• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Jezus przyszedł coś zjeść. Smakowało Mu

    Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak

    dodane 05.10.2017 14:53

    „Jezus w postaci ubogiego młodzieńca dziś przyszedł do furty” - napisała Faustyna. Nie był hologramem ani zjawą.

    Może być, że Jezus chodzi między nami całkiem dosłownie. Tak, jak to się zdarzyło jesienią 1937 roku w krakowskich Łagiewnikach. „Jezus w postaci ubogiego młodzieńca dziś przyszedł do furty” – zapisała św. Faustyna w Dzienniczku. Nie był to żaden hologram, żadne tam wzrokowe przywidzenia. Święta opisuje jego wygląd dokładnie: „Wynędzniały młodzieniec, w strasznie podartym ubraniu, boso i z odkrytą głową, bardzo był zmarznięty, bo dzień był dżdżysty i chłodny. Prosił coś gorącego zjeść”.

    Faustyna znalazła trochę zupy, podgrzała ją, domieszała chleba i podała to „ubogiemu, który zjadł”. Zjadł! Zupełnie jak wtedy, gdy spotkał się z uczniami po zmartwychwstaniu, dając tym dowód, że nie jest zjawą, tylko żywym człowiekiem. Gdy odbierała od niego kubek, Jezus dał jej poznać, kim jest. I znikł. Usłyszała wtedy w duszy: „Córko Moja, doszły uszu Moich błogosławieństwa ubogich, którzy oddalając się od furty błogosławią Mi i podobało Mi się to miłosierdzie twoje w granicach posłuszeństwa i dlatego zszedłem z tronu, aby skosztować owocu miłosierdzia twego”.

    Widać z tego, że Jezusowi bardzo smakuje owoc ludzkiego miłosierdzia. I nie musi to być owoc egzotyczny, nadzwyczajny. Nawet przeciwnie – Jezus chce kosztować tego miłosierdzia, które jest dostępne w tej chwili, a w tej chwili dostępne jest zazwyczaj coś mało widowiskowego i niekoniecznie zachęcającego. W tym rozpoznawaniu okazji do takiego miłosierdzia Faustyna osiągnęła perfekcję.

    Taki drobny, a przy tym urzekający przykład: Faustyna odprawia medytację w kaplicy. Obok niej modli się zakonnica z jakąś „gardłową sprawą”. Tamta „ustawicznie chrząka i pokaszluje, nieraz bez przerwy” – pisze Faustyna. Święta nie może się skupić, chce przenieść się do drugiego kąta kaplicy. Ale nie robi tego. „Pomyślałam sobie, gdy zmienię miejsce, Siostra ta spostrzeże się, a tym samym może doznać przykrości, że się od niej odsuwam. Postanowiłam trwać na modlitwie i na swoim miejscu ofiarując Bogu akt cierpliwości”. Gdy kończyła medytację, nagle jej duszę zalało szczęście tak wielkie, ile tylko jej serce zdołało pomieścić. „I dał mi Pan poznać, że gdybym się usunęła od tej Siostry, usunęłabym się też i od tych łask, które na duszę moją spłynęły” – zapisała.

    O takich aktach miłosierdzia Jezus mówi Faustynie wielokrotnie. Tego od nas chce i tego się domaga jako warunku, żebyśmy doznali jego miłosierdzia. Faustyna zauważa w innym miejscu, że nie ma człowieka, którego nie byłoby stać na miłosierdzie. Każdy się może przynajmniej modlić za kogoś, a to już akt miłosierdzia – i to wcale niemały.

    Święta Faustyno, módl się za nami, żebyśmy nie tracili okazji.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • gregg84
      05.10.2017 15:12
      'Faustyna znalazła trochę zupy, podgrzała ją, domieszała chleba i podała to „ubogiemu, który zjadł”. Zjadł! Zupełnie jak wtedy, gdy spotkał się z uczniami po zmartwychwstaniu, dając tym dowód, że nie jest zjawą, tylko żywym człowiekiem'.

      "Ubogi zjadł", no a skoro ZJADŁ! to najlepszy dowód, że był to Jezus (bo wiadomo, że jak ubogi i je, to Jezus), zwłaszcza że Faustyna zaraz potem miała odpowiednie objawienie (które też przecież nie mogło być słuchowym odpowiednikiem "żadnego hologramu, żadnych tam wzrokowych przywidzeń"). Czy można mieć jeszcze wątpliwości?...
    • Zet
      05.10.2017 17:32
      Gregg już sobie pozrzędził. Teraz jeszcze czekamy na Jawę, żeby rozdarł szaty nad "objawieniami prywatnymi".
    • gut
      05.10.2017 21:16
      °Radość to cukierek dla duszy.
      °Małgorzata Ciok
    • sep
      06.10.2017 08:13
      Ładnie i pięknie. Klarownie: jeśli ubogi przychodzi po miskę zupy, zjada i znika - to jest Jezusem. Jeśli ucieka przed wojną, to Jezusem ewidentnie nie jest i trzeba go trzymać z daleka od nas, dobrych chrześcijan. Dziekuję Panie Redaktorze. W końcu mamy jasne kryterium komu pomagać.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół