• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Tajemniczy Wędrowiec

    Andrzej Macura

    dodane 19.04.2017 00:00

    O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Łk 24,25

    W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali.

    On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: «Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało».

    Zapytał ich: «Cóż takiego?»

    Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A my spodziewaliśmy się, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto, jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli».

    Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego.

    Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać wraz z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili między sobą: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»

    W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba.


    Dwaj uczniowie idący do Emaus, tajemniczy Wędrowiec, rozmowy o tym, co najistotniejsze, a w tle zachodzące słońce. I w końcu, przy łamaniu chleba, odkrycie, że to przecież On, że Jezus naprawdę pokonał śmierć i zmartwychwstał! Przepiękny jest klimat tej opowieści. Najbardziej zastanawia, dlaczego uczniowie zaraz nie rozpoznali Jezusa. Równie ważne wydaje się pytanie, dlaczego wcześniej nie rozumieli, jak Jezus miał skończyć, skoro On sam wiele razy to tłumaczył, a i Stary Testament zawierał jasne wskazówki na ten temat? Niestety, ludzkie poznanie Bożych spraw często bywa zakłócane przez różne kalkulacje. Chcemy czegoś, spodziewamy się, oczekujemy. Trudno nam zauważyć, że droga Chrystusa bywa trochę inna. I że nasza droga za Chrystusem też w takim razie powinna wyglądać nieco inaczej. Odkrywamy to, gdy w nasze życie wkracza ze swoją łaską Chrystus. Obyśmy tylko zachowali otwarte oczy i serce, by przychodzącego do nas Jezusa rozpoznać.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Gabriela
      19.04.2017 14:42
      Jezusa rozpoznaje się po łamaniu chleba. Nie „przy”, lecz „po” (w znaczeniu: poprzez). Gdy przestaje się łamać chleb, zaczyna Go brakować. Wszystkim. Nie wystarczy Go przyjmować, trzeba jeszcze łamać. Dla innych. Bo po to przyszedł.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół