Nowy numer 16/2018 Archiwum

Nowiczok nie zabił, bo...

Bojowy środek trujący Nowiczok ma być stosowany przy suchym powietrzu, tymczasem substancja wykorzystana przeciw Siergiejowi i Julii Skripalom, została użyta przy wysokiej wilgotności; możliwe, że dlatego przeżyli - ocenia rosyjski chemik Wił Mirzajanow.

Naukowiec, który pracował w instytucie, gdzie w czasach ZSRR pracowano nad Nowiczokiem, skomentował w ten sposób opinię Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) w sprawie otrucia Skripalów. OPCW poinformowała w czwartek, że badania laboratoryjne potwierdziły brytyjskie ustalenia w sprawie ataku na byłego rosyjskiego szpiega i jego córkę z użyciem środka chemicznego.

"Czemu Skripalowie nie zginęli i ludzie wokół (nich) także zbytnio nie ucierpieli; pojechali oni do restauracji, a gdy ich nie było, według podawanych informacji, klamka samochodu została posmarowana mieszaniną (środka) A-234 w żelu. Problem polega na tym, że zaczęła się reakcja hydrolizy; momentalnie zaczyna się reakcja tego środka z wodą. Koncentracja substancji spadła w tym czasie kilkakrotnie. Dlatego Skripalowie otrzymali dawkę, ale nie śmiertelną" - powiedział Mirzajanow rozgłośni radiowej Kommiersant; zapis rozmowy opublikowano na stronie internetowej radia.

"To jest moja odpowiedź dla wszystkich, którzy mówią, że gdyby to był Nowiczok, to ofiar byłoby więcej, a Skripalowie umarliby" - dodał.

"Ten środek może być trwały tylko w warunkach braku wilgoci" - podkreślił chemik. Natomiast w Salisbury 4 marca - jak przypomniał - była mgła. Mirzajanow wyraził przypuszczenie, że ludzie, którzy użyli substancji, nie znali jej właściwości fizyczno-chemicznych. Jego zdaniem zastosowanie środka w tych warunkach było "wielkim błędem".

Mirzajanow wskazał, że jeśli środek jest określony jako "czysty", to znaczy, że został wyprodukowany w laboratorium. "Nie w każdym laboratorium można tę substancję uzyskać, a jedynie w ośrodku o wysokich kwalifikacjach, który ma doświadczenie pracy z substancjami trującymi. To bajki, że może to zrobić jakiś amator" - ocenił chemik.

Opisując właściwości Nowiczoka, uznał, że środek taki można wyprodukować w jednym kraju, a następnie przewieźć go do innego. Jest to możliwe pod warunkiem, że nie przenika do niego wilgoć; wówczas "można go dostarczyć na Księżyc i na Marsa" - powiedział chemik.

W czwartek OPCW poinformowała, że wyniki analiz próbek środowiskowych oraz biomedycznych w wybranych przez organizację laboratoriach "potwierdzają ustalenia Wielkiej Brytanii dotyczące pochodzenia toksycznej substancji chemicznej użytej w Salisbury". Był to środek "wysokiej czystości" - uznała organizacja.

OPCW, która pobrała własne próbki w Salisbury, nie wskazała winnego i nie wymieniła nazwy środka, którego użyto. Według mediów zachodnich ustalenia OPCW są zbieżne z twierdzeniami brytyjskiego rządu, że w atak "było zaangażowane państwo".

Wyniki analiz OPCW zostaną omówione podczas nadzwyczajnej sesji organizacji w przyszłym tygodniu.

4 marca br. Skripalowie stracili przytomność po kontakcie - jak oceniają władze Wielkiej Brytanii - ze środkiem paralityczno-drgawkowym typu Nowiczok, opracowanym przez rosyjskich chemików w czasach ZSRR. Władze w Londynie oskarżyły o próbę zabójstwa Skripalów Rosję, co doprowadziło do najpoważniejszego kryzysu w relacjach między oboma państwami od zakończenia zimnej wojny.

« 1 »

Zobacz także

  • Stanisław_Miłosz
    13.04.2018 16:54
    Zatem będzie to chyba pierwszy znany przypadek, gdy angielski, mglisty, dżdżysty klimat, zdrowiu nie zaszkodził, a przeciwnie, życie uratował.

    Niech to będzie też przestrogą dla wszystkich złoczyńców: Nie ma planu doskonałego, zawsze może pójść coś nie tak. Podobnie jak w przypadku zbrodni katyńskiej, czy smoleńskiej.
    doceń 16
  • Mr. Holmes
    13.04.2018 18:35
    Dlatego słusznie uważa Antoni, że Rosjanie rozpylili mgłę nad Smoleńskiem nie w celu zamachu, ale żeby uratować samolot.
    doceń 3

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama