• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Zamach wisiał w powietrzu

    Witold Gadowski

    |

    GN 1/2017

    dodane 05.01.2017 00:00

    W muzułmańskich enklawach, które powstały w Berlinie i innych dużych niemieckich miastach, dojrzewają zamachowcy, tacy jak Anis Amri, który dokonał zamachu na świątecznym targu.

    Berliński raper, urodzony na Kreuzbergu Denis Cuspert – znany jako Deso Dogg – przez kilka lat otwarcie głosił nienawiść do niemieckiego państwa i systemu. W 2012 roku wstąpił do wojsk Państwa Islamskiego, a w 2015 roku zginął podczas amerykańskiego bombardowania.

    Grupa „Osmanen Germania” w bardzo znanym teledysku otwarcie wzywa do rozprawy z Niemcami i uczynienia z Federalnej Republiki kraju osmańskiego, w którym panuje islam. Członkowie grupy o katolikach mówią: „ćpuny z Caritasu”.

    Takie treści bez przeszkód funkcjonują w niemieckiej przestrzeni publicznej. Jednocześnie w muzułmańskich dzielnicach stolicy Niemiec zakazano publicznego używania symboli katolickich i chrześcijańskich. Nawet w samym sercu Berlina – na słynnych Targach Świątecznych – próżno byłoby szukać szopek, krzyży, figurek Matki Boskiej czy Dzieciątka Jezus. Właśnie w uczestników tych targów wjechał rozpędzony przez islamistę tir, zabijając 12 osób.

    Pochód salafitów

    Niemcy od 10 lat uważane są za jedno z centrów najbardziej radykalnych ruchów islamskich w Europie. Do tej pory jednak dominowało tu przekonanie, że z powodu swobodnej działalności salafickich imamów nasi zachodni sąsiedzi nie będą polem dla terrorystycznych zamachów. Atak na berlińskie targi ostatecznie rozwiał to złudzenie. Działania takich salafickich imamów jak były pięściarz Pierre Vogel, który otwarcie wzywa do nienawiści wobec innowierców, zaczynają przynosić owoce.

    W kilku niemieckich miastach zaczynają już funkcjonować „no go areas” – strefy, w których praktycznie rządzą islamskie gangi, a policja zapuszcza się tam tylko w wyjątkowych wypadkach. W stolicy Niemiec na 3,5 miliona mieszkańców prawie 300 tysięcy to już muzułmanie. Wielu z nich to islamscy radykałowie, których działalność zasiliła najświeższa fala migracji sprowadzona nad Sprewę dzięki polityce kanclerz Angeli Merkel.

    Tymczasem w niemieckich mediach nie wolno łączyć rosnącej fali przestępczości z pojawieniem się dziesiątek tysięcy nowych migrantów. Po słynnych już gwałtach, dokonanych w ubiegłoroczną noc sylwestrową w Kolonii, przez kilka dni panowała w mediach absolutna cenzura i nie wolno było podawać prawdziwych opisów tych zdarzeń. Dopiero rok po owych wypadkach w mediach znalazła się informacja, że wielu ochroniarzy wynajętych do dbania o bezpieczeństwo ludzi bawiących się w Kolonii było muzułmanami. Część z nich nie posiadała nawet niemieckiego obywatelstwa.

    Według danych berlińskiej policji ponad 40 procent aktów zorganizowanej przestępczości w mieście jest dziełem muzułmańskich klanów. Warto dodać, że muzułmanie nie stanowią nawet 10 procent wśród ludności stolicy Niemiec.

    Od 2013 roku w berlińskiej dzielnicy Kreuzberg obowiązuje zakaz eksponowania chrześcijańskich symboli religijnych w przestrzeni publicznej. Władze miasta twierdzą, że dzielnice Kreuzberg, Neukoeln, Moabit i Wedding są już powoli opanowywane przez agresywnych salafitów, a muzułmańscy przestępcy dyktują tam – już prawie niepodzielnie – swoje prawa.

    Podziemny Berlin

    Przez kilka nocy jeździliśmy po Berlinie w towarzystwie Sławomira Ozdyka, właściciela jednej ze znanych berlińskich agencji ochrony. Widzieliśmy dziesiątki śniadych dealerów kokainy w okolicach Warschauer Brucke – miejsca, gdzie tradycyjnie bawi się berlińska młodzież. Proponowano nam zakup narkotyków, mimo że w odległości kilkunastu metrów od nas stał policyjny radiowóz.

    – Arabscy i afrykańscy dealerzy wypierają dziś stare grupy przestępcze. Mają łatwość szmuglowania i budowania dużych sieci rozprowadzania towaru – wyjaśnia Sławomir Ozdyk. – Są niebezpieczni, łatwo wyciągają noże – dodaje, pokazując bliznę.

    Od lat 80. w Berlinie bardzo silne były klany tureckie, kurdyjskie i arabskie. Od niemieckich gangów różniły je ścisłe więzy rodzinne i hermetyczność.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół