• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Kobieta u studni

    ks. Zbigniew Niemirski

    dodane 19.03.2017 00:00

    „Było to około szóstej godziny”, czyli w naszej rachubie czasu w samo południe.

    Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny.

    Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności.

    Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?» Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem.

    Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej».

    Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?»

    W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu».

    Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać».

    A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!»

    A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą».

    Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga».

    Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie».

    Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko».

    Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię».

    Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Żaden jednak nie powiedział: «Czego od niej chcesz? – lub: Czemu z nią rozmawiasz?» Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?» Wyszli z miasta i szli do Niego.

    Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie».

    Mówili więc uczniowie między sobą: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?»

    Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: „Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak się bielą na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem, abyście żęli to, nad czym wy się nie natrudziliście. Inni się natrudzili, a wy w ich trud weszliście».

    Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».


    1. Wówczas, w spiekocie dnia, nikt nie przychodził po wodę. Kobiety przychodziły późnym popołudniem, gdy żar dnia nie dawał się już tak we znaki. Czemu więc ta kobieta przyszła właśnie wtedy? Zdaje się, że nie chciała znaleźć się w otoczeniu innych osób, które będą pytać ją o sprawy, które były dla niej niewygodne. „Miałaś pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem” – przypomniał jej Pan Jezus, który przy studni w Sychar poprosił ją, by zaczerpnęła dla Niego wody. „Widzę, że jesteś prorokiem” – odpowiedziała kobieta i poprosiła, by to ów nieznajomy dał jej wody życia, „aby już nie pragnęła”. Czy chodziło jej tylko o wodę? 2. „Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?” Rozmowa nie zaczęła się w przyjaznej atmosferze. To pytanie odwołuje się do ważnej historycznej animozji. Gdy w 722 r. przed Chr. Asyryjczycy zajęli północ Palestyny, królestwo Izraela, dokonali deportacji, a w miejsce uprowadzonych sprowadzili ludność z okolicznych krain. I tak doszło do etnicznego pomieszania. Powstała nowa grupa – Samarytanie, których pozostali Izraelici uważali za półpogan i traktowali z wyższością. Samarytanie odpowiadali wrogością i bardzo często utrudniali przejście przez ich terytorium wędrującym z północy do Jerozolimy pielgrzymom. A poza tym mieli własne sanktuarium, na górze Garizim. Zbudował je w czasach perskich, w połowie V w. przed Chr., Sanballat, wysoki urzędnik. Wzniósł je, wzorując się na świątyni jerozolimskiej. I to ten przybytek przypomina Samarytanka, mówiąc do Pana Jezusa: „Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga”. Chrystus Pan, odpowiadając, przenosi myśl w czasy po dokonanym zbawieniu i w kulcie Pana Boga podkreśla nie miejsce, ale wewnętrzną dyspozycję człowieka: „Prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie”. 3. Kobiety u studni. Czytając Janowe opowiadanie o spotkaniu Pana Jezusa z Samarytanką, warto zajrzeć do Starego Testamentu, bo tam można znaleźć trzy rozmowy u studni, pogłębiające zrozumienie faktu, że Pan Jezus jest oblubieńcem Kościoła. Pierwsze miało miejsce wtedy, gdy Abraham wysłał swego sługę, by znalazł żonę dla Izaaka (Rdz 24), drugie, gdy patriarcha Jakub spotkał Rachelę (Rdz 29,1-4), a trzecie to rozmowa Mojżesza z siedmioma córkami kapłana Reuela (Wj 2,15-22). 4. Cześć Ojcu „w Duchu i prawdzie”. To stwierdzenie nie wyklucza wybranych miejsc, gdzie człowiek jakoś łatwiej spotyka Pana Boga. Są to bez wątpienia sanktuaria, ale też miejsca wprost związane z Biblią, a szczególnie z działalnością Pana Jezusa. Osobiście muszę przyznać, że nigdzie nie widziałem tak intensywnej modlitwy wielu osób, i to z różnych wyznań chrześcijańskich, jak w bazylice Grobu Bożego w Jerozolimie. Dziś mówi się w Izraelu: jeśli chcesz się zabawić, odwiedź Tel Awiw, jeśli chcesz pracować, jedź do Hajfy, ale jeśli chcesz poczuć siłę modlitwy, pielgrzymuj do Jerozolimy. 

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    przewiń w dół