Nowy numer 16/2018 Archiwum

Nie dotykajcie papieża!

W Ploërmel wszyscy wiedzą, że pomnik Jana Pawła II, zwieńczony krzyżem, przeszkadza tylko niewielkiej grupie osób. Czy jednak mieszkańcy tego miasta są wystarczająco zdeterminowani, by go obronić?

Ktoś, kto odwiedziłby Ploërmel, nie śledząc ostatnich medialnych doniesień, nie uwierzyłby zapewne, że to senne, dziewięciotysięczne miasteczko w Bretanii może wywoływać jakieś ostre spory. Ploërmel nie wyróżnia się bowiem szczególnie na tle innych francuskich miejscowości. Choć trzeba przyznać, że jest urokliwe. Przykuwają uwagę zwłaszcza zachowane fragmenty dawnych murów, wiekowe, kamienne domy, a także potężny, późnogotycki kościół pod wezwaniem św. Armela – założyciela klasztoru w Ploërmel i ewangelizatora Bretanii. W samym sercu miasta znajduje się właśnie kościół św. Armela, a nie pomnik św. Jana Pawła II, z którego Rada Stanu – najwyższy organ sądownictwa we Francji – kazała ostatnio usunąć krzyż. Ten rzekomo „ostentacyjny symbol religijny” stoi przy wjeździe do centrum, na placu pełniącym funkcję parkingu. Nie bardzo wiadomo, komu mógłby tutaj przeszkadzać. I to jeszcze w Bretanii, gdzie przydrożne krzyże można znaleźć niemal w każdej miejscowości.

Ten wyrok boli

Autobus, który przywiózł nas z Rennes, stolicy regionu, zatrzymuje się dokładnie przy placu św. Jana Pawła II. Pod pomnikiem nie ma żywej duszy, ale są kwiaty, palą się znicze. – Większość Francuzów nie wiedziała o istnieniu tej figury. Dowiedzieliśmy się o niej dopiero po decyzji Rady Stanu – mówi Bruno Damide, mieszkaniec Paryża, będący tu przejazdem. – Uważam ten wyrok za skandal. To jest nienormalne, żeby chcieć zniszczyć ten pomnik. To katolicki region i Francuzi zawsze to szanowali. Ci, którzy chcą to zrobić, są w absolutnej mniejszości.

Ghislaine de Chergé mieszka na przedmieściach stolicy. Postanowiła zajrzeć do Ploërmel wraz z mężem i synem, wracając z nadmorskiego urlopu. – Jesteśmy katolicką rodziną, czuję się częścią pokolenia JP2 – wyznaje. – Uważam ten wyrok za bardzo zły dla francuskich katolików i dla całej Francji. Jan Paweł II i krzyż to jedna całość, nie da się ich rozdzielić. Ten krzyż przeszkadza bardzo małej grupie ludzi. Znajdują jednak posłuch u władz, bo te boją się mówić cokolwiek w sposób zdecydowany. Dziś jeśli nie jesteś politycznie poprawny, od razu zostajesz sklasyfikowany jako ekstremista. W ten sposób zamyka się nam usta. Jan Paweł II mówił, że demokracja bez wartości przemienia się w totalitaryzm. To były prorocze słowa.

Ghislaine słyszała o propozycji polskiej premier, by przenieść pomnik do Polski. – Naprawdę to rozumiem i doceniam, ale jednocześnie, jako Francuzka, odczuwam ból, myśląc o tym. Wiem natomiast, że wielu Francuzów protestuje przeciwko wyrokowi poprzez akcję „Montre ta croix” (Pokaż swój krzyż), wklejając w portalach społecznościowych zdjęcia krzyży.

Od Putina do papieża

W Ploërmel pomnik też ma zagorzałych obrońców. Stworzyli oni stowarzyszenie, działające pod hasłem „Touche pas à mon Pape” (Nie dotykaj mojego Papieża). Jego sekretarzem generalnym jest Paul Anselin, który przez 31 lat był merem miasteczka. To właśnie za jego kadencji, w 2006 r., figura stanęła w Ploërmel.

Z 86-letnim Anselinem spotykamy się w jego domu. Fotografie na ścianach opowiadają o licznych spotkaniach byłego mera ze znanymi osobami. Są wśród nich m.in. Jan Paweł II i były premier Jacques Chirac – jak się okazuje, kolega mera z czasów wojny algierskiej. Przyjacielem Anselina jest też Zurab Cereteli – autor „osądzonego” pomnika. Gruziński rzeźbiarz, malarz i architekt mieszka na stałe w Rosji. Przewodniczył Rosyjskiej Akademii Sztuk Pięknych i stworzył wiele znanych monumentów, m.in. gigantyczny pomnik Piotra Wielkiego w Moskwie czy Krzysztofa Kolumba w Sewilli. Cereteli w swojej moskiewskiej galerii wystawił stworzoną przez siebie figurę Władimira Putina naturalnej wielkości.

Były mer opowiada nam, jak załatwił kiedyś córce Ceretelego francuską wizę. W zamian artysta miał mu zaoferować wyrzeźbienie dowolnego pomnika jako dar dla Ploërmel. Anselin wybrał postać Jana Pawła II. Rzeźbiarz, który jest wyznania prawosławnego, trochę się wahał. Ponoć konsultował swoją decyzję z Putinem i patriarchą Moskwy.

Nie schowam głowy w piasek

Jednak propozycja od razu spotkała się ze sprzeciwem – nielicznej wprawdzie, ale głośnej grupy mieszkańców miasta. – W Ploërmel są dwie rodziny komunistyczne, które postanowiły wnieść sprawę do sądu – relacjonuje mer.

Skargę na „złamanie zasady świeckości państwa” złożyło stowarzyszenie wolnomyślicieli departamentu Morbihan (Libre Pensée du Morbihan). Wprawdzie obecny wyrok dotyczy wyłącznie krzyża na monumencie, ale Anselin podkreśla, że skarżącym od początku przeszkadzała postać Jana Pawła II. – Nie lubią go, bo przyczynił się do upadku komunizmu – twierdzi. Także demonstracje anarchistów, które miały miejsce krótko po pojawieniu się figury w Ploërmel, uderzały właśnie w papieża. Podczas „happeningu” w 2008 r. jego figurę owinięto różowym papierem toaletowym i „udekorowano” prezerwatywami. Potem jednak sprawa ucichła. Mieszkańcy przyzwyczaili się do pomnika, który stał się naturalnym elementem pejzażu miasta.

Spór rozgorzał na nowo w 2015 r., kiedy sąd administracyjny w Rennes wydał werdykt, powołując się na obowiązującą we Francji od 1905 r. ustawę o rozdziale Kościoła od państwa. Według jej zapisów nie można umieszczać jakichkolwiek nowych symboli religijnych w przestrzeni publicznej. „Zrozumiałem, że usunięcie samego krzyża i łuku byłoby wystarczające, ale nie mogę tego uczynić bez zgody twórcy” – tłumaczył obecny mer Patrick Le Diffon, który złożył wtedy apelację. Obecny werdykt Rady Stanu nie mówi nic o łuku, ale daje miastu sześć miesięcy na usunięcie krzyża. Inaczej cały pomnik będzie musiał zniknąć z przestrzeni publicznej.

Anselin ma pretensje do Le Diffona, że nie sprzedał trzy lata temu terenu jednej z organizacji katolickich. Wtedy nie byłoby problemu. – Nie ma charakteru – ocenia surowo nowego mera. – Tu trzeba być zdeterminowanym. Ja będę walczył naprawdę. Tu wszyscy wiedzą, że nie jestem miękki i nie schowam głowy w piasek.

Sprawa polityczna?

Jednak nawet nie wszyscy katolicy chcą walczyć. – To sprawa polityczna – macha ręką br. Louis Seïté z tutejszej wspólnoty braci La Mennais, specjalizujących się w wychowywaniu dzieci w duchu chrześcijańskim. Podobnie wypowiada się br. Claude Marsaud z bliźniaczego zgromadzenia braci św. Gabriela w Nantes: – We Francji mamy rozdział Kościoła od państwa. Jeśli zaczniemy stawiać krzyże w miejscach publicznych, to zaraz mogą pojawić się też znaki innych religii, np. muzułmańskie – twierdzi.

Obu braci spotykamy podczas walnego zgromadzenia CORREF – Konferencji Braci i Sióstr Zakonnych Francji, odbywającego się akurat w Ploërmel, na terenie ogromnego katolickiego kompleksu. Obejmuje on m.in. Liceum La Mennais, dom zgromadzenia i zabytkową kaplicę, która rozmiarami przewyższa niejedną bazylikę. W skład kompleksu wchodzi także muzeum, z imponującym zegarem astronomicznym, skonstruowanym w połowie XIX wieku przez brata Gabriela Morina, tutejszego nauczyciela matematyki. Dwieście kół zębatych, wykonanych przez niego własnoręcznie, wchodzi w skład mechanizmu odwzorowującego ułożenie i ruch planet naszego Układu Słonecznego.

Gdy zwiedzamy kompleks, rośnie w nas podziw dla ks. Jeana-Marie de La Mennais, nazywanego „francuskim Janem Bosko”. Powstanie tego wszystkiego było możliwe właśnie dzięki wizji gorliwego kapłana z Ploërmel. I tylko kłuje w serce fakt, że w mieście praktykuje obecnie zaledwie 500 osób. I że ten region, w którym na każdym kroku widać ślady katolickiej kultury, dziś nie potrafi zawalczyć o swoje korzenie. Nawet kuria w Vannes, stolicy diecezji, na której terenie leży Ploërmel, w specjalnym komunikacie dystansuje się od sporu o krzyż. Ubolewa wprawdzie, że „chrześcijańskie symbole są coraz mniej widoczne w społeczeństwie, które cierpi z powodu braku punktów odniesienia”, ale jednocześnie podkreśla, że stronami w sporze są Libre Pensée i gmina Ploërmel. „Statua Jana Pawła II nie należy do Kościoła; została wzniesiona w miejscu publicznym, przez gminę, po darowiźnie dokonanej przez rzeźbiarza. Diecezji nie dotyczy zatem bezpośrednio decyzja Rady Stanu i nie mamy możliwości kwestionowania jej w sądzie” – czytamy w komunikacie.

Zostanie tak, jak jest

– Chciałbym, żeby tutejszy Kościół był troszkę mocniejszy – oznajmia z żalem były mer. – A tymczasem biskup mówi: nie dotykajmy tej sprawy, tak będzie lepiej.

– Kościół nie chce dolewać oliwy do ognia, zależy mu teraz na uspokojeniu emocji – broni komunikatu ks. Christophe Guégan, proboszcz z Ploërmel. – Nawet jeśli nie zajął jasnego stanowiska, to dał ludziom sygnał, że ta sprawa nie jest mu obojętna. Nie mamy wpływu na wyroki sądowe.

– A na opinię publiczną? – dopytujemy.

– Nie we Francji – uśmiecha się smutno ks. Christophe.

Paul Anselin nie składa jednak broni. Wysłał list do blisko dwóch tysięcy członków i darczyńców stowarzyszenia obrońców pomnika. Pisze w nim, że chce zbadać wszystkie możliwości odwołania się od wyroku, włącznie ze skargą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Choć jest krytyczny wobec postawy obecnego mera, popiera jego zamiar sprzedaży terenu prywatnemu nabywcy. W imieniu stowarzyszenia ponawia też własną ofertę zakupu. A w grudniu chce zorganizować wielką pokojową demonstrację, w której uczestniczyliby także przedstawiciele religii żydowskiej i muzułmańskiej. – Powinniśmy zrobić w Ploërmel referendum – mówi. – Jestem przekonany, że ponad 90 proc. mieszkańców głosowałoby za pozostawieniem figury. Wygramy i zostanie tak, jak jest.

A Marie-Line Anselin, żona Paula, choć wdzięczna jest Polakom za wsparcie, na pożegnanie grozi nam palcem: – Nawet nie myślcie, że będziecie mieli ten pomnik u siebie! •

« 1 »
oceń artykuł