Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Kaczyński: Polska nie będzie płaciła podatku od niemieckich zbrodni

"Nie pozwolimy na to, by Polska płaciła podatek od zbrodni niemieckich. Na to zgody nie będzie" - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla tygodnika "Do Rzeczy", który ukazuje się w poniedziałek.

Na pytanie "niektórzy twierdzą, że w tle całego sporu z Izraelem jest kwestia szykowanej ustawy reprywatyzacyjnej, czy ta sytuacja będzie miała wpływ na prace nad tą ustawą", Kaczyński odpowiedział: "Środowiska żydowskie bardzo się obrażają, kiedy te dwie sprawy się łączy, zarzucają nawet antysemityzm, a ja antysemitą nie jestem, wręcz przeciwnie: jestem jego zdecydowanym przeciwnikiem. Prace nad ustawą trwają, może przybiorą inny charakter, będziemy bogatsi o to doświadczenie, ale nie pozwolimy na to, by Polska płaciła podatek od zbrodni niemieckich. Na to zgody nie będzie".

Jarosław Kaczyński przyznał w wywiadzie, że był zaskoczony reakcją Izraela na nowelizację ustawy o IPN, bo - według niego - nie było żadnych powodów do tak gwałtownej reakcji. "Były rozmowy w MSZ z ambasadą (...). były rozmowy w Ministerstwie Sprawiedliwości (...) nic nie wskazywało, że jest problem". Według niego temat w ogóle się nie pojawił także podczas wizyty ówczesnej premier Beaty Szydło w Izraelu, podczas "półprywatnego" spotkania z Benjaminem Netanjahu w jego mieszkaniu, z jego żoną. "Przecież, gdyby to był tak palący problem, to byłby wówczas sygnalizowany" - wskazał Kaczyński.

Mówił też, że "cała ta dyskusja wokół tej ustawy i wszystkie związane z nią kontrowersje, które do nas docierały, dotyczyły wyłącznie sprawy ukraińskiej". Dodał, że parlament ukraiński wydał oświadczenie w tej sprawie. "To dlatego przecież Platforma wstrzymała się od głosu, nie z powodu przepisu mówiącego o oskarżaniu narodu polskiego za zbrodnie Holokaustu, lecz właśnie przez wątek ukraiński. Oni uważali, że należy wymienić same nazwy ukraińskich organizacji, a nie Ukraińców jako naród" - opisywał.

Podkreślił, że "Polska międzywojenna gwarantowała, przy wszystkich swoich ułomnościach, żyjącym tu narodom bezpieczeństwo". "To upadek tamtej Polski otworzył drogę do ludobójstwa zarówno na Żydach, którzy byli najbardziej intensywnie i bezpośrednio niszczeni, jak i na Polakach, Białorusinach czy Ukraińcach. Nie możemy ograniczyć się tylko do zapisów o +polskich obozach+, bo to otworzyłoby drogę do kolejnych bezpodstawnych oskarżeń. Już przecież padają liczby setek tysięcy rzekomych zbrodni Polaków. Musimy się przed tym bronić. I będziemy" - zaznaczył.

Jak mówił, "Polskie Państwo Podziemne starało się pomagać w ramach możliwości, rząd na Zachodzie alarmował, żadna organizacja podziemna nie wydawała rozkazów, nie dawała przyzwolenia, więc oskarżenie strony izraelskiej jest całkowicie bezpodstawne i my je kategorycznie odrzucamy".

Ocenił też, że "do tej pory nie mieliśmy żadnej polityki historycznej w zakresie ochrony dobrego imienia Polski i prawdy historycznej". "Trzeba było od czegoś zacząć. Ten projekt (nowelizacja ustawy o IPN - PAP) nie służy temu, by blokować badania naukowe albo mówić, że Polacy w ogóle nie mordowali Żydów, czy też wsadzać do więzień Żydów, którzy mówią, że ich bliscy zginęli z rąk polskich chłopów. Nigdy nie przeczyliśmy, bo byłoby to zaprzeczanie rzeczywistości, że pewne zdemoralizowane elementy, najczęściej ludność najniżej sytuowana i gorzej wykształcona, nie zachowywały się w czasie wojny w porządku. Tylko proszę pamiętać, że trzeba na to patrzeć w kontekście ogromnej fali bandytyzmu w czasie II wojny światowej. Żydzi padali ofiarą bandytów częściej niż inni, bo byli najbardziej bezbronni, często coś tam mieli, a do tego Niemcy tworzyli atmosferę, która wszelkim zdemoralizowanym elementom dodawała odwagi do czynów takich jak szmalcownictwo czy donosicielstwo. Sęk w tym, czego niektórzy nie chcą dostrzec, że to był margines" - powiedział prezes PiS.

Pytany, dlaczego nowelizacja została przegłosowana w przededniu Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu, co środowiska żydowskie odebrały jako dodatkowy afront, choć projekt leżał w Sejmie od półtora roku, Jarosław Kaczyński wyjaśnił: "Zdecydowaliśmy się na to, uznając, że w końcu trzeba sprawę zamknąć. Przy czym podkreślam, że przez cały czas chodziło o Ukrainę, bo to była jedyna sporna kwestia. Uznaliśmy, że nie da się zaprzeczyć, że zbrodnicze organizacje odpowiedzialne za mordy na Polakach były ukraińskie, i trzeba po prostu być tu w zgodzie z prawdą. Zatem był spór o Ukrainę, a tu nagle jak grom z jasnego nieba spadła na nas reakcja ze strony Izraela".

Podkreślił zarazem, że "(...) jeśli chcemy wypłynąć na szerokie wody w polityce międzynarodowej i zacząć być podmiotem, a nie przedmiotem, to musimy mieć dobre relacje z Izraelem".

Kaczyński odniósł się też do antypolonizmu, który - jego zdaniem - "jest dziś zjawiskiem bardzo groźnym, jeśli nie najgroźniejszym z punktu widzenia interesów naszego kraju". "Oskarżanie nas o niestworzone rzeczy, zapominanie, że byliśmy pierwszym krajem, który zbrojnie przeciwstawił się hitleryzmowi i Niemcom, i że na Polakach dopuszczano się potwornych zbrodni, które też miały charakter ludobójstwa, to stawianie sprawy na głowie - mówił Kaczyński.

"Przy czym proszę pamiętać, że antypolonizm, który obserwujemy za granicą, ma głębokie korzenie także u nas w kraju i w dużej mierze wychodzi z Polski. Wciąż mamy silne środowiska, które są chore na antypolską manię, i to jest na pewno coś wzmacniającego negatywny przekaz zagraniczny" - przekonywał Kaczyński.

Pytany o ocenę tego, jak "radzi sobie" premier Mateusz Morawiecki w sytuacji kryzysu w relacjach z Izraelem, Kaczyński odpowiedział: "Sądzę, że rząd z Mateuszem Morawieckim na czele od początku działał dobrze. I działa w dalszym ciągu, bo wciąż rozmowy i spotkania trwają. Bardzo szybko zarządzanie kryzysowe zostało ujęte w jakieś ramy i podjęto wiele skutecznych akcji" - powiedział.

Kaczyński pytany o optymistyczne dla PiS sondaże i to czy nie obawia się, że będzie to działało na partię demoralizująco, stwierdził m.in.: "Wszędzie czytam, że dążę do większości konstytucyjnej. Owszem, bardzo bym chciał, ale uważam, że to jest coś, co graniczy z cudem. Celem naszej polityki jest ponowne przekonywające wygranie wyborów i samodzielne rządzenie, a większość konstytucyjna to jest piękne marzenie. Marzenia się czasem spełniają, częściej jednak się nie spełniają" - powiedział prezes PiS.

Zapytany, czy PiS pójdzie do wyborów z Mateuszem Morawieckim jako kandydatem na premiera, odparł: "Sądzę, że jeśli jakiś grom z jasnego nieba nie spadnie, to tak. Mam nadzieję, że nie spadnie, bo bardzo sobie cenię Mateusza Morawieckiego. Chociaż jest w polityce świeży, to dobrze sobie radzi. Sprawdza się, jest bardzo pracowity, nabiera doświadczenia".

« 1 »

Zobacz także

Reklama

  • TomaszL
    12.02.2018 09:32
    Generalnie to mamy XXIw, druga wojna światowa zakończyła się prawie 73 alta temu. Czmu służy roztrząsanie dziś kolejny raz spraw, które dawno powinny pozostać jedynie historią? Czemu służy to nieustanne wywoływanie kolejnej wojenki wewnętrzje ale też z sojusznikami i życie przeszłością?

  • LukSad
    12.02.2018 11:39
    Nowela o IPN jest napisana zgodnie z duchem podobnych ustaw, obowiązujących w innych krajach. Ten "spór", "kontrowersje", itp. zachowania mają na celu wycofanie się z wprowadzonych zmian, a tego rząd zrobić nie może, bo naraziłby polski proces legislacyjny na śmieszność. Poza tym, że akurat nowela IPN jest nieźle napisana to zarzuty czynione tym zapisom, z legislacyjnego punktu widzenia, są zwyczajnie bezsensowne.
    doceń 4

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy