• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Birma: Protesty przeciwko mniejszości Rohingya

    akl/ mhr/

    |

    PAP

    dodane 03.07.2016 15:07

    Kilka tysięcy osób wzięło udział w nacjonalistycznych marszach organizacji buddyjskiej w 18 miastach w stanie Rakhine na zachodzie Birmy, w proteście wobec zaproponowanemu przez rząd nieobraźliwemu określeniu na dyskryminowaną mniejszość Rohingya w tym kraju.

    Marsze protestacyjne w 18 miastach zorganizowała założona przez buddyjskich mnichów nacjonalistyczna Organizacja na rzecz Ochrony Rasy i Religii.

    Przedstawiciele liczącej około miliona ludzi muzułmańskiej mniejszości określają się jako Rohingya, co ma pokazywać, że stanowią oddzielną mniejszość narodową. Jednak w powszechnym obiegu utrzymało się obraźliwe określenie "Bengalowie", stosowane przez poprzednie władze i większość społeczeństwa; sugeruje ono, że chodzi o nielegalnych imigrantów z sąsiedniego Bangladeszu. Nowy rząd zaproponował określenie "muzułmańska społeczność w regionie Rakhine".

    Rohingya przybyli do Birmy wraz z brytyjskimi kolonizatorami z Bengalu, w tym wielu z nich nawet 150 lat temu, jednak władze birmańskie od lat odmawiają przyznania im obywatelstwa.

    Rohingya są uznawani przez ONZ za jedną z najbardziej prześladowanych mniejszości na świecie. Od dziesięcioleci padają ofiarą zakazu przemieszczania się, ograniczonego dostępu do systemu ochrony zdrowia i edukacji, konfiskaty ziemi i przymusu pracy. Przez buddystów uważani są nadal za intruzów, którzy przybyli z Bangladeszu, by ukraść "świętą ziemię". W 2012 roku w kraju wybuchły zamieszki na tle etnicznym, na skutek których kilkudziesięciu Rohingya zginęło, a ok. 140 tys. trafiło do obozów internowania.

    W wyniku ubiegłorocznych wyborów od kwietnia br. parlament i rząd są kontrolowane przez partię pokojowej noblistki Aung San Suu Kyi, Narodową Ligę na rzecz Demokracji (NLD), byłą opozycję wobec nominalnie cywilnych władz wspieranych przez wojskową juntę. Główną postacią w nowym rządzie jest Suu Kyi, która ze względu na dyskryminujący ją zapis w konstytucji nie mogła zostać prezydentem i musiała objąć stanowisko ministerialne. Obrońcy praw człowieka oczekują od niej rozwiązania kwestii Rohingya - pisze agencja dpa.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • Anna
      03.07.2016 15:40
      A w którym muzułmańskim państwie chroni się buddystów? Buddyści w islamie są politeistami, którzy albo się nawrócą , albo powinno się ich zabić.Bez żadnej kary. To w Tajlandii masakruje buddystów mniejszość muzułmańska. I to w Birmie swoja arogancją i nienawiścią do niewiernych sprowokowali tę sytuację. Jak widać wpływy Arabii Saudyjskiej są tam znikome. I bardzo dobrze. U nas przeciwnie. Chrześcijan w Arabii Saudyjskiej można bezkarnie zabijać albo wtrącać do więzień i w naszym katolickim państwie ten sam kraj buduje meczety i finansuje islamską propagandą. Tylko u nas mają raj. Jak widać w Birmie nie.Czy mamy się tym zamartwiać?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół