100 dębów dla Żołnierzy Wyklętych

dodane 05.03.2016 10:40

PAP |

Drzewa mają upamiętnić tych wszystkich bohaterów, którzy zaginęli bez wieści i nie posiadają swojej własnej mogiły.

100 dębów dla Żołnierzy Wyklętych   Roman Tomczak /Foto Gość Uroczystości ku czci Żołnierzy Wyklętych na wrocławskim cmentarzu, tzw. Łączce.

Inicjator akcji ks. Radosław Rakowski podkreślił, że wartości i pamięć o bohaterach muszą być dla młodych ludzi właśnie jak dęby - trwałe i głęboko zakorzenione.

"Sadzonki dębów rozdamy młodym ludziom po niedzielnej mszy św. w kościele na poznańskich Jeżycach. Razem z dębami włożymy im do rąk także odpowiedzialność - to nie ma być kolejna akcja, po której powiemy +zrobiliśmy coś i koniec+" - zaznaczył ks. Rakowski.

"Dając ludziom te sadzonki, chcemy, żeby posadzili je na cześć Żołnierzy Wyklętych i żeby przez całe życie je pielęgnowali. Żeby mieli świadomość, że jeżeli będziemy dbać o tę pamięć, jeżeli będziemy pielęgnować te wartości, to one będą trwałe - jeżeli nie włożymy w to trudu, to one po prostu umrą i w życiu, i w społeczeństwie" - dodał.

W niedzielę z zebranymi spotka się także gen. Jan Podhorski ps. Zygzak, Żołnierz Wyklęty, uczestnik powstania warszawskiego oraz konspiracji antykomunistycznej, represjonowany i więziony przez władze Polski Ludowej. Jak zaznaczył ks. Rakowski, generał ma być dla młodych ludzi "żywym świadectwem wierności ideałom i płynięcia pod prąd".

Jeden z dębów zostanie posadzony także przy Zespole Szkół Zawodowych Nr 1 w Poznaniu dla upamiętnienia patrona placówki - Żołnierza Wyklętego, rotmistrza Witolda Pileckiego.

"Czerwonolistny dąb ma także swoją głębszą symbolikę - w szczególny sposób kojarzy się z tą przelaną krwią i męczeństwem. Chcemy ten dąb przysypać także ziemią z miejsca zamieszkania uczniów i w ten sposób oddać hołd patronowi szkoły" - powiedział ks. Rakowski.

Zdaniem duchownego młodzi ludzie lubią się angażować w takie inicjatywy. Jak mówił, lubią, kiedy się od nich wymaga; kiedy się młodzieży stawia coraz wyższe poprzeczki, to się rozwija. "Po to młodzieży są potrzebne autorytety, żeby ktoś im powiedział: +to jest wartość, do tego dążymy, to chcemy zbudować+. () Oczywiście, że czasem się buntuje, ale ostatecznie młodzi są dumni, kiedy uda im się osiągnąć coś wielkiego" - podkreślał.

Młodzież wraz z ks. Rakowskim od początku roku, za słowami papieża Franciszka na Rok Miłosierdzia, realizuje co miesiąc jeden uczynek względem ciała i względem ducha. W styczniu odwiedzali chorych, w lutym napisali 1050 listów do więźniów, w marcu - upamiętniając poległych Żołnierzy Wyklętych - realizują kolejny uczynek - "zmarłych pogrzebać".

«« | « | 1 | » | »»

TAGI | EDUKACJA, HISTORIA, KULTURA, OBCHODY, PAP

Zobacz

Przeczytaj komentarze | 2 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 2 JAWA25 05.03.2016 19:46
należałoby zastąpić inną nazwą jak "Niezłomni"
Pomysł znakomity i sprawdzony. Widać to po opiece - porządkowanie, znicze w rocznice i święta narodowe - szkół i harcerzy nad miejscami, tablicami i pomnikami, pamięci masowych niemieckich mordów i powstańców warszawskich. Przypuszczam, że nie gorzej jest i poza Warszawą. Trzeba tylko zadbać, by drzewka zasadzone zostały fachowo - rozprowadzone korzenie, a nie prosto z worka w dołek - w kilku pierwszych latach systematycznie podlewane. By, jak komorowskie "dęby wolności" ( i nie tylko*/ ) wnet nie poschły. Bo to i wydatek, i zmarnowany czas, no i niezbyt wychowawcze, skoro taki cel temu przyświeca.

*/ Dobrym, ale nie chwalebnym, przykładem może tu być dąb w remontowanej kilka lat temu Alei Szucha. Jak coś jest, a potem nie ma, albo nie ma, a potem jest, to nawet jak się jest w danym miejscu raz na kilka miesięcy to się to zaważa. Podczas kilka lat temu wykonywanego remontu (bardzo potrzebnego: nowa jezdnia, chodniki, zasłupkowanie miejsc parkingowych) koparką pokaleczono okrutnie kilka kilkudziesiecioletnich (jeśli nie więcej niż stuletnich sądząc po obowodzie pni) dębów i kasztanowca przed Nuncjaturą Apostolską. Mimo zabezpieczenia ich plastykową ogrodniczą siatką. Czy się rany zabliźnią nie wiem, na razie drzewa bronią się wypuściwszy żywicę. Ale nie o tym. Otóż w brakującym miejscu (po wcześniej padniętym, wyciętym i wyrwanym dębie) tuż przed Trybunałem Konstytucyjnym, po zakończeniu remontu posadzono nowe więcej niż dwumetrowe drzewko. Też dąb. Po zimie nawet puścił piękne listki. Ale ... pod koniec lata już zdechł. Posadzono nowy. Tym razem, przedtem "na płask", nawet wokól pnia zrobiono "misę", by deszczówka lepiej nawadniała korzenie. Po lecie też drzewo uschło. Wyrwano kikut i "na dziś" pozostał dołek po "misie".

Dlaczego uschły? Z niedoboru deszczu na pewno. Sół którą wokół w zimie obficie sypano i z błotnym śniegiem zgarniano, też swoje zrobiła, dęby to nie namorzyny przecież.
Zmarniały przede wszystkim z niepodlewania. Co dziwi, bo tuż za konstytucyjnym parkanem w największą suszę i upały piękne, zielenią gryzące oczy trawniki, klomby i tujowaty żywopłot. Co nie dziwi, bo codzienne hektolitry podlewania muszą dać taki efekt. Miasto o drzewkach zapomniało, a trybunokonstytucjonalnej administracji dobrej woli: Nasza chata skraja.
A wystarczyło z wiadro wody z raz w tygodniu ...

wszystkie komentarze >