• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Zmartwychwstały wciąż zaskakuje

    ks. Zbigniew Niemirski

    dodane 16.04.2017 00:00

    Marię Magdalenę możemy dziś postrzegać jako osobę, która jest jakoś każdym z nas.

    Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której przedtem wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to Jego towarzyszom, pogrążonym w smutku i płaczącym. Ci jednak, słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie dali temu wiary.

    Potem ukazał się w innej postaci dwom spośród nich na drodze, gdy szli do wsi. Oni powrócili i obwieścili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli.

    W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary oraz upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego.

    I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!»


    1. Pogrzeb Pana Jezusa odbył się w pośpiechu, bo zaczynał się szabat i nie zdążono dokonać wszystkich czynności, jakie robiono podczas żydowskich pochówków. Gdy skończył się szabat, „pierwszego dnia”, a więc w niedzielę, Maria Magdalena przyszła do grobu, by dopełnić ceremonii. I tu przyszło zaskoczenie. Kamień był odsunięty. Kobieta nawet nie pomyślała o zmartwychwstaniu. Pobiegła do Piotra i do „drugiego ucznia, którego Jezus kochał”, i oświadczyła: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. To ważny dowód podważający rozpowszechnianą tezę, jakoby uczniowie Pana Jezusa przygotowali jakiś spisek. Miał on zwieść otoczenie, że ich ukrzyżowany i pogrzebany Mistrz żyje. Zaskoczeni są także Piotr i Jan, ów „drugi uczeń”. Obaj spieszą do grobu, by zobaczyć, co się stało.

    2. Piotr był oficjalnym świadkiem. W żydowskiej procedurze świadectwo kobiety nie miało sądowej wartości. Wiedział o tym czwarty ewangelista, stąd opisuje to, co stało się udziałem Piotra i owego „drugiego ucznia”. Co więcej, w biegu do Jezusowego grobu ów uczeń – zapewne dlatego, że był młodszy – przybył pierwszy, ale czekał, by pierwszym oficjalnym świadkiem stał się Piotr, który „wszedł do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu”. Ale, co ciekawe, gdy za Piotrem go grobu wszedł ten drugi uczeń, to on „ujrzał i uwierzył”. Jeszcze w chrześcijańskiej starożytności komentatorzy widzieli w tej scenie spotkanie kościelnego urzędu – apostoła Piotra, pierwszego z apostołów – z prorockim charyzmatem, jaki reprezentuje umiłowany uczeń.

    3. Wejrzenie w pusty grób. Ono dało świadkom poranka zmartwychwstania Jezusa zrozumienie Pisma. Uczniowie Pana dorastali w atmosferze oczekiwań mesjańskich. Nie byli mistrzami w dziele znajomości starotestamentalnego prawa i proroctw, jak uczeni w Piśmie czy faryzeusze, ale coś o tym wiedzieli. Przecież byli praktykującymi Żydami, którzy w synagogach słuchali kazań. A potem – idąc za Mistrzem z Nazaretu – byli słuchaczami Jego nauczania, świadkami Jego cudów. Ale ta faza, przed zmartwychwstaniem, nie pozwalała im na zrozumienie pełni. Całość zebrała się w jedno w relacji o pustym grobie. Ich Mistrz zmartwychwstał i w ten sposób przyniósł pełne zrozumienie ich dawnych oczekiwań i tego, czego doświadczyli jako uczniowie chodzący za Panem Jezusem.

    4. Marię Magdalenę możemy dziś postrzegać jako osobę, która jest jakoś każdym z nas. Bóg przecież wciąż nas zaskakuje. Niby znamy Pisma, czasem lepiej, a czasem gorzej. Uczestniczymy, z zaangażowaniem mniejszym lub większym, w kościelnych uroczystościach, bo tak nakazują tradycja i wiara. Ale ile w tym jest owego pójścia „pierwszego dnia tygodnia” do grobu Pana Jezusa, by dopełnić stosownych namaszczeń... I jak ona, Maria Magdalena, nie rozumiemy, co się stało. Biegniemy od pustego grobu Zbawiciela, przestraszeni, zamiast nieść orędzie, że On pokonał śmierć.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość
      przewiń w dół