• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Jezus najpierw skupił uwagę na tym, co cielesne

    Adam Szewczyk

    dodane 20.04.2017 00:00

    Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: „Macie tu coś do jedzenia?”. Łk 24,41

    Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba.
    A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!»
    Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha.

    Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi.

    Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich.

    Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma.

    I rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego».


    Pismo mówi, żeby zadbać najpierw o królestwo niebieskie. A tu – jakby wbrew tej zasadzie. Jezus najpierw skupia uwagę apostołów na tym, co cielesne. I do tego jeszcze prosi o jedzenie. Mieć sprawy królestwa niebieskiego w sercu na pierwszym miejscu wcale nie oznacza ignorowania całej reszty. Często jest tak, że zamęczając innych swoją obsesją na punkcie świętych spraw, chcemy ukryć bolesną prawdę o tym, że to wcale nie królestwo Boże jest w naszych sercach na pierwszym miejscu, ale własna chwała. Jezus w dzisiejszym czytaniu jest mi szczególnie bliski. Bóg, który doskonale zna człowieka; który wie, że musimy czasem dotknąć, żeby się przekonać i rozwiać wątpliwości, że musimy czasem coś zjeść, by mieć siły na zajmowanie się poważniejszymi tematami. Panie, widzisz, ile w moim sercu jest rozterek. Daj mi dotknąć prawdy o Tobie, bym doświadczył pewności i pokoju. Tak jak pozwoliłeś się dotknąć swoim uczniom.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Gabriela
      20.04.2017 15:40
      Jezus przychodzi z pokojem (szalom!). Lękliwi, okopani w Wieczerniku uczniowie jednak nie są skłonni do wierzenia. Nawet Jemu. Prosi ich o jedzenie (jest głodny!), pokazuje rany (ma je nadal!), przypomina traktujące o Nim „w Prawie, u Proroków i w Psalmach” słowa o Mesjaszu, cierpiącym Słudze Jahwe, który miał Zmartwychwstać dla odpuszczenia grzechów. Czyni ich świadkami swej mesjańskiej drogi, a od świadka, oprócz prawdomówności , wymaga się jednego: wierności i stałości. Mają więc być z jednej strony wrażliwi na głód i cierpienie, z drugiej zaś niewzruszeni, jak skały - ostańce - wznoszące się ku niebu wśród sterty kamieni. Ostańca, w przeciwieństwie do nich, nie można ruszyć. Nie można też nim w bliźniego swego cisnąć. Kruszy go tylko czas. I przenosi w wieczność.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół