Nowy numer 21/2018 Archiwum

Przychodzę do Jezusa, bo...

Wszyscy cisnęli się do Niego. Mk 3,10

Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał. Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć. Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: «Ty jesteś Syn Boży». Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały.


Przychodzę do Jezusa, bo przyjąłem chrzest i wchodzę w dojrzałość wiary. Przychodzę do Jezusa, bo to szansa na zgodę z bliźnim, choćby w uścisku dłoni w czasie Mszy św. Przychodzę do Jezusa, bo jest to szansa na zgodę z Bogiem w sakramencie pojednania. Przychodzę do Jezusa, bo to szansa na łączność życia i śmierci. Przychodzę do Jezusa, bo podziwiam nieuleczalnie chorego 19-latka, który mówi: „Prosiłem Boga o zdrowie, a przez zrozumienie sensu życia i cierpienia On dał mi zbawienie”. Przychodzę do Jezusa i wzrusza mnie umierający 9-latek, mówiący do kapelana: „Nie mów rodzicom, że ja dziś w nocy umrę, bo oni będą się bali, a ja jestem przygotowany. Bóg się niecierpliwi i czeka. Nie zawiodę Go”.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Piotr
    18.01.2018 20:45
    A skąd wiadomo, że chłopak był nieuleczalnie chory. Aha, lekarze, wyniki, usg, rtg. Jasne. Mojej siostrze kiedyś powiedzieli, że jej dziecko będzie kalekie, bo przeszła różyczkę we wczesnej ciąży. No jasne, nie można kwestionować. Lekarze, nawet dwóch ich było. No i mam troje siostrzeńców, a nie czworo. Ktoś powie: "nie bądź bezczelny, kpisz z umierania!". Zapewniam, nie kpię, nie poniżam. Tylko czytam, jak Jezus mówi w Naim: "Młodzieńcze, mówię ci, wstań !"
    doceń 0

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama