• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Kto pomoże prezydentowi?

    Ks. Marek Gancarczyk Ks. Marek Gancarczyk

    |

    GN 6/2017

    dodane 09.02.2017 00:00

    Żal mi Lecha Wałęsy. Żal mi jego rodziny, żal niedawno zmarłego w tragicznych okolicznościach syna. I zastanawiam się, czy można mu jakoś pomóc.

    Bo że pomocy potrzebuje, to dla mnie jest oczywiste. Nie ulega wątpliwości, że nieustanne odrzucanie prawdy jest bardzo niszczące. W tym miejscu przypomnę, że wszyscy poważni historycy – również krytyczni wobec obecnej władzy, jak profesorowie Andrzej Paczkowski, Andrzej Friszke czy Antoni Dudek – od wielu już lat nie mają wątpliwości, że Lech Wałęsa w latach siedemdziesiątych współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa. Ostatnia ekspertyza grafologiczna tylko potwierdziła oczywiste fakty. Wałęsa przez lata swoją współpracę z SB ukrywał, a teraz jej zaprzecza. Z fatalnym dla siebie skutkiem. Pomijam tu ocenę polityczną tego uwikłania. Chodzi mi przede wszystkim o problem natury duchowej, choć w przypadku Lecha Wałęsy obie te sfery są ściśle związane. Chodzi mi o to, czy my, katolicy, czy my jako wspólnota kościelna, do której Wałęsa przecież należy, potrafimy pomóc naszemu bratu w wierze stanąć w prawdzie. To pytanie przychodzi mi do głowy szczególnie wtedy, gdy widzę byłego prezydenta wychodzącego z kościoła po niedzielnej Mszy św. A takie obrazki dosyć często pojawiają się w telewizji. Najwidoczniej dziennikarze wiedzą, że w niedzielę Wałęsę najłatwiej spotkać pod kościołem.

    Nie wiem, czy potrafimy pomóc pierwszemu solidarnościowemu prezydentowi RP. Nie wiem, czy potrafimy stworzyć atmosferę, która sprzyjałaby nawróceniu. Wiem natomiast, że mamy taki obowiązek, i to niezależnie od poglądów politycznych czy oceny politycznego zaangażowania byłego prezydenta. Wielu już to rozumie i publicznie zachęca go do przyznania się i przeproszenia. Oczywiście wszystko to dzieje się przy otwartej kurtynie. Ja też piszę o tym otwarcie. Bo inaczej się nie da. Sprawa jest publiczna i publicznie musi być załatwiona. Teologia moralna nie pozostawia tutaj wątpliwości. Każda krzywda powinna być naprawiona na takim forum, na jakim została popełniona.

    Być może kilka powyższych zdań przyniesie skutek odwrotny do zamierzonego. Być może Lech Wałęsa odbierze je jako kolejne niesprawiedliwe oskarżenie i atak na siebie. Nie chciałbym, aby tak się stało.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Jazzz
      12.02.2017 01:38
      To dobry artykuł. Tak myślę, chociaż nie lubię Wałęsy bo uważam że wyrządził dużo złego Polakom i Ojczyźnie. Ile, tego jeszcze nie wiemy, bo nie wiemy ile teczek leży w domach różnych generałów i starych komunistów, ile teczek leży w Moskwie, i ile oni osiągnęli szantażując prezydenta. Wałęsa już miał swoją szansę, w '89 r. Gdyby wtedy stanął przed kamerami i powiedział: wybaczcie mi, dzisiaj byłby prawdziwym bohaterem. A teczki straciłyby swoją szatańską moc. Wybrał inną drogę, drogę samounicestwienia. On już niewiele może zrobić. My możemy się za niego modlić. Reszta jest w rękach Boga.
    • Gość
      12.02.2017 21:20
      Szanowny Księże Redaktorze Naczelny,
      Troska Księdza o naszego brata Lecha Wałęsę niestety bardzo pachnie mi hipokryzją .Bo niby się Ksiądz szczerze troszczy, ale równocześnie mocno akcentuje winy byłego Prezydenta. A pytań i wątpliwości pojawia się sporo , na przykład takie :
      - Dlaczego władze komunistyczne mając tak mocne „ kwity ” na Lecha Wałęsę , nie wykorzystały je po wprowadzeniu stanu wojennego , skłaniając go do poparcia stanu wojennego i stanięciu na czele nowej reżimowej „ Solidarności „ ( był taki projekt ) lub do totalnego skompromitowania solidarnościowej idei , na zasadzie : wierzyliście w ruch, który od początku był przez nas sterowany , bo naszym agentem był jego przywódca . Tylko proszę mi nie mówić, że Wałęsę „ trzymano „ na późniejsze , ważniejsze czasy, bo w 1981 czy 1982 r. nawet najwięksi optymiści nie wierzyli że za 7 – 8 lat komuna upadnie ,
      - Czy Ksiądz wie ,że specjaliści twierdzą ,że nie ma takiego pisma , które nie można byłoby podrobić, to tylko kwestia profesjonalizmu i odpowiedniego sprzętu .Czy możemy wykluczyć, że w sowieckich służbach specjalnych nie było takich profesjonalistów i odpowiedniego oprzyrządowania ,
      - Jak to się stało ,że bracia Kaczyńscy byli głównymi promotorami Lecha Wałęsy w kampanii prezydenckiej i przez pierwszy okres prezydentury, przecież podobno w kręgach opozycyjnych agenturalna przeszłość Wałęsy to była tajemnica poliszynela.

      Uważam ,że są to poważne pytania , ale Ksiądz redaktor nie ma wątpliwości i tylko wzywa byłego Prezydenta do posypania głowy popiołem i ubranie wora pokutnego.

      Korzystając z okazji chciałbym się odnieść do innego , krótkiego tekstu w dzisiejszym numerze GN. Chodzi mi o komentarz Piotra Legutko pt.” Dziesięć syryjskich sierot „ , który nie jest obecny na portalu GN , a więc nie mogę zamieścić swojej opinii , bezpośrednio przy nim.
      Autor pisze w nim „ Ale też skrajną nieuczciwością byłoby stwierdzenie , że rząd jest tu bierny ” . Wobec tego, ja Panu Redaktorowi odpowiem , że skrajną nieuczciwością jest chwalenie się przekazaniem przez rząd RP ponad 4,5 mln euro, w sytuacji , gdy kraje zachodnioeuropejskie przekazywały dla uchodźców z Syrii w tym samym czasie kwoty po kilkaset mln euro . No tak, powie Pan Redaktor , ale oni są bogatsi .Tak są , tylko , że proporcja polskiego PKB per capita do ich podobnego wskaźnika to jest relacja 1 do jednocyfrowych liczb. A relacja polskiego „ daru ” do tych zachodnioeuropejskich przekazanych pomocowych kwota ma się jak 1 do kilkudziesięciu ( np. w przypadku Norwegi około 80 ). Polska aktywność pomocowa w tym zakresie to rzucenie ochłapów z pańskiego stołu. Ale Pan Redaktor uważa , że to powinno zdecydowanie uspokoić nasze chrześcijańskie sumienie .Podobnie jak przyjęcie ponad milion uchodźców z Ukrainy , którym lubią posługiwać się także nasi politycy, a niestety zdarza się i duchowni . W tym kontekście Wielka Brytania też powinna być usprawiedliwiona , bo przyjęła w ostatnich latach podobne rzesze uchodźców z Polski. Zakończę cytatem z Wyspiańskiego : „ Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna ” .
      doceń 10
    • saherb
      13.02.2017 09:29
      Skoro Lech Wałęsa (TW "Bolek") nie zamierza się przyznać i przeprosić, to zamiast ciągle zaprzeczać i dalej się pogrążać, niech przynajmniej milczy.
    • Obed
      13.02.2017 10:13
      Wszyscy potrzebujemy prawdy podanej w miłości. Potrzebujemy też miłosierdzia. Tylu ludzi roztkliwia się nad losem Lecha Wałęsy. A czy większej uwagi i pomocy nie potrzebują ci, którzy byli ofiarami Bolków i innych donosicieli? Czy ktoś pochylił się nad ich losem jak niegdyś Samarytanin nad tym, który wpadł w ręce zbójców? Oczywiście żal kapłana i lewity, którzy przeszli obojętnie obok pobitego, żal także zbójców. Wszyscy oni potrzebują miłosierdzia. Czy jednak nie najbardziej miłosierdzia i uwagi potrzebuje ofiara, a nie kat czy obojętny świadek?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół