• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Co może proboszcz

    Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak

    dodane 04.08.2017 14:17

    Przypadek tego człowieka pokazuje, że proboszcz, pod pewnymi warunkami, może wszystko.

    W znalezionym kiedyś przedwojennym egzemplarzu „Posłańcu Serca Jezusowego” przeczytałem takie zdanie: „Święty ksiądz czyni z parafii dobrą parafię, dobry ksiądz czyni z parafii przeciętną parafię, przeciętny ksiądz czyni z parafii złą parafię”.

    Złego księdza jakoś nie przewidzieli – ale tak czy inaczej coś w tym zdaniu jest. Co by nie gadać, rola księdza w parafii jest kolosalna. Aż nadto dowodzi tej tezy przypadek patrona czwartego dnia sierpnia, św. Jana Vianneya. Nadto – bo ten proboszcz dźwignął na nogi nie tylko swoją parafię, ale w jakimś stopniu całą Francję, tak straszliwie pokiereszowaną przez rewolucję i jej następstwa.

    Zapadła dziura, jaką była wieś Ars, pozostałaby zapadłą dziurą do dziś, gdyby nie to, że kiedyś przyszedł do niej ksiądz – ten ksiądz. Przyszedł dosłownie – pieszo. Gdy z daleka zobaczył tę powierzoną sobie wieś, ucałował ziemię. Już ten gest wiele mówi o jego stosunku do Boga i do parafian, wśród których miał pracować. Czy mógł przypuszczać, że ten gest będzie – właśnie Vianneyem zainspirowany – powtarzał wielki papież Jan Paweł II podczas swoich licznych pielgrzymek na całym świecie?

    Niezwykły jest Vianney w swojej zwykłości. Nikt nie może powiedzieć: „Gdzie mi tam do Vianneya”, bo trudno sobie wyobrazić kogoś mniej niż on utalentowanego, wygadanego, ba, nawet przystojnego. Ani on bystrzak, ani wymowny kaznodzieja – a to, co potrafił, potrafi w zasadzie każdy. Rzecz więc nie w darach, tylko w miłości. A z prawdziwą miłością zawsze przychodzą odpowiednie dary. Szybko je zauważyli, nieliczni z początku, parafianie, którzy zechcieli się wyspowiadać u tego księżyny. Ten człowiek czytał w ich duszach jak w otwartej księdze. Widział ich grzechy i wiedział, jak im pomóc. Odtąd już nie miał spokoju do samej śmierci. Tłumy ludzi zjeżdżały się zewsząd. Kolejki do jego konfesjonału wciąż się wydłużały, choć spowiadał po kilkanaście godzin na dobę.

    Nie sposób ocenić, ile dobra stało się w ludziach dzięki posłudze tego prostego proboszcza, pewne jest jednak, że on sam mocą Chrystusa uleczył wiele ran okaleczonej Francji. A w pierwszym rzędzie uczynił swoją parafię dobrą parafią.

    Święty Janie Vianneyu, módl się za nas i za naszych proboszczów. W naszym i naszych proboszczów interesie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Gość
      04.08.2017 15:04
      "Spowiadał kilkanaście godzin na dobę". Dzisiaj nawet stałe konfesjonały nie wszędzie zawsze są czynne, mimo wyznaczonych godzin, a w okresie wakacyjnym zawieszają lub ograniczają działalność. Księża chyba wychodzą z założenia, że w wakacje ludzie grzeszą mniej. Śmiem twierdzić, że jest właśnie na odwrót. Nawet w dużych parafiach, gdzie jest proboszcz i 3 wikarych (co oni akurat w tym czasie robią?!) nie zawsze można przez Mszą św. skorzystać ze spowiedzi i "wystawieni do wiatru" ludzie odchodzą zawiedzeni po pocałowaniu przysłowiowej klamki.
    • Gość2
      04.08.2017 15:11
      Wspaniałym proboszczem był też ks. Wacław Bliziński w Liskowie. Przychylał ludziom nieba i chleba. Warto poczytać jego biografie i wspomnienia.
    • Stefan1
      04.08.2017 21:58
      „Święty ksiądz czyni z parafii dobrą parafię, dobry ksiądz czyni z parafii przeciętną parafię, przeciętny ksiądz czyni z parafii złą parafię” ........ Pięknie brzmi ten cytat. Ale czy prawdziwy ? W mojej parafii mieliśmy dwu proboszczów "świętych" - nawiązując do cytatu - i w ich okresie wspaniałych księży. Parafia Krzyża św. w Siemianowicach Śl. i proboszczowie CZAPIK i infułat JEROMINEK. Aż nogi same niosły do kościoła. Po nich jednak nastał proboszcz nie "święty", nie "dobry" ani "przeciętny". Nastał proboszcz ZŁY o którym ludzie nie chcieli wiele rozmawiać. Alkohol, a w pijackim zwidzie pety wkładane we frontony domów - na co dzieci patrzały. Na emeryturze jeszcze gorzej z nim było. Teraz nowy proboszcz stara się, przyciąga młodzież do kościoła ale ........ Nastały czasy gdy zbyt wiele złego wydarzyło się w kościele, wśród hierarchii, wśród księży. Teraz proboszcz musi być PODWÓJNIE ŚWIĘTY by zatrzeć pozostawione przez przełożonych ZŁE wrażenie, ZŁĄ opinię wśród wiernych. Ciężkie czasy dla proboszczów nastały.
    • Gość
      07.08.2017 08:20
      A jakim proboszczem jest ksiądz, gdzie w kościele jest mało osób rozdanie komunii trwałoby może jakieś niecałe cztery minuty a on do pomocy bierze nadzwyczajnego szafarza i wtedy trwa dwie minuty.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół