• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Włochy w kryzysie migracyjnym jak zatkany lejek

    PAP

    dodane 16.07.2017 08:34

    Znajdujące się pod wielką presją migracyjną Włochy przypominają "zatkany lejek": przybywa wielu migrantów, a niewielu je opuszcza - pisze w niedzielę "Corriere della Sera". Jak podkreśla, w tym roku przewiduje się przybycie 220-250 tysięcy migrantów.

    Gazeta odnotowuje, że sytuację utrudnia sprzeciw władz wielu gmin, które nie chcą przystąpić do systemu przyjmowania przybyszów na całym włoskim terytorium. Rośnie też nietolerancja - dodaje.

    Dziennik przypomina, że po zamknięciu innych szlaków do Włoch przybywają wszyscy migranci odpływający z Libii, która znajduje się w rękach przemytników ludzi.

    "Faktycznie stajemy się gigantycznym europejskim hot spotem, państwem buforowym o zabójczej charakterystyce: łatwo tu się dostać, trudno wyjść. W średniej perspektywie to oblężenie może okazać się niszczące dla naszej demokratycznej koegzystencji" - czytamy w gazecie.

    Dziennik zaznacza, że wydalanie nielegalnych imigrantów jest trudne, a niekiedy wręcz niemożliwe.

    Sytuację we Włoszech opisano następująco: "Z naszych ośrodków pobytu znikają setki młodych migrantów, którzy błąkają się bez pracy i tożsamości; a ludzie zaczynają się bać".

    Autor artykułu ocenia, że ten stan to rezultat błędów politycznych, których źródłem jest włoska "chroniczna słabość przy stole europejskich partnerów".

    "Jesteśmy karani z powodu wybrzeży, które są nie do obrony. Ale prawdziwy kłopot polega na tym, że kiedy podnosimy głos, nigdy nie jesteśmy zbyt serio traktowani" - zaznacza dziennik. Podaje przykład, że skierowane przez Włochy groźby redukcji składki do budżetu UE i apele o większą elastyczność budżetową nie zrobiły większego wrażenia w Brukseli.

    Od początku roku do Włoch przybyło ponad 90 tysięcy migrantów, w tym w ostatnich dniach - rekordowa liczba 7 tysięcy.

    W związku z tą nasilającą się falą media informują o kolejnych protestach i buntach mieszkańców oraz lokalnych władz przeciwko obecności przybyszów. Konsekwencje tego są trudne do przewidzenia - podkreśla agencja Agi.

    Odnotowuje, że niedaleko Mesyny na Sycylii mieszkańcy małej miejscowości na czele z burmistrzem zbuntowali się przeciwko umieszczeniu 30 nieletnich uchodźców w nieużytkowanym hotelu. Protestujący otoczyli cały budynek.

    Burmistrz miasta Civitavecchia niedaleko Rzymu protestuje przeciwko planom otwarcia tamtejszego portu dla statków z migrantami ratowanymi na Morzu Śródziemnym.

    «« | « | 1 | » | »»

    Wybrane dla Ciebie

    • Gość
      16.07.2017 19:20
      na jednego włocha jest trzech muzułmanow (niektóre rejony wloch )- ci którzy przybyli dużo wcześniej pracują ( mają po kilka żon) - może dlatego przybywa muzułmanów tubylców. ci dzisiejsi - to lenie , - to nie jest moja opinia lecz tych którzy mieszkają w italii . proszę posłuchać kierowców tirów , robotników pracujących we włoszech i nie tylko - dzisiaj rośnie strach w lokalnych społecznościach , a małe miasta i miasteczka wymieraja po zmierzchu - rośnie strach , to nie imigranci lecz potężna grupa młodych osiłków ( gotowych do konfrontacji ) tylko głupiec tego nie zauważa .przyzwolenie bez jakichkolwiek ofgraniczeń spowoduje katastrofę w postaci starć muzułmanów przybyłych z krajów arabskich ( paradoks czy celowe działanie ) z tymi którzy będą bronić swojej niezależności lokalnej ( już nie europejskiej ) . bo europa już zginęła w swojej historii chrześcijańskiej .europy już nie ma . pozdrawiam
    • Gość
      16.07.2017 22:13
      A ja polecam bardzo rzetelny wpis z blogu T.Wróblewskiego na stronie WEI: bilans dwóch lat "polityki" migracyjnej Europy - warto przeczytać. Autor ma też bardzo ciekawe spostrzeżenia na temat polityki niemieckiej i ich konfliktu z USA: http://wei.org.pl/blogi-wpis/run,europa-po-dwoch-latach-kryzysu-migracyjnego,page,1,article,2684.html
    • Anna Panna
      17.07.2017 00:41
      1) A kardynał Montenegro się cieszy i chce więcej! 2) Na zdjęciu u góry widzimy oczywiście wystraszone, zapłakane syryjskie DZIECI, które trzeba przygarnąć i przytulić do serca.
    • Manna
      17.07.2017 07:03
      Ja rozumiem strach bo to sa ludzie obcy kulturowo, maja inne obyczaje i wiare, ktora sie nie bardzo godzi z nasza wiara. Jezeli przybywaja gdzies i zaczynaja stanowic spory procent lub wiekszosc to wiadomym jest, ze beda zyc po swojemu, ze nie beda sie dopasowywac, a wiara to nie jest cos co sie dopasowuje, cos na czym mozna pojsc na kompromis. Co wiecej do Europy przybywaja glownie mlodzi mezczyzni, chodza w grupach, nie dziwi, ze ludzie moga sie bac bo towarzystwo kobiet w grupie zawsze daje inne odczucie, ze tu sa rodziny, ze nie beda szukac zawadzki. Co wiecej mowa tu jest nie tylko o innych nacjach i kulturach, ale rowniez i o tym, ze w tych kulturach sa wyznawane zupelnie inne wartosci i np prawa kobiet nadal sa czesto nie respektowane, a prawa czlowieka nie uznawane. Bardzo trudno Europejczykom, ktorym zajelo dziesiatki lat i dwie wojny swiatowe by dojsc do pokoju wsrod nacji, zaakceptowac gdy sprowadza sie tak ogromne ilosci ludzi odmiennych od nas, wprowadzajac w ten sposob konflikty, ktorych nie da sie uniknac, ktore byc moze z poczatku sa tak niewidoczne, ale im wiekszy procent roznic, im wiecej roznych sobie ludzi, tym bardziej sytuacja bedzie sie zaogniac. Co wiecej tym ludziom mozna i da sie pomagac w ich krajach i to o wiele taniej i nie ryzykujac szoku, zderzenia kultur, ale widac komus zalezy na tym by robic to wlasnie poprzez sprowadzanie ich do Europy. Czy Europa jest odpowiedzialna za dobrobyt i pokoj na calym swiecie? Afryka to tylko jeden kraj, dlaczego nie sprowadzamy samolotami setki tysiecy przesladowanych przez rezimy z innych rejonow swiata jak np z Ameryki Poludniowej?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół