• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • "My chcemy Boga" to nie "Gott mit uns"

    Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak

    dodane 22.11.2017 16:15

    Gdy po świecie paradują korowody szydzących z Boga, ja mam się wstydzić, że w mojej ojczyźnie ludzie idą pod hasłem „My chcemy Boga”?

    Temat „polskich faszystów” z Marszu Niepodległości i okolic pewnie długo jeszcze będzie się plątał po mediach i salonach. Bo też łatka „faszysty” jest bardzo poręcznym sposobem radzenia sobie z wszelkiego rodzaju przeciwnikami. W normalnych warunkach faszystę dałoby się łatwo zdefiniować: to członek partii faszystowskiej. Ale że partii takiej aktualnie nie ma, no to faszystą może być każdy.

    No bo jak z czymś takim polemizować? Co ma powiedzieć adresat takiego określenia? Ma przedstawić zaświadczenie od proboszcza, że nigdy nie hajlował? A jeśli hajlował do lustra w zaciszu swego domu? A co jeśli proboszcz też faszysta? Na pewno jest faszystą, bo po sieci krążą zdjęcia z okresu III Rzeszy, na których widnieją jacyś biskupi z uniesionymi prawicami – a skoro biskupi, to tym bardziej proboszcz, no nie?

    To nienowa sprawa i nie tylko polska, a nawet nie tylko europejska. Ze zdziwieniem przeczytałem o tym u Fultona Sheena, amerykańskiego biskupa, zmarłego w 1979 roku, aktualnie kandydata na ołtarze. Otóż tak pisał on o epitecie „faszysta”: „Typowym przykładem użycia tego wyrazu jest przypadek małej dziewczynki, która zapytana, dlaczego nazwała inną małą dziewczynkę faszystką, odpowiedziała: »każdego, kogo nie lubię, nazywam faszystą«. Jest to być może najlepsza definicja [tego wyrazu], jaka do tej pory została stworzona”.

    No rzeczywiście – faszystą jest ten, kogo się nie lubi. A w każdym razie ktoś z prawa, którego nie lubi ktoś z lewa. Bo nie słyszałem, żeby ktoś o konserwatywnym sposobie myślenia częstował „faszystą” lewicowca. „Faszyzm” w formie epitetu często przykleja się osobom przywiązanym do wartości chrześcijańskich, a nigdy wrogom tych wartości. I to pomimo faktu, że prawdziwy faszyzm (a zwłaszcza jego niemiecka mutacja – nazizm) nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem.

    Internauci często przy takim stwierdzeniu podnoszą larum w stylu: A o czym świadczy „Gott mit uns” na klamrach pasów żołnierzy Wehrmachtu?

    Ano znaczy to tylko tyle, że doszło tam do instrumentalnego potraktowania Boga. To częste zjawisko, że ludzie zamiast Bogu służyć, posługują się Nim. Ale dlaczego chrześcijanie mają odpowiadać za to, że ktoś bez konsultacji z Bogiem przypisał sobie Jego przychylność?

    Już słyszę: A uczestnicy Marszu Niepodległości szli pod hasłem „My chcemy Boga”!

    No tak – i co z tego? Takie zdanie to nic innego jak wyrażenie woli, to deklaracja, że ci ludzie chcą Boga. Gdzie tu podobieństwo do butnego „Bóg jest z nami”? Gdy ktoś mówi, że chce Boga, to pozostaje mi w to uwierzyć i się z tego ucieszyć.

    Pewnie, że ludzie mogą różnie rozumieć tę swoją „chęć Boga”, ale o ileż lepsza deklaracja przyjęcia Boga od deklaracji Jego odrzucenia. Gdy po całym „cywilizowanym” świecie paradują rozwrzeszczane korowody nieszczęśników, szydzących z Boga, Ewangelii i prawa naturalnego, ja mam się wstydzić, że w mojej ojczyźnie ludzie idą pod hasłem „My chcemy Boga”?

    Wiem, że w takim tłumie szły nie same aniołki, mogli się trafić nawet dranie – ale faszystów na pewno nie było. Byli Polacy, którzy chcą Boga. I chwała Bogu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Obed
      25.11.2017 12:15
      Hasło "My chcemy Boga" na marszu prowadzonym przez nacjonalistów to więcej niż pomylenie pojęć. "Nie będziesz wzywał imienia Pana Boga twego, do czczych rzeczy".
    • JAWA25
      26.11.2017 15:43
      petycja w sprawie odebrania Guy Verhofstadt’owi immunitetu https://www.change.org/p/remove-parliamentary-immunity-of-guy-verhofstadt-member-of-european-parliament-zabra%C4%87-immunitet-guyowi-verhofstadtowi
      doceń 10
    • JJ
      27.11.2017 09:24
      Było piękne hasło "My chcemy Boga" i Pan Redaktor już zachwycony. Broni, tłumaczy, a dla spokoju uznaje tak nawet po ojcowsku niemal, że "w takim tłumie szły nie same aniołki, mogli się trafić nawet dranie". No ale generalnie było pięknie. Te same ruchy teraz w Katowicach na szubienicach powiesili wizerunki polityków - polityków jakże nielubianej PO. Byłbym ciekawy wywodu Pana Redaktora na ten temat, ale myślę, że raczej go się nie doczekam. Zresztą... Po pierwsze powiesili? Nie powiesili! Co najwyżej taka niegroźna symbolika. No a czyje wizerunki powiesili? Jak to kogo? Wczytując się w powyższe rozważania można powiedzieć, że powiesili wizerunki faszystów! W końcu "faszystą jest ten, kogo się nie lubi". Prawda? A skoro powiesili faszystów (tak symbolicznie), to w jakiś sposób można mówić o sprawiedliwości. Przecież procesy norymberskie, które doprowadziły do powieszenia wielu faszystów były wyrazem sprawiedliwości. Więc może symboliczne powieszenie 6 "faszystów" tez jest w jakimś stopniu sprawiedliwe? Jednej rzeczy się obawiam... Lekceważenie, bagatelizowanie tego co się dzieje jest niezwykle groźne. Pewne środowiska czują się coraz bardziej mocne, bezkarne. Rosną w siłę. Ale nie są to środowiska chrześcijańskie. Raczej pseudo-chrześcijańskie. Jeżeli z hasłem "My chcemy Boga" idzie hasło "Europa będzie biała albo bezludna" czy o zgrozo "Sieg heil” to o jakim Bogu mówimy? O Jezusie? O Bogu Ojcu?. Jeżeli otwarcie przed jednym z hosteli wiesza się baner „Dom Polski. Zakaz wstępu żydom, komuchom oraz wszystkim złodziejom i zdrajcom Polski", to jaka nas czeka przyszłość? Co będzie następne? Może na wzór tramwajów w okupowanej Polsce wprowadzone zostaną w komunikacji publicznej przedziały "Nur fur die..."? Gość Niedzielny" w kościołach promowany jest jako katolickie czasopismu, ale ten katolicyzm coraz częściej - odnoszę wrażenie - jest oderwany od prawdziwego Boga i tego czego Bóg oczekuje - miłości bliźniego. Każdego bliźniego, a nie tylko wybranego...
      doceń 11
    • stroskany
      28.11.2017 16:00
      JAWA25, nierzetelnością jest (niegodziwością nawet!?) jest wykorzystywanie rozmowy do załatwiania swoich praktycznych spraw, sensu stricte politycznych, traktowania dyskusji jako pola dla swoich agitatorskich działań (dodatkowo nie na temat). Doprawdy, bardzo mnie rozczarowujesz, bracie...
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół