• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • A szat nikt nie rozdziera

    Ks. Marek Gancarczyk Ks. Marek Gancarczyk

    |

    GN 7/2017

    dodane 16.02.2017 00:00

    Arcybiskup Henryk Hoser został specjalnym wysłannikiem Stolicy Apostolskiej do Medjugorja.

    Ma zbadać potrzeby duszpasterskie przybywających tam wiernych. Nie będzie miał łatwego zadania. Od pierwszego objawienia w czerwcu 1981 roku już kilka kościelnych komisji próbowało ocenić fenomen Medjugorja i dać ostateczną odpowiedź. Jak na razie nic takiego się nie stało. Pierwszą komisję powołał już w 1982 roku miejscowy biskup. Wydała ona negatywną opinię. Ostatnia komisja jest dziełem papieża Benedykta XVI. Działała w latach 2010–2014. Swoje prace zakończyła więc za pontyfikatu Franciszka, który przekazał zebrany materiał Kongregacji Doktryny Wiary. Ale ostatecznego werdyktu nadal nie ma. Trudno powiedzieć, czy misja abp. Hosera rzuci nowe światło na sprawę Medjugorja. Argumenty za i przeciw nie zmieniają się od lat. Z jednej strony są tysiące wiernych, którzy pobożnie się modlą. Jednak niepokój władz kościelnych budzi długotrwałość objawień i ogromna ich liczba. Dotychczas było ich ponad 40 tys., jeśli liczyć wszystkich wizjonerów. Przy całej złożoności sprawy warto pamiętać, że dla Stolicy Apostolskiej w mocy pozostaje stanowisko episkopatu byłej Jugosławii z 1991 r., w myśl którego nie można potwierdzić nadprzyrodzonego charakteru zjawisk zachodzących w tym miejscu.

    Niezależnie jednak od wspomnianych kontrowersji, dobrze, że na mapie Europy jest kolejne miejsce, w którym ludzie się nawracają czy pobożnieją. W wywiadzie sprzed tygodnia Muniek Staszczyk, lider zespołu T.Love, powiedział ni mniej, ni więcej, tylko tak: „Na pewno jedną z takich ważnych podróży, w sferze duchowej, było Medjugorje. Mogę powiedzieć, że po bardzo wielu latach poznałem Matkę Boską i Jej działanie. W mojej drodze była Ona mało obecna i to było coś takiego, jakby syn marnotrawny wrócił do źródła”.

    Jeżeli Medjugorje jakoś niepokoi, to dobrze. Wydaje się, jakby Kościół w Europie był nadmiernie spokojny. Znakomitą ilustracją takiej postawy są słowa irlandzkiego abp. Diarmuida Martina: „Kościół w Irlandii nie może się pochwalić widzialnymi znakami odnowy Kościoła. Spada liczba wiernych, wciąż brakuje powołań, ale mimo tego odnowa następuje”. Muszę przyznać, że ręce opadają. Nie rozumiem, skąd bierze się to samozadowolenie? Na czym ma polegać postępująca odnowa? Granice świętego spokoju już dawno zostały przekroczone. Oczekiwałbym czegoś przeciwnego. Głośnego wołania, jakiegoś choćby symbolicznego rozerwania szat – że świat wokół nas poganieje, że być może my sami poganiejemy. Że coraz mniej ludzi liczy się z Bogiem. Tymczasem nikt szat nie rozrywa. Nikomu to nawet do głowy nie przychodzi. Biskup Dublina przekonuje, że odnowa następuje. Ja też nie mam takiej odwagi rozerwać szat. Przeważa obawa przed narażeniem się na śmieszność. Wydaje się, jakby nikt nie miał nawet odwagi marzyć o pełnych kościołach w Europie. Jakbyśmy się pogodzili z porażką, jakbyśmy przestali już walczyć o Boga, jakby nam nie zależało na Bogu. A jeżeli ktoś powie, że marzenie nie jest kategorią teologiczną, to bez oporu przystanę na inne słowo.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    • Gość
      18.02.2017 21:45
      Dobrze że ksiądz poruszył te dwie sprawy razem, bo one się ze sobą łączą. Z tego co wiem, powód tych objawień jest właśnie taki: ludzie przestali wierzyć. Tylko tam nie mówi się o tym, że "świat poganieje", ale o tym, że coraz więcej ludzi trafia do piekła. Bóg tego nie chce! Orędzia przede wszystkim przypominają o tym, że niebo, piekło istnieją naprawdę, i że jeśli nie zdecydujemy się na Boga, trafimy do piekła. I to jest chyba największa tragedia współczesnego Kościoła, że ludzie przestali żyć perspektywą życia wiecznego. Wszystko kręci się wokół tego co jest tu i teraz. A czemu w Medziugorje ludzie się nawracają? To proste: bo tam mówi się o nadziei. Nadzieja - to jest główne przesłanie Ewangelii, św. Paweł w swoich listach w kółko powtarza by radować się nadzieją jaka jest w Chrystusie. O radości Ewangelii jest też pierwsza encyklika papieża Franciszka, czy ktoś o niej jeszcze pamięta?
    • Stefan
      19.02.2017 08:42
      "Jednak niepokój władz kościelnych budzi długotrwałość objawień i ogromna ich liczba". Zapomnieliście napisać, że i treść, najczęściej banalna, a zdarzało się, że i głupawa (np. wyniki meczów piłkarskich), forma przekazu (m.in. zjawianie się na życzenie), a zwłaszcza dość kontrowersyjne początki wydarzeń, które w zestawieniu z okolicznościami prawdziwych objawień i osób obdarowanych tą łaską są wręcz ich odwrotnością. Moim skromnym zdaniem, jeśli rzeczywiście Maryja działa w Medjugorie, odbywa się to POMIMO rzekomych objawień, które owszem, być może są nie z tego świata, ale bynajmniej nie z Nieba. Kościół i tak jest bardzo przychylny zjawisku Medjugorie, a ostatnia nominacja przyczyniła się, jak widać po katolickich czasopismach, jedynie do jego nasilonej propagandy. "Gość" jest dość wyważony w temacie, ale już np. tygodnik Idziemy pisze bez żenady "objawienia" i "Maryja" wydając tym samym wyrok za Watykan na temat maryjnego pochodzenia i prawdziwości tych wydarzeń. To oczywiste, że trzeba otoczyć opieką te tłumy i mam nadzieję, że bp. Hoser nada tej opiece właściwe relacje. Z Panem Bogiem.
    • Gość Marek
      20.02.2017 18:40
      Co do prawdziwości, to oprócz obszernych wypowiedzi miejscowych biskupów nt. klamstw "widzących", np. na temat znaku, albo na temat wspólnoty damsko-męskiej, jest ciekawy dowód - film, dowód na to, że w czaie "objawień" "widzący" nie są w ekstazie. Na poniższym nagraniu Vicka porusza się, gdy ktoś zbliża rękę do jej twarzy, a następnie, po wszystkim próbuje tłumaczyć się, że chciała podtrzymać małego Jezusa przed wyślizgnieciem się z rąk Maryi. Sami biskupi od lat twierdzą, ze to zwykłe oszustwo. Filmik jest tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=VPDRbO_qJ7g
    • gut
      20.02.2017 22:41
      Bardzo ciekawe przemyślenia. :-) Pozdrawiam x. Marka! ;->
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół