• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Ci obcy

    Jacek Dziedzina Jacek Dziedzina

    |

    GN 49/2017

    dodane 07.12.2017 00:00

    Polska pomoc dla syryjskich uchodźców w Libanie jest konkretna, sensowna i wyraźnie odczuwalna. Pojechałem do Libanu i przekonałem się o tym na własne oczy. Czy stać nas na zrobienie kroku dalej i otwarcie również korytarzy humanitarnych?

    Syryjscy uchodźcy w Libanie znaleźli się w sytuacji patowej: bez nadziei na powrót, ale i bez perspektyw w obcym państwie. W pułapce znalazł się również Liban: nikogo z kraju nie wyrzuci, ale nie ułatwiając uchodźcom dostępu do edukacji i rynku pracy, naraża się na kumulację i tak silnych już napięć w społeczeństwie. Trudno też oczekiwać zbyt wiele od państwa wielkości województwa świętokrzyskiego, które przyjmując co najmniej 1,3 mln uchodźców, wzięło na siebie największy ciężar związany z kryzysem syryjskim. Z jednej strony nie ma więc miejsca, dokąd uchodźcy mogliby wrócić lub wyjechać („Dobre pytanie” – usłyszałem od szejka Moraba w Bire, gdy spytałem go, dlaczego bogata Arabia Saudyjska nie otworzy się na sunnickich uchodźców), z drugiej zaś dłuższy postój w poranionym podziałami Libanie grozi wybuchem konfliktów.

    Dostępne jest 6% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • dr Jorg
      09.12.2017 22:00
      nie, nie stać nas na V kolumnę - czyli tzw. "korytarze humanitarne", czy jak je zwał tak zwał. Jka ktoś chce przyjmiwać - niech poda adres i pesel.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół