• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Oda do proboszcza i wikarego

    Ks. Marek Gancarczyk Ks. Marek Gancarczyk

    |

    GN 2/2017

    dodane 12.01.2017 00:00

    Szanowni państwo, możemy sobie pogratulować.

    Jesteśmy twardym orzechem do zgryzienia. Już dawno powinniśmy porzucić Kościół i praktyki religijne. Tak przynajmniej przewidywali pod koniec lat 80. socjolodzy, o czym w rozmowie z „Gościem” przypomniał ks. prof. Piotr Mazurkiewicz: „Pamiętam ekspertyzę socjologów z Polskiej Akademii Nauk z okolic roku 1989, która zapowiadała, że w ciągu 25 lat Polska pod względem religijnym stanie się krajem podobnym do Francji, gdzie na niedzielną Mszę św. uczęszczało około 5 proc. katolików”. Na szczęście badacze pomylili się, i to grubo. W 2015 r. na niedzielne Msze Święte chodziło prawie 40 proc. Polaków. I co ciekawe, w stosunku do roku poprzedniego był to wzrost o 0,7 punktu procentowego. To prawda, że wzrost jest bardzo mały, ledwo zauważalny, może mieszczący się w granicach błędu statystycznego, ale jest! Skrajnie upraszczając, można powiedzieć, że w 2015 r. Polacy byli pobożniejsi niż w 2014. Warto ten fakt odnotować i choć trochę się nim ucieszyć. Oczywiście, wieloletnia tendencja jest spadkowa i za jakiś czas może się okazać, że rok 2015 był tylko chlubnym wyjątkiem. W przeszłości bywało, że jakiś rok pod względem praktyk religijnych był lepszy od poprzedniego, ale zaraz potem spadkowy trend okazywał się nieubłagany. Do szczegółowych danych odsyłam na strony 18–21.

    Dlaczego ogólnoeuropejska fala laicyzacji z takim trudem wlewa się do Polski? Czy rzeczywiście jesteśmy tacy twardzi? A może przed spoganieniem chroni nas jakaś szczególna tama? Jest taka jedna. Raport Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego SAC, skąd pochodzą cytowane wyżej informacje o religijności Polaków, zaczyna się wiele mówiącym zdaniem: „Polska posiada jedną z najlepiej ukształtowanych sieci parafialnych w całym katolickim świecie”. Aż trudno uwierzyć, ale nie ma na świecie miejsca, gdzie sieć parafialna byłaby lepiej zorganizowana niż w Polsce. Nie produkujemy własnych samochodów czy telefonów komórkowych. Nasze najlepsze uczelnie plasują się w piątej setce światowego rankingu. Powietrze zimą też do najczystszych nie należy. Ale sieć parafialną mamy najlepiej zorganizowaną. Nie mam wątpliwości, że to właśnie zwyczajne życie parafialne, w jednym miejscu prowadzone lepiej, a w drugim gorzej, chroni nas przed spoganieniem, które zmiażdżyło już wiele europejskich narodów. My jeszcze oddychamy wiarą. Bogu niech będą dzięki za wszystkich gorliwych proboszczów i wikarych, którzy na co dzień dbają o tę symboliczną tamę. Gdybym potrafił, z przyjemnością napisałbym odę do gorliwego proboszcza i wikarego. Po stokroć na to zasłużyli. Poezją się nie posługuję, pozostaje mi więc wyrazić wdzięczność zwyczajną prozą.

    I jeszcze kilka zdań o Mateuszu Kijowskim, o którym głośno było ostatnio z powodu pieniędzy, jakie płynęły do jego firmy komputerowej. Oburzenie zwolenników KOD-u mnie nie dziwi. Jest w pełni zrozumiałe. Dziwi mnie co innego. Mateusz Kijowski jak nie płacił, tak nadal nie płaci pełnych alimentów, co sam przyznał w jednej z ostatnich rozmów. Jak ktokolwiek może dawać wiarę facetowi, który okrada swoje własne potomstwo?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    • krut00
      12.01.2017 16:57
      Czy pozostali uczestnicy KOD wierzą że Mateusz Kijowski potraktuje kraj w którym żyje i ich potrzeby lepiej niż własne dzieci? Czy Ryszard Petru zdradzający własną żonę i rodzinę jest najbardziej godnym posłem Nowoczesnej od którego pozostali powinni się uczyć? Czego właściwie uczą takie postawy jakie prezentują pan Kijowski i Petru? Jest oczywiste że nikt trzeźwo myślący nie chce wystawiać się na widok publiczny ani tym bardziej służyć za twarz nowej Targowicy. Tylko dureń może podjąć się takiej roli, więc nie spodziewajmy się niczego nadzwyczajnego po tych panach. Niestety działania PiS, jedynie udającego polski obóz patryjotyczny, też nie napawają optymizmem.
    • Gość
      16.01.2017 14:58
      Szkoda tylko, że w artykule o religijności znalazł się dopisek o Kijowskim. Można KOD-u nie lubić, ale pisać o tym, że jest "be" przy każdym temacie....
    • Gość
      16.01.2017 15:59
      Ech... Spójrzcie, ile na mszy jest młodych, a ile starszych osób i pomyślcie, ile będzie osób w kościele, gdy starsi odejdą do Pana...
    • hanys
      16.01.2017 21:13
      Zapowiadało się ciekawie, ale zawsze znajdzie się ktoś, jak z kawału o szeregowcu co mu się wszystko kojarzy(krut00). Co do wpisu matematyka(gościa) to przypominam historię pisaną - oraz fakt, że Kościół najlepiej funkcjonuje pod presją, gdy wymaga od wiernych oddania wszystkiego. Zagłaskany Kościół skupia się na ceremoniach i oprawie, a prześladowany na Wierze. Napór relatywizmu w postaci powszechnej laicyzacji powoduje słusznie powolne usztywnianie się środowisk kościelnych i wzrost jakości wiernych więc matematycznie maleje ilość roztworu a rośnie ilość wiary. Moim zdaniem to takie usztywnianie się w postaci wzrostu żarliwości, jest jedyną szansa dla Kościoła by obchodzić następne milenium. Muszę przyznać, że sprawa gorliwości duszpasterskiej musi być odłączona od zapobiegliwości a zbytnia zapobiegliwość zniechęca wiernych, którzy nie chcą Kościoła urzędowego, ja też takiego nie chcę. Muszę też przyznać, że ten wpis to wynik przypadkowej lektury tekstu powyżej. Denerwują mnie jakieś statystyki, liczby, procenty, analizy w "obliczaniu wiary". Spójrzmy na Kościół w pierwszych wiekach, był mocniejszy niż teraz, nie prowadził debaty nad ilością bo ta nie ma żadnego znaczenia. Czekam na dalsze wpisy.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół