• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Po co nam polski Macron, skoro ten francuski jest beznadziejny?

    Bartosz Bartczak Bartosz Bartczak

    dodane 24.08.2017 14:05

    Francuzi już zaczynają poznawać się na Emmanuelu Macronie. Niestety, w Polsce wciąż są ludzie, którzy wierzą w „polskiego Macrona”.

    Prawie 2/3 Francuzów nie jest zadowolonych z pracy swojego prezydenta. A dopiero niedawno minęło pierwsze 100 dni jego rządów. Potomkowie Asterixa wyraźnie poznali już, że Emmanuel Macron jest po prostu PR-ową wydmuszką. W Polsce wciąż jednak słyszy się westchnienia za „polskim Macronem”.

    Nie trzeba było czekać nawet tych 100 dni, aby przekonać się, jak słabym wyborem był Emmanuel Macron. Jego jedynym pomysłem na przyszłość Francji było podłączenie kraju pod kroplówkę transferów pieniężnych z Niemiec. I aby potężny sąsiad zgodził się na te pomysły, ogłosił gotowość realizacji wszystkich oczekiwań Berlina co do polityki gospodarczej Paryża. W ten sposób szykuje się wojna ze związkami zawodowymi, której nikt jeszcze we Francji nie wygrał.

    Pomysły Macrona na Unię Europejską to tak naprawdę czysty socjalizm. Problem nierównowagi w bilansie handlowym pomiędzy północą a południem Europy miałby zostać rozwiązany za pomocą transferów pieniężnych z północy na południe. Nawet ostatniego pomysłu francuskiego prezydenta, czyli dyrektywy unijnej, mającej administracyjnie zlikwidować konkurencję cenową pomiędzy firmami ze wschodu i zachodu Europy, nie powstydziłby się Karol Marks.

    Wszystko wygląda na to, że niebawem Macron dołączy do Francoisa Hollande’a jako kolejny nieudany romans Francuzów. Pytanie tylko, czym ten romans skończy się dla samej Francji. W Polsce jednak wciąż są osoby, które chciałyby widzieć w Pałacu Prezydenckim polską wersję Macrona. Ciekawe, czy podzielając wizję Europy francuskiego prezydenta, chcą żyć na niemieckim socjalu czy płacić za socjal francuski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • gregg84
      24.08.2017 19:25
      "Nawet ostatniego pomysłu francuskiego prezydenta, czyli dyrektywy unijnej, mającej administracyjnie zlikwidować konkurencję cenową pomiędzy firmami ze wschodu i zachodu Europy, nie powstydziłby się Karol Marks".

      Macron próbuje chronić swój własny rynek pracy przy pomocy pojęcia równości. Polski prawicowy populista powinien to lepiej rozumieć...
      doceń 18
    • pawell
      25.08.2017 18:14
      Macron to taki Polski Petru. Medialna twarz finansowej "elity" wykreowana dla poklasku wyborców, którzy w swojej naiwności od lat dają się na takie numery nabierać.
    • Gośćd
      26.08.2017 10:37
      Co to w ogóle za tytuł jest tego artykułu ?...
      doceń 11
    • Gość Polcristeros
      26.08.2017 13:27
      przecież już mamy w pałacu prezydenckim Makrona, który posłusznie słucha cesarzowej Niemiec, broni kasty prawniczej a i banksterom krzywdy nie da zrobić
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół