• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Miasto obietnic

    Jacek Dziedzina Jacek Dziedzina

    dodane 07.12.2017 11:13

    W Biblii nie ma słowa o prezydencie Trumpie i ambasadzie USA w Jerozolimie. Ale to jeszcze nie dyskwalifikuje Bożych obietnic danych Izraelowi.

    Gdyby o Jerozolimie, Izraelu i w ogóle Bliskim Wschodzie dało się mówić wyłącznie w kategoriach politycznych, gdyby kwestia statusu Jerozolimy mieściła się tylko w pytaniach o politykę i bezpieczeństwo, zacząłbym ten tekst w następujący sposób: Amerykanie mogą sobie przenieść ambasadę do Jerozolimy, mogą kolejny raz pokazać, kto tu rządzi, tylko jakie z tego dobro?

    I do pewnego stopnia pozostaję z tym pytaniem w pewnym zawieszeniu i jednak z niepokojem: żyjemy przecież tu i teraz, więc konsekwencje decyzji politycznych dotykają nas bezpośrednio. Z takiej perspektywy świadome wrzucanie zapałki do beczki prochu może być uznane albo za dowód skrajnej nieodpowiedzialności, albo za próbę radykalnego przyspieszenia tego, co i tak wybuchnie prędzej czy później (jakkolwiek brutalnie to nie brzmi), albo „tylko” za demonstrację siły i podkreślenie, kto jest gwarantem bezpieczeństwa państwa, którego prawa do istnienia nikt wokół niego nie uznaje.

    Problem polega jednak na tym, że nie da się mówić o Izraelu i Jerozolimie wyłącznie w kategoriach politycznych. To znaczy może i da się, ale to trochę tak, jak gdyby o własnej matce czy ojcu rozmawiać tylko w kategoriach ich wieku i zawodu, jaki wykonują albo gdyby o kupnie papamobile, którym jeździł św. Jan Paweł II, rozmawiać tylko w kategoriach koloru pojazdu, jego wydolności i gabarytów.

    Podobnie o Izraelu i Jerozolimie nie da się mówić bez tego wszystkiego, czym żyje również Kościół słuchający w ciągu całego roku liturgicznego słowa Boga, Jego obietnic, które są nieodwołalne – także w odniesieniu do Narodu Wybranego. I nie są to żadne metafory, ale proroctwa, których spełnienie widzimy od kilkudziesięciu lat. Jeśli Bóg dał obietnicę, że Żydzi powrócą do swojej ziemi, to czy można patrzeć wyłącznie politycznie na utworzenie w 1948 roku Państwa Izrael? Jeśli jest obietnica, że Jerozolima znowu połączy się z Izraelem, to czy rok 1967 należy rozpatrywać tylko w kategoriach wojenno-politycznych?

    Walki o Jerozolimę nie da się rozumieć z pominięciem wyraźnego kontekstu walki duchowej. Owszem, również toczącej się przy udziale środków politycznych. Jak inaczej bowiem traktować postawę Jasera Arafata, który nawet w czasie rozmów pokojowych w Camp David w 2000 roku podważał fakt istnienia świątyni Salomona w miejscu Wzgórza Świątynnego przed zbudowaniem Kopuły na Skale? Warto w tym miejscu przypomnieć, że sprawa Jerozolimy po stronie palestyńskiej pojawiła się dość nagle i stosunkowo niedawno. Anna Peck w znakomitej książce „Trzecia świątynia jerozolimska” cytuje historyków, którzy wykazują, że Jerozolima nie znajdowała się w sferze specjalnego zainteresowania Palestyńczyków w początkowym okresie konfliktu. To wielki mufti Jerozolimy Al-Hussein w 1921 roku (a więc na długo przed powstaniem współczesnego państwa Izrael) upolitycznił kwestię religijnego znaczenia Jerozolimy. Al-Hussein zbierał środki w krajach arabskich na odnowę sanktuariów na Wzgórzu Świątynnym – choć większość mieszkańców już wtedy stanowili Żydzi. To znaczy ci, dla których świętość tego miasta była oczywista od zawsze.

    Ja wiem, że – politycznie patrząc – podobne słowa mogą być uznane za usprawiedliwianie wszystkiego, co robi Izrael, tak samo jak decyzja o przeniesieniu ambasady USA do Jerozolimy może zostać uznana za definitywne zakończenie tzw. procesu pokojowego. – Bez umowy pokojowej między Izraelem a Palestyńczykami nie będzie dobrze. Żaden kraj arabski nie będzie chciał z nami pokoju, jeśli nie dojdziemy do porozumienia z Palestyńczykami. I jeśli nie będziemy choćby na progu powstania samodzielnego państwa palestyńskiego – mówił mi parę lat temu Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce i wielki przyjaciel naszego kraju. I trudno nie zgodzić się – z politycznego punktu widzenia – z takim postawieniem sprawy. Tyle że trudno też całkiem spokojnie na tej politycznej diagnozie poprzestać. „I Jemu nie dajcie spokoju, dopóki nie odnowi i nie uczyni Jeruzalem przedmiotem chwały na ziemi”, czytamy u proroka Izajasza. I zbyt wiele innych miejsc w Biblii mówi o obietnicach – nieodwołalnych – danych Izraelowi przez Boga, by nawet na tak kontrowersyjną politycznie decyzję, jak ta o przeniesieniu ambasady USA i tym samym ostatecznym uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela, patrzeć wyłącznie w kategoriach politycznych. "Tak mówi Wszechmocny Pan: Zbiorę was spośród ludów i zgromadzę was z krajów, po których was rozproszyłem, i dam wam ziemię izraelską";  "I zabiorę was spośród narodów, i zgromadzę was ze wszystkich ziem; i sprowadzę was do waszej ziemi”; „I odmienię los mojego ludu izraelskiego, tak, że odbudują spustoszone miasta i osiedlą się w nich. Zasadzą winnice i będą pić ich wino, założą ogrody i będą jeść ich owoce I zaszczepię ich na ich ziemi; i nikt już nie wyrwie ich z ich ziemi, którą im dałem – mówi Pan, twój Bóg”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Gość
      07.12.2017 12:06
      Redaktorze! Napisał Pan o Jerozolimie (nawet i ciekawie) ale według ministra Waszczykowskiego stolicą Izraela jest Tel Awiw.
      doceń 10
    • Batrahe
      07.12.2017 15:50
      Tak się jednak składa, że Żydzi już mają niepodległe państwo, a Jerozolima leży na jego terytorium. Tak jest obecnie. W Biblii nie ma proroctwa wg którego Jerozolima ma zostać stolicą państwa Izrael, moim zdaniem pan redaktor dokonuje w tym przypadku nadinterpretacji:( Życzę jak najlepiej Izraelowi ale powinniśmy brać pod uwagę także drugą stronę konfliktu, czyli Palestyńczyków (o których też nie możemy myśleć tylko politycznie).
    • gut
      07.12.2017 18:31
      Pan Autor - Twórczo temat ujął. :) Na pewno, to Miasto jest «wyjątkowym punktem na ziemi» - skoro wszyscy chcą mieć - swój związek - z nim,... mimo, że tak na logikę to Izraelici mają prawo mieć poczucie, że - «są pierwsi w kolejce...» Bardzo trudne to jest. ︾William Szekspir︽ ↓↓↓ ︽Gładka jest woda tam, gdzie strumień płynie głęboko.︾ ❆❆❆ ♪Elvis Presley - On A Snowy Christmas Night, (HD), link:
      https://www.youtube.com/watch?v=CY22tLoy6mU

    • jos
      07.12.2017 21:48
      Autor poruszył bardzo aktualny temat na adwent, do tego od pół wieku jest niemal zupełnie zapomniany. Jak wiadomo jest czasem oczekiwania przede wszystkim na ponowne przyjście Jezusa Chrystusa. Redaktor porusza się jednak niestety w sferze jednostronnych polityczno-religijnych haseł i schematów, które ani z historią, ani z teologią, ani z realpolitik nie mają niestety nic wspólnego.

      Po pierwsze jest zupełnie bezzasadne utożsamienie państwa o nazwie Izrael z biblijnym Izraelem i jego religią. To jest zupełne nieporozumienie. Państwo ludu Izraela przestało istnieć ponad dwa tysiące lat temu, więc nie ma tu żadnej państwowej ciągłości. Po drugie, ludzie piszą prace naukowe o tym, że nawet ludność zamieszkująca tamto państwo ma w ogromnej części zupełnie inne pochodzenie.

      Po trzecie i najważniejsze, religia biblijnego Izraela, nazwijmy ją mojżeszową, miała na celu przygotowanie przyjścia Mesjasza. Religia Izraela została definitywnie zakończona w momencie śmierci Jezusa Chrystusa na krzyżu, wtedy też zakończyło się stare przymierze. Chrystus został ukrzyżowany przez żydów rękami pogan. A więc żydzi, opowiedzieli się definitywnie przeciwko Chrystusowi po stronie złego.

      Wtedy też poczęły się dwie religie: chrześcijańska, która przyjmuje Chrystusa i Jego nauczanie, oraz żydowska, która odrzuca Chrystusa i Jego nauczanie - większej opozycji być nie może, bo to jest odrzucenie wprost. Zakończenie religii mojżeszowej zostało potwierdzone znakami od Boga, jak trzęsienie ziemi, rozdarcie zasłony w świątyni Salomona, a później zburzenie przez Rzymian tej świątyni i całej Jerozolimy. Wtedy w sposób widoczny zakończył się kult świątynny, składanie ofiar oraz kapłaństwo mojżeszowe. Teraz świątynią jest Jezus Chrystus, On też jest Kapłanem i Ofiarą. Z woli Bożej, stara świątynia, ofiara i kapłaństwo musiały definitywnie odejść.

      Wszelkie mrzonki o odbudowie świątyni, o przywróceniu o ofiary i kapłaństwa mojżeszowego są więc wbrew woli Bożej.

      Niektórzy jednak próbują wykorzystać religię do polityki, mieszając biblijnego Izraela z państwem Izrael, religię żydowską z religią mojżeszową. W USA jest to dominujący nurt w pentakostalnym protestantyzmie. Twierdzi się tam, jakoby tzw. armagedon to miałoby starcie państwa Izrael z sąsiednimi państwami muzułmańskimi. Nie ma to nic wspólnego z racjonalnym wykładem PŚ ani z teologią, przeciwnie. Jednak w ten sposób nakręcano Amerykanów na wojnę z Irakiem, potem na wojnę z Libią, z Syrią i końca rozpętywanych wojen nie widać.

      Autor nawet twierdzi, że mamy rzekomo do czynienia z walką duchową dobra ze złem, w postaci konfliktu żydów z muzułmanami - co jest absurdem ze względu na wyżej wymienione fakty. Niektórzy próbują jednak poprzez ruchy pentakostalne i przede wszystkim neokatechumenat przeszczepić ten trend do Polski.


      Kiedyś ks. prof. Waldemar Chrostowski próbował choć w części prostować te niesłychanie niebezpieczne uproszczenia zakłamania. Bardzo warto posłuchać, bo jak autor słusznie stwierdza, Bliski Wschód to beczka prochu, niestety jest to jedyne słuszne twierdzenie. Prawdy nigdy dosyć:

      https://www.youtube.com/watch?v=8rzGH4IJmyg

      A tu o próbach budowy trzeciej świątyni:

      https://www.youtube.com/watch?v=c_0dUm86lv0

      A więc historia dzieje się na naszych oczach, a ten kolejny krok i ten kolejny adwent nam to uświadamiają. Jak wiadomo, ponowne przyjście Pana Jezusa, będzie poprzedzone wielką apostazją i pojawieniem się antychrysta. Teologowie twierdzą, że będzie on pochodzenia ż... -wiadomego, a dokładniej, według PŚ, będzie pochodził z plemienia Dana, jednego z 12 szczepów dawnego Izraela. Wielu teologów uważa, że zasiądzie on w odbudowanej świątyni Salomona.

      A więc temat jak najbardziej na adwent i bliski tematu paruzji.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół