• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Tusk - show must go on!

    Wojciech Teister Wojciech Teister

    dodane 19.04.2017 12:25

    Zwykle z Gdańska do Warszawy latał samolotem. Tym razem przyjechał pociągiem, by zwolennicy i przeciwnicy mogli go tłumnie powitać. Bo przedstawienie musi trwać.

    Gdy Donald Tusk był premierem, drogę z Gdańska do Warszawy pokonywał samolotem. Tym razem postanowił skorzystać z pendolino. Na Dworcu Centralnym powitały go tłumy zwolenników (głównie PO i KOD) i przeciwników (głównie "Gazeta Polska" z przyległościami). Na pytanie dziennikarza, jak uda się do prokuratury, były premier odpowiedział, że piechotą, bo blisko. I cały tłum oczywiście ruszył za nim, skandując w bardziej i mniej pochlebnych kontekstach nazwisko Tusk. A za nimi oczywiście mnóstwo fotoreporterów i kamerzystów głównych stacji telewizyjnych.

    Oczywiście wybór pociągu zamiast samolotu nie mógł być przypadkowy. To klasyczna ustawka i starannie zaplanowany zabieg marketingowy. Gdyby Donald Tusk przyleciał samolotem i z Okęcia limuzyną sprawnie przejechał do miejsca docelowego (co było jego dotychczasową praktyką), nie udałoby się zrobić takiego wrażenia i trudno byłoby zająć cały czas antenowy w głównych stacjach informacyjnych. A przecież "show must go on". Przedstawienie musi trwać i nawet zeznania w prokuraturze mogą posłużyć do budowania wizerunku potężnego polityka.

    I trzeba przyznać, że ten zabieg się Tuskowi i jego PRowcom udał. Przynętę złapały także niektóre nieprzychylne PO media - jak np. TVP INFO. Nawet to, że na Centralnym zebrało się też bardzo liczne grono przeciwników byłego premiera, pokazuje, że mało kto przechodzi koło niego obojętnie. Żaden z liderów obecnej opozycji nie może liczyć na takie zamieszanie wokół swojej osoby. Schetyna, Petru i Kijowski razem wzięci mogą stanowić co najwyżej tło dla Tuska. Jeśli chodzi o siłę społecznych emocji, jakie wywołuje, jest tylko jeden, który mu nie ustępuje - Jarosław Kaczyński.

    Czy silna reprezentacja przeciwników jest dla Tuska realnym problemem? Dziś jeszcze nie. Dziś szef Rady Europejskiej jest najwyraźniej zainteresowany tym, by nikt w Polsce o nim nie zapomniał. To jednak wyraźny sygnał dla rządzących - Tusk chce po zakończeniu kadencji w Brukseli wrócić do polskiej polityki i już teraz przygotowuje grunt pod ten powrót.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • konserwatysta23
      20.04.2017 10:15
      Zwykle, panie redaktorze, normalni politycy nie dają adwersarzowi politycznemu jakiejkolwiek okazji ani pretekstu do zachowania widowiskowego. Tymczasem to właśnie Polska i obecni władcy stworzyli idealne warunki do takich zachowań Donaldowi Tuskowi, który jest politykiem i zręcznym, i inteligentnym. Wczoraj to udowodnił, pokazując, iż drugiej stronie tak naprawdę chodzi tylko i wyłącznie o zemstę.
      doceń 19
    • Gość
      20.04.2017 13:26
      Panie Redaktorze, proszę napisać też, że była możliwosć przesłuchania Tuska w Brukseli (i o to właśnie prosił sam Tusk). Jednak to PiS koniecznie chciało go ściągnąć do Warszawy. Chcieli szoł to mieli szoł :)
      doceń 19
    • Gość
      21.04.2017 10:58
      Czy naprawdę ktoś uważa że to był dobry zabieg pr-owy? Że się udał? Przecież to jest gość na niby najważniejszym w Europie stanowisku. A tu taki cyrk. Przecież to była totalna żenada. poziom poniżej zero. Takich durnych spektakli nie urządzają poważni ludzie na poważnych stanowiskach.... chociaż w sumie. Przypominam sobie zachowania Junckera i myslę, ze już chyba nic tu nie powinno dziwić... Chory jest ten świat.
    • zielar
      21.04.2017 20:59
      A dziewięciogodzinne przesłuchanie i ręczne spisywanie zeznań (w dobie mediów elektronicznych) to nie był "show must go one ??
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół