• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Rok żałoby

    Maciej Legutko

    |

    GN 45/2016

    dodane 03.11.2016 00:00

    Wstąpił na tron tuż po zakończeniu II wojny światowej, zdobył powszechne uwielbienie obywateli i został najdłużej panującym współcześnie władcą. W październiku zmarł król Tajlandii Rama IX.

    Bhumibol Adulyadej, czyli król Rama IX, rządził od 1946 do 2016 roku. Większość Tajów nie pamięta innego władcy i traktowała obecność monarchy jego jedyny niezmienny element współczesnej Tajlandii. Po jego śmierci nastąpiła żałoba o zasięgu od dawna niespotykanym na świecie. Potrwa dokładnie 365 dni – od zgonu króla do 13 października 2017 roku. Ograniczono działalność hoteli, sklepów i restauracji. Ku zdziwieniu zagranicznych zawodników we wszystkich dyscyplinach sportu natychmiast zakończono ligowe rozgrywki. Rząd utworzył nawet specjalną linię telefoniczną, na którą mogą dzwonić Tajowie szczególnie ciężko przeżywający żałobę. Król Bhumibol już został obdarzony przydomkiem „Wielki”. Smutek Tajów pogłębia fakt, że na horyzoncie nie widać innych postaci, które zasługiwałyby na podobny szacunek. Rządząca junta wojskowa, z generałem Prayutem Chan-o-Cha na czele (co ciekawe, to 30. premier, który rządził za panowania króla), wykorzystuje żałobę do zacieśnienia kontroli nad społeczeństwem. Z kolei następca tronu – książę Maha Vajiralongkorm – ma opinię skandalisty, a dodatkowo odkłada decyzję o przejęciu władzy aż do zakończenia rocznej żałoby. Jaki więc los czeka tajską monarchię, dotychczas jedną z najstabilniejszych w Azji?

    Król mediator

    Bhumibol Adulyadej przyszedł na świat w 1927 r. w Cambridge (stan Massachusetts w USA), edukował się w Szwajcarii. Gdy jako Rama IX z dynastii Chakri wstępował na tron w 1946 r. (wtedy jeszcze kraj nazywał się Syjam, a nie Tajlandia), niewiele wskazywało na to, że rozpoczyna się rekordowo długie panowanie. Monarchia nie cieszyła się społecznym poparciem. Starszy brat Bhumibola, Ananda Mahidola, zaraz po objęciu władzy został zamordowany w do dziś niewyjaśnionych okolicznościach. W początkowym okresie rządów Rama sprawował wyłącznie funkcje reprezentacyjne, usunięty w cień przez marszałka Pibbula Songgrama. Wojskowy dyktator w czasie II wojny światowej stał po stronie Japonii, lecz na początku zimnej wojny bezboleśnie przeszedł na stronę antykomunistyczną.

    Młody król obrał mądrą taktykę budowania społecznego poparcia. Bardzo dużo podróżował po najbiedniejszych częściach kraju, chętnie wdawał się w bezpośrednie rozmowy z ludem i firmował wiele inwestycji na obszarach wiejskich: tamy wodne, drogi, koleje. Niewątpliwie największym wyzwaniem, z którego wyszedł obronną ręką, było przetrwanie szczególnie trudnych dla Tajlandii lat 70. Dekadę wcześniej kraj zaangażował się po stronie USA w wojnie wietnamskiej. W zamian do Bangkoku popłynęły miliony dolarów pomocy wojskowej i gospodarczej. Jednak gdy Amerykanie opuścili Indochiny, Wietnam w odwecie zaczął destabilizować Tajlandię i grozić inwazją. W latach 1973 i 1976 doszło do krwawych rozruchów w stolicy, ale ostatecznie udało się przezwyciężyć kryzys.

    Z każdą kolejną dekadą rosło uwielbienie Tajów dla władcy. Nie przeszkadzał im nawet gigantyczny majątek Bhumibola, szacowany przez magazyn „Forbes” na 30 mld dolarów (najwięcej spośród wszystkich przywódców świata). Król rzadko zabierał głos w bieżących sprawach, lecz w czasie najtrudniejszych kryzysów brał na siebie ciężar podejmowania decyzji. Tak było np. w 1992 r., gdy w krwawych zamieszkach starły się wojsko i demokratyczna opozycja. Bhumibol wezwał na osobistą audiencję liderów obu stronnictw i przekonał armię do pokojowego zrzeczenia się władzy. W 2006 r. ponownie rozwiązał polityczny pat, nakazując powtórzenie wyborów parlamentarnych. Przez kilka ostatnich lat król wycofał się z życia politycznego ze względu na zły stan zdrowia. W Tajlandii nie wolno informować mediów o takich sprawach, więc dopiero po wycieku dokumentów w ramach tzw. WikiLeaks okazało się, że monarcha cierpi na parkinsona i szereg innych schorzeń. Nie był już w stanie wyprowadzić kraju z kolejnego kryzysu politycznego, który w 2014 r. zakończył się wojskowym przewrotem.

    Żałoba podszyta lękiem

    Po śmierci króla regentem został Prem Tinsulanonda, bliski współpracownik Ramy IX już od lat 60., potem głównodowodzący armii i szef rządu. Sęk w tym, że polityk ten ma już 96 lat. Jego regencja jest symboliczna i do momentu objęcia tronu przez księcia Maha pełnię władzy będą sprawować wojskowi, z generałem Pra­yutem Chan-o-Cha na czele. Najprawdopodobniej pod pretekstem głębokiej żałoby przez najbliższe miesiące armia zacieśni kontrolę nad społeczeństwem. Głównym narzędziem dyscyplinowania Tajów jest drakońskie „prawo o obrazie majestatu”, przewidujące nawet 15 lat więzienia za obrazę króla lub członków jego rodziny. Na początku wieku Bhumibol w jednym z publicznych wystąpień sam podkreślił, że nie jest nieomylny i pozostaje otwarty na krytykę. Od tego momentu ustawa zaczęła mieć wyłącznie symboliczne znaczenie. Sytuacja zmieniła się po puczu wojskowym w 2014 roku. Monitorująca wolność słowa tajska organizacja iLaw wyliczyła, że przed przewrotem w sądach toczyły się tylko dwa procesy dotyczące obrazy majestatu, obecnie jest ich już 56. W 2015 r. pewien mężczyzna został skazany na 60 lat więzienia za opublikowanie na Facebooku sześciu artykułów krytykujących króla – 10 lat kary za każdy wpis. Po przyznaniu się do winy wyrok zmniejszono o połowę.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»

    TAGI: TAJLANDIA

    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół