• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Zabójcy dzieci uważają, że zabijają krzyżowców

    Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak

    dodane 24.05.2017 12:13

    Ofiary zamachów tak się mają do średniowiecznych rycerzy krzyżowych, jak sprawcy zbrodni mają się do dawnych Saracenów.

    „30 krzyżowców zostało zabitych, a 70 rannych” – napisali bandyci z Państwa Islamskiego, chwaląc się swoim terrorystycznym wyczynem w Manchesterze. Jak się dowiadujemy, większość spośród zabitych 22 „krzyżowców” to dzieci poniżej 16 roku życia, a pozostali to też młodzież albo ich rodzice – jak na przykład polskie małżeństwo, które przyszło odebrać córki po koncercie.

    Ofiary tak się mają do średniowiecznych rycerzy krzyżowych, jak sprawcy zbrodni mają się do dawnych Saracenów. Czyli nijak. Jakoś trudno sobie wyobrazić, żeby wojownicy takiego sułtana Saladyna za sukces uważali podstępne zamordowanie dzieci i innych bezbronnych ludzi. W czasach wypraw krzyżowych ścierali się ze sobą ludzie uzbrojeni i świadomi wzajemnych zamiarów. To była walka równego z równym. Owszem, cieniem na historii krucjat kładły się takie rzeczy, jak rzeź ludności w zdobytej Jerozolimie, jednak sprawcy nie chwalili się tym. To nie był element ich strategii, lecz skutek wymknięcia się sytuacji spod kontroli. Nikt nie mówił, że to jest rycerskie i nie podpierał się w takich sprawach Ewangelią. Szacunek – u obu stron – budziła waleczność i nieustępliwość wroga, a nie krzywdy wyrządzane najsłabszym, niezdolnym nawet do obrony.

    Obecni „dżihadyści” nie wykazują się szczególnym męstwem, gdy atakują bezbronnych i zaskoczonych ludzi. Cała strategia ISIS i innych talibów wskazuje na kompletną degenerację elementarnych zasad, obowiązujących w stosunkach międzyludzkich. Cóż to za bohaterowie, ci wszyscy pozawijani w chusty psychopaci, podrzynający kozikami gardła skrępowanych sznurami ludzi, albo palący lub topiący ich w żelaznych klatkach. Wypasiony byczek masakrujący dziewczynki – też mi „bojownik”. Co z tego, że sam przy tym ginie – gotowość do popełnienia samobójstwa nie świadczy o odwadze, tylko o stopniu sfanatyzowania.

    Zgoda, że zaraźliwość tego fanatyzmu coś oznacza. Być może na postchrześcijańskim gruncie Zachodu łatwiej wyrasta pogarda dla fizycznego życia społeczeństw, które zapomniały o życiu duchowym. Ale to tym bardziej nie ma nic wspólnego ze starciem cywilizacji chrześcijańskiej i islamskiej w średniowieczu. Islamscy terroryści przypinają rdzennym Europejczykom szyld „krzyżowcy”, żeby wyrobić u swoich muzułmańskich ziomków przekonanie, że to oni są zagrożeni. Chodzi o zrobienie wrażenia, że „jak nie my ich, to oni nas”. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. „Krzyżowcy” z Zachodu nie są dla islamu w najmniejszym stopniu groźni. Wielu z nich już nawet nie wie, co to krzyż. Nie mają nawet cienia tej żarliwości, jaka rozpalała ich przodków. Nie mają żadnej motywacji, żeby o coś walczyć. Jeśli już, to boją się o zachowanie zgromadzonych dóbr – ale obrona stanu posiadania to etap schyłku każdej cywilizacji.

    Tak więc mamy starcie, ale nie Saracenów z krzyżowcami, lecz zdziczałych barbarzyńców z bezbronnymi dziećmi.

    Co z tym zrobić? Odpowiedź jest w Ewangelii. Tylko trzeba do niej zajrzeć.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Met
      25.05.2017 14:51
      Ale, Gościu, czy ktoś odbiera muzułmanom prawo nazywania Europejczyków krzyżowcami? Nie chodzi o prawo, tylko o zasadność.
    • Gość
      25.05.2017 22:55
      "Co z tym zrobić? Odpowiedź jest w Ewangelii." już nie w "objawieniach prywatnych"?
      doceń 10
    • Gość
      26.05.2017 07:28
      Inwazja barbarzynskiego islamu trwa. Fala migracji jest jedną z jej form. Drugą są akty terroryzmu i zabójstwa. Stawmy opór - nie gódźmy się na przyjmowanie uchodzcow, nie gódźmy się na tzw korytarze - to uchylanie drzwi przez które - bez rozgłosu - wejdą wyznawcy islamskiej ideologii do Polski
      doceń 12
    • Gość
      26.05.2017 12:38
      Fakt, że rząd decyduje się wreszcie na korytarz, jest pewnym przełomem. Jednak sposób, w jaki zamierza to zrobić, stawia w dość trudnym położeniu biskupów. Dlaczego? Ich relacje z gabinetem Beaty Szydło są bardzo napięte, szczególnie po mocnym liście kard. Nycza w sprawie korytarzy, gdy rząd w odpowiedzi błyskawicznie przekazał PKwP pieniądze na szpital w Aleppo. Wśród hierarchów dało się wtedy słyszeć głosy dezaprobaty dla postawy ks. Cisły. Teraz raczej nie skrytykują faktu utworzenia korytarza za ich plecami z PKwP, lecz zapewne wyrażą zadowolenie, zaoferują pomoc i dyplomatycznie pominą zlekceważenie Caritasu. Bo cel w postaci korytarza zostanie osiągnięty. http://www.rp.pl/Rzad-PiS/305259850-Uchodzcy-Rzad-ulegnie-namowom-papieza-ws-korytarzy-humanitarnych.html#ap-2
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół