• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • U bram Europy

    Jakub Jałowiczor

    |

    GN 32/2017

    dodane 10.08.2017 00:00

    Łodzie imigrantów od dawna nie dopływają na Lampedusę. Nie oznacza to jednak, że włoska wyspa przestała być stacją przesiadkową w drodze na Stary Kontynent.

    Od chwili rozpoczęcia operacji „Mare Nostrum” imigranci nie lądują na brzegu – tłumaczy burmistrz Lampedusy Totó Martello. Operacja włoskiej straży przybrzeżnej mająca na celu ratowanie ludzi próbujących dostać się do Europy przez Morze Śródziemne rozpoczęła się w październiku 2013 r. (później inicjatywę przejęła Unia Europejska w ramach operacji „Tryton”). Jednak 300-osobowy obóz dla uchodźców jest ciągle pełny, a czasem nawet przepełniony. Tyle że imigranci nie przypływają na samą wyspę. Statki włoskich służb ściągają ich z łodzi, kiedy jeszcze są na morzu. Potem przybysze są przekazywani do obozu, w którym powinni spędzić parę dni potrzebnych policji na dokonanie identyfikacji. W praktyce często pozostają tam po kilka tygodni. Potem trafiają do któregoś z obozów na Sycylii albo w kontynentalnej części Włoch.

    Dostępne jest 7% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół