• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wszystkie pójdą do kosza

    Ks. Marek Gancarczyk Ks. Marek Gancarczyk

    |

    GN 11/2017

    dodane 16.03.2017 00:00

    Tydzień temu sugerowałem, że katolicy powinni nie tylko się modlić, ale podejmować też inne konstruktywne działania. No i szybko nadarza się ku temu okazja.

    W tym numerze „Gościa” zachęcamy do wsparcia Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej „Mama, Tata i Dzieci”. Nie wymaga to wielkiego wysiłku. Wystarczy złożyć podpis na załączonym formularzu albo zrobić to przez stronę internetową (adres na s. 24).

    Europejska Inicjatywa Obywatelska polega na składaniu petycji do Komisji Europejskiej przez obywateli państw należących do Unii. Prawo takie przewiduje traktat lizboński. Pomysłodawcy akcji „Mama, Tata i Dzieci” przygotowali przepis prawny, który jednoznacznie definiuje małżeństwo i rodzinę. Nie bardzo wierzę w pełne powodzenie akcji. A byłoby nim zdefiniowanie na poziomie prawa europejskiego małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, a rodziny jako wspólnoty opartej na tak rozumianym małżeństwie lub pokrewieństwie. Jeżeli akcja nie ma szans powodzenia, to po co się w nią angażować? – zapyta ktoś. Czy nie jest to kolejne marnowanie sił i środków? Po pierwsze, zapoznanie się z celami akcji i złożenie podpisu – jak wspomniałem – nie wymaga wielkiego wysiłku. Po drugie, zebranie przez organizatorów odpowiedniej liczby głosów pozwoli skierować wniosek do Komisji Europejskiej. A wtedy jej światli przedstawiciele będą zmuszeni zmierzyć się z tym problemem. W moim przekonaniu wszystkie podpisy wrzucą do kosza, tak jak stało się z głosami wspierającymi akcję „Jeden z nas”. Wtedy do kosza trafiło blisko 2 mln podpisów mieszkańców Unii. Teraz zapewne będzie podobnie, ale to wcale nie znaczy, że mamy siedzieć cicho. Wywieranie presji może mieć sens, szczególnie teraz, gdy struktury europejskie chwieją się i już niedługo mogą przyjąć nowy kształt. Co prawda unijne elity wydają się tak oderwane od rzeczywistości, że z letargu nie obudził ich nawet Brexit, więc milion czy dwa miliony podpisów złożonych przez Europejczyków mogą wywołać u nich co najwyżej uśmiech politowania. Zachęcam jednak do wsparcia akcji. Dla przyszłości zjednoczonej Europy zdrowa gospodarka ma wielkie znaczenie, ale zasady moralne są ważniejsze. François Hollande, który miał powiedzieć do polskiej delegacji: „Wy macie zasady, my mamy fundusze”, zdaje się uważać inaczej. Ale nie ma racji.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Gość
      16.03.2017 18:31
      Doskonała inicjatywa, popieram w 100 procentach!!! :o)
    • Godzilla
      17.03.2017 18:49
      A co w sytuacji, kiedy jest ojciec, jest matka, są ich wspólne dzieci...a rodzice nie mają ślubu? Wg. powyższej definicji nie są rodziną. W Europie żyją miliony osób w takim układzie, więc choćby z tego względu również słabo widzę powodzenie tej inicjatywy.
    • Gość
      18.03.2017 15:43
      Nie mieszam wiary z polityką! ("Oddajcie cesarzowi co cesarskie a Bogu co boskie"). Każdy ma własne sumienie i wolną wolę i każdy z nas będzie osobiście a nie zbiorowo rozliczany ze swoich uczynków przez Wszechmogącego. Nie będę "urządzał" innym życia według własnego widzimisię, bo tego Pan ode mnie nie żąda!
    • Gość
      30.03.2017 12:35
      Moja mama i jej siostra wspólnie wychowały pięcioro moich kuzynów, których rodzice znaleźli się w obozie w Archangielsku - czy nie stanowili rodziny?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół