• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Watykan: Papieski list do biskupów Argentyny ws. "Amoris laetitia" dokumentem oficjalnym

    KAI

    dodane 07.12.2017 12:24

    Papieski list do biskupów regionu Buenos Aires na temat duszpasterstwa osób rozwiedzionych, które zawarły ponowne związki małżeńskie, znalazł się w oficjalnym zbiorze nauczania papieskiego. List opublikowany na stronie internetowej Acta Apostolicae Sedis jest odpowiedzią na dokument argentyńskich biskupów poświęcony adhortacji "Amoris laetitia". Franciszek stwierdza w swym liście, że opracowanie biskupów „w pełni wyjaśnia sens ósmego rozdziału” jego adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia”. - Nie ma innych interpretacji - stwierdził papież.

    Ósmy rozdział wspomnianej adhortacji, wydanej po dwóch zgromadzeniach Synodu Biskupów nt. rodziny, zajmuje się rodzinami „zranionymi”, które znajdują się w sytuacji nieuregulowanej z punktu widzenia Kościoła.

    Dokument argentyńskich biskupów, mający formę listu do kapłanów, został rozesłany do nich na początku września 2016 roku. Zawiera on kryteria, jakie należy stosować w stosunku do osób, o których mówi ósmy rozdział adhortacji, w tym dotyczące ewentualnego dopuszczenia ich do sakramentów.

    Przede wszystkim biskupi zwracają uwagę, że należy mówić nie o „zgodzie” na dostęp do sakramentów, lecz raczej o „procesie rozeznawania” z udziałem duszpasterza. Jest to droga, na której duszpasterz powinien położyć nacisk na głoszenie kerygmatu, pobudzającego i odnawiającego osobiste spotkanie z Chrystusem.

    Takie „towarzyszenie duszpasterskie” wymaga od księży ukazywania „matczynego oblicza Kościoła”, zaś od pozostałych osób - „postawienia całego swego życia w świetle Ewangelii i wprowadzania miłości w czyn”. Droga ta „nie musi koniecznie prowadzić do sakramentów”, lecz może kierować ku „innym formom większej integracji w życie Kościoła: większej obecności we wspólnocie, uczestnictwu w grupach modlitewnych i formacyjnych, zaangażowaniu w różne posługi kościelne”.

    Gdy jest to wykonalne w konkretnych warunkach danej pary małżonków, „szczególnie, gdy obydwoje są chrześcijanami na drodze wiary”, można im zaproponować życie we wstrzemięźliwości seksualnej, które otwiera im drogę do sakramentu pojednania - taką ewentualność przewidywał w swym nauczaniu już św. Jan Paweł II.

    Z kolei w przypadku, gdy zachodzą „bardziej skomplikowane okoliczności”, a także gdy nie można uzyskać stwierdzenia nieważności wcześniej zawartego małżeństwa, opcja wstrzemięźliwości seksualnej faktycznie może być niewykonalna. Mimo to także wówczas możliwe jest dalsze rozeznanie. - Jeśli rozpozna się, że w konkretnym przypadku istnieją ograniczenia, które zmniejszają odpowiedzialność i winę, szczególnie gdy osoba uważa, iż popadłaby w kolejne uchybienia, ze szkodą dla dzieci z nowego związku, „Amoris laetitia” otwiera możliwość dopuszczenia do sakramentów pojednania i Eucharystii - piszą hierarchowie. Tłumaczą przy tym, że sakramenty te pozwolą tej osobie na dalsze dojrzewanie w wierze mocą łaski Bożej.

    - Należy jednak unikać traktowania tej możliwości jako bezwarunkowego dopuszczenia do sakramentów, tak jakby każda sytuacja je usprawiedliwiała. Tym, co się proponuje jest rozeznawanie, które dokonuje rozróżnienia każdego przypadku z osobna. Na przykład szczególnej uwagi wymaga nowy związek, zawarty po niedawnym rozwodzie lub sytuacja tych, którzy wielokrotnie uchybiali swym zobowiązaniom rodzinnym. A także postawa bliska apologii lub obnoszenia się z własną sytuacją, tak jakby była ona częścią chrześcijańskiego ideału - przestrzegają biskupi.

    Zalecają ukierunkowanie osoby na stanięcie w swym sumieniu przed Bogiem, zwłaszcza gdy chodzi o postępowanie wobec dzieci i opuszczonego współmałżonka. Gdy doszło tu do niesprawiedliwości, która nie została naprawiona, dopuszczenie do sakramentów byłoby „szczególnie gorszące”.

    Za właściwe hierarchowie uznają, by ewentualny dostęp do sakramentów odbywał się „w sposób poufny”, zwłaszcza gdy mogłoby to prowadzić do jakichś konfliktów. Jednocześnie nie można zaniedbywać prowadzenia wspólnoty do wzrastania w duchu zrozumienia i przyjęcia takich osób.

    W liście z 5 września 2016 roku papież pochwalił wskazówki biskupów, nazywając je „prawdziwym przykładem towarzyszenia kapłanom”. Stwierdził, że to, co napisali „bardzo dobrze wyraża i w pełni wyjaśnia sens ósmego rozdziału «Amoris laetitia»”. - Nie ma innych interpretacji - podkreślił Ojciec Święty. Przyznał jednocześnie, że „droga przyjęcia, towarzyszenia, rozeznawania i włączania” jest męcząca, gdyż chodzi o „duszpasterstwo bezpośrednie, do którego nie wystarczą środki programowe, organizacyjne czy prawne, choć są konieczne”.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • owieczka_
      09.12.2017 18:40
      Z tego wynika, że pożycie seksualne bez ślubu kościelnego nie jest już traktowane zawsze jako grzech ciężki, bo może się okazać, że pierwsze małżeństwo było nieważne od początku. Jeśli tak, to czym różni się pożycie w konkubinacie od tego pseudo małżeńskiego, jeśli w jednym i drugim związku są dzieci, "dla dobra" których osoby te żyją jak małżeństwo? Poza tym rację ma Gość Marek, że doszło do celowego bądź nie, zmanipulowania tekstu Gaudium et Spes, które odnosi się do małżonków sakramentalnych, a nie do wszystkich związków mających dzieci. A co jeśli w takim pseudo małżeństwie nie ma dzieci, które stają się de facto zakładnikami czystości lub nieczystości w tym związku; czy jeśli ich nie ma, to pożycie seksualne będzie zabronione?
    • Hubal
      10.12.2017 00:17
      Cytat: " Bez ślubu Kościelnego " jest Kluczowe ! Tutaj tkwi problem !!!
    • Hubal
      10.12.2017 00:19
      Nigdy dobry rozwodnik nie może ponieść kary złego rozwodnika !!!
    • p...
      10.12.2017 09:44
      Proszę sobie wyobrazić sytuację, że ktoś ma np. piątkę dzieci w cywilnym związku, gdzie nastąpił wcześniej rozwód a ten współmałżonek z kościelnego (nie ma szansy na unieważnienie) żyje z inną kobietą i też mają kilkoro dzieci - wspólnych ze związku kościelnego żadnych. I teraz u tej pierwszej pary po cywilnym np. osoba po tym nieudanym prawowitym związku kościelnym byłaby w stanie podjąć życie w czystości, ale "współmałżonek" się nie zgadza, a prawowity nie chce i tak jej powrotu...Co powinna zrobić? Jeśli postawi na czystość definitywnie rozwali związek i zrobi piekło dzieciom - myślę, że o takich przypadkach może mówić właśnie Amoeres Laetitia, pokazując jednoznacznie, że nie jest to ideał, i że i tak każdego ostatecznie osądzi Pan Bóg, ale nie zapominajmy, że On jest Miłosierny i chce nas prowadzić ku większemu dobru, przekraczając nasze doczesne braki...Rozumowanie niektórych jest wręcz absurdalne, dlatego kluczowe jest tu rozeznanie indywidualne i nauka Kościoła, zdanie kapłana a nie jakieś prywatne widzimisię...nawet oparte o cytaty z kościelnych dokumentów czy Pisma Świętego....bo bywa tu wiele opaczności, mimo nadymanego silnie poczucia słuszności...
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół