej. Nie wiem, kto z Państwa ma zwyczaj chodzić na nabożeństwa majowe. Może niewielu.

    A szkoda, bo maj jest jeszcze piękniejszy, jeżeli choć raz zaśpiewa się w kościele Litanię Loretańską. Gdyby ktoś nie miał tego szczęścia – bo praca, bo inne obowiązki, bo nie ma takiego zwyczaju – to proszę nabożeństwo majowe urządzić sobie choćby w samochodzie.

    Jak? Słuchając płyty „Ave Maria”, dołączonej do tego wydania „Gościa”. A ponieważ dla Maryi w ciągu wieków tworzyli najlepsi, jest czego posłuchać, jest się czym wzruszyć. A od wzruszenia już tylko krok do modlitwy. W moim prywatnym rankingu na pierwsze miejsce wysuwam utwór Cacciniego. To ten pod numerem 8.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół