• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wysokie obciachy

    Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak

    dodane 07.12.2017 11:23

    „Seksmisja” wysiada przy tym, co tam się wypisuje. Nie ma tam krzty argumentów, ale też nie o argumenty chodzi.

    Takie coś czytam: „Idą po nas. Idą po nasze brzuchy, które należą im się jak psu buda”. I dalej: „Tak czy inaczej zostaniemy złożone na ołtarzu, a partia hojnie wypłaci 4 tys. zł trumienkowego za wywiązanie się z zadania i urodzenie nawet wolno pływającego torsu. Ksiądz pewnie nie ochrzci, ale umówmy się, nawet oni mają granice zygotarianizmu”. I dalej: „I bądźcie pewne, że następne w kolejce jest zmuszenie do rodzenia zgwałconych kobiet, a potem dziewczynek”. I tak to leci. To feministka Anna Dryjańska w aktualnych „Wysokich Obcasach”.

    Ludzie! To jest lepsze niż ten kawałek z „Seksmisji”, w którym instruktorka pokazywała „siostrom”, jak faceci katowali kobiety! A to w WO wcale nie odosobniony przypadek. Widziana stamtąd dzisiejsza Polska jest właśnie taka – pełna klerofaszystowskich męskich psychopatów, dybiących na mizerne resztki kobiecej wolności. Bezwzględni i brutalni faceci węszą, jakie by tu jeszcze prawa kobietom odebrać, jak je stłamsić i spatriarchacić.

    „A kobiety? No cóż, część sobie poradzi, jak moja znajoma, która za 500 plus kupiła tabletki poronne” – pisze Dryjańska, prognozując ponuro, że wielu się jednak „nie uda”.

    To ci logika. Zabicie swojego dziecka (czyli w femino-języku „brzucha”) – oto sukces kobiety w rozumieniu wojujących feministek. Cel, z którego zrezygnować nie można. One muszą mieć możliwość uśmiercać jakieś dzieci, choćby „tylko” podejrzane o chorobę. Bo wyobrazić sobie tak straszny świat, w którym nie morduje się nikogo, to przekracza ich możliwości.

    W taki oto sposób biznesy aborcyjne przygotowują grunt pod kolejną czarną histerię, którą zamierzają odpalić, gdy na horyzoncie zamajaczy widmo ocalenia wszystkich (lub prawie wszystkich) dzieci. Bo to ocalenie, za sprawą projektu „Zatrzymaj aborcję”, podpisanego przez 830 tysięcy Polaków, tym razem naprawdę jest realne.

    Dla zwolenników aborcji ta rzecz jest wyjątkowo niewygodna – bo jak tu upierać się przy tezie, że chorych ludzi trzeba zabijać zamiast leczyć. Przecież dokładnie takie praktyki stosowali naziści – więc niezręcznie jakoś. Co więc pozostaje? Ano jazgot bez ładu i składu, adresowany wyłącznie do emocji, bo racjonalności w tym nie ma żadnej. Po to są te horrendalne hasła o urodzonym „pływającym torsie” i brednie o księdzu, który tego torsu nie ochrzci. Po to buduje się atmosferę strachu przed wyimaginowaną utratą jakichś rzekomo przysługujących kobietom praw.

    Czy da się takimi impulsami (bo trudno to nazwać komunikatami) kolejny raz poderwać tysiące ludzi do bezrozumnego protestu przeciw ludzkiemu życiu? Cóż, to będzie chyba zależało m.in. od tego, czy przygotowania biznesu aborcyjnego do uruchomienia histerii pozostawimy bez reakcji, czy też nie. Bo czasem nie trzeba tu wiele. „Argumentacja” proaborcyjna to de facto brak argumentacji. Dlatego, wbrew marudzeniu niektórych, warto informować o tym, co wypisują po takich „Wysokich Obcasach”. Bo to naprawdę obciachy – i trzeba to tylko pokazać.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Matylda
      08.12.2017 13:19
      Siadłam i policzyłam, a raczej pogrzebałam w sieci: w Polsce żyje ponad 38 milionów ludzi, odejmując małoletnich i przebywających na emigracji, przyjmijmy że tych którzy mogli podpisać projekt jest około 30 milionów, 92,2% społeczeństwa to katolicy, mam więc pytanie: 830 tysięcy podpisów to sukces? Dodam jeszcze że listy były wystawione w kościołach, więc w miejscu ogólnodostępnym, więc zastanawiam się gdzie ta reszta, nie dotarła w niedzielę do kościoła czy nie chciała podpisać, coś mi tu nie gra. Jednym słowem obciach i to wysoki!
    • Godzilla
      08.12.2017 14:38
      Redaktor pisze o ratowaniu chorych dzieci. Ok, rozumiem, ze ma Pan na myśli dzieci z ZD lub innymi zespołami, które pozwalają na jako takie funkcjonowanie. A co Pan powie o dzieciach, których uratować się nie da? Państwo wypowiadajacy się chyba nie mają swiadomosci, czym są wady letalne. Napisze wiec wprost- dziecko z np. bezczaszkowiem, zakładając że dożyje końca ciąży, umarłoby w męczarniach, ponieważ skurcze macicy po prostu zmiażdżą mu głowę. To jest rozumiem bardziej po katolicku niż wywołać poród przed 24 tygodniem, kiedy dziecko rodzi się całe w worku owodniowym? Nie rozumiem jaki sens ma czekanie do końca ciąży skoro efekt jest ten sam? Poza tym lekarz nie zaryzykuje takiej rzeźni, tylko wykona cesarkę, więc ciąża i tak nie zostanie rozwiązana naturalnie. Kiedy wiec ma wyznaczyć termin tej cesarki? Tez czekać na ostatnią chwilę? Jeśli nieprawidłowości dotyczą również łożyska i pępowiny taka cesarka zagraża również kobiecie. Proszę mi wytłumaczyć, jaki to ma sens?
    • Jarosław_Dobrowolski
      09.12.2017 10:59
      Wytłumaczenie biologiczne dla niewierzących:
    • Jarosław_Dobrowolski
      09.12.2017 11:04
      Ptaki budują gniazda dla swojego potomstwa. Szympansy, goryle i małpy opiekują się swoimi dziećmi. Gatunek ludzi zabija swoje potomstwo w milionach egzemplarzy. Nie trzeba być wierzącym, żeby zrozumieć, że gatunek, który zabija swoje dzieci, jest gatunkiem bez przyszłości. (por: JP II) Po prostu fizycznie go nie będzie. Co za bezmyślność, głupota i kompromitacja jest w umysłach tych, co popierają aborcję.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół