Ekspertyzy teczki "Bolka" potrwają ok. 6 miesięcy

dodane 02.03.2016 09:15

PAP |

Prezes IPN Łukasz Kamiński poinformował, że według biegłych ekspertyzy grafologiczne dotyczące teczki TW "Bolka", mogą potrwać około 6 miesięcy. Jak ocenił, margines prawdopodobieństwa, że teczka Lecha Wałęsy jest sfałszowana, jest "absolutnie minimalny".

Ekspertyzy teczki "Bolka" potrwają ok. 6 miesięcy   Roman Koszowski /Foto Gość Prezes IPN Łukasz Kamiński

Kamiński, pytany w środę w RMF FM jak duży jest margines prawdopodobieństwa, że teczka Lecha Wałęsy jest sfałszowana, odpowiedział: "Moim zdaniem on (margines) jest absolutnie minimalny. Możemy się odwołać do tego, że te materiały są od wielu dni analizowane przez dziesiątki osób i nikt nie znalazł jakiegokolwiek tropu, który pozwoliłby tego typu margines - który oczywiście zawsze trzeba brać pod uwagę - w jakikolwiek sposób poszerzyć".

Prezes IPN powiedział też, że dostał informację od jednej z instytucji, która może prowadzić badania grafologiczne teczki TW "Bolka" o warunkach organizacyjnych i czasowych przeprowadzenia takiej ekspertyzy. "We wstępnej informacji jest określenie, że w przypadku powołania zespołu biegłych do tej sprawy, zajmie to około 6 miesięcy. Tak to określają biegli" - zaznaczył.

Kamiński przekonywał, że "decyzja o udostępnieniu materiałów broni się w każdym wariancie". "Punktem odniesienia były kwestie związane z pewnym dobrem wspólnym, czy możemy sobie zafundować, jak dzisiaj wiemy wielomiesięczną, teoretyczną debatę, co jest w tych materiałach. Nie sądzę, żeby to było dobre dla Polski, nawet osobiście dla Lecha Wałęsy" - ocenił.

Pytany, kiedy IPN upubliczni kolejne dokumenty z szafy Kiszczaka, prezes IPN odpowiedział, że stanie się to niedługo. "Wiem, że zakończyły się oględziny kolejnego trzeciego (pakietu), trwają czwartego, dzisiaj najprawdopodobniej rozpoczną się oględziny piątego z sześciu zabezpieczonych pakietów, prace cały czas trwają" - zaznaczył.

Prezes IPN był też pytany, dlaczego IPN upubliczniło prywatne listy do Kiszczaka np. Beaty Tyszkiewicz. "Jeśli ktoś pisze do urzędującego ministra, to nie jest to list prywatny" - odparł.

Kamiński powiedział, że nie może poinformować opinii publicznej o tym, co znajduje się w pakietach dokumentów znalezionych w domu gen. Jaruzelskiego. Jak wyjaśnił, w momencie gdy zajmują się nimi prokuratorzy IPN, on takich informacji nie posiada.

Prezes IPN przyznał, że po zabezpieczeniu dokumentów znalezionych w domu Kiszczaka rozmawiał z marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim i szefem BBN Pawłem Solochem. "Takie informacje, jakie mogłem im przekazać, zostały im przekazane" - dodał.

W poniedziałek prokurator IPN zabezpieczył 17 pakietów dokumentów w domu gen. Jaruzelskiego (zmarł w 2014 r.). Przeszukanie miało na celu "zabezpieczenie dokumentów podlegających przekazaniu do IPN" - w ramach śledztwa co do "ukrycia przez osobę do tego nieuprawnioną dokumentów podlegających przekazaniu Instytutowi". Oficjalnie IPN nie ujawnił, kim miała być ta "osoba nieuprawniona".

16 lutego prokuratorzy IPN - na tej samej podstawie - dokonali przeszukania w domu wdowy po gen. Czesława Kiszczaku. Zabezpieczono tam wówczas sześć pakietów dokumentów, w tym teczkę personalną i pracy TW "Bolka".

«« | « | 1 | » | »»

TAGI | HISTORIA, IPN, JARUZELSKI, PAP, WAŁĘSA, ŁUKASZ KAMIŃSKI, ŚLEDZTWO

Zobacz

Przeczytaj komentarze | 5 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 CYnick 02.03.2016 21:33
Absolutnie....to ulubione słowo Prezesa. Oczywiście Prawa i Sprawiedliwości. To tylko zbieg okoliczności. 6 miesięcy linczu nikt nie wytrzyma. Za kogo on się uważa(Prezes IPN), by ogłaszać bez badania prawdziwość tylu dokumentów o takiej wadze.
Plusów: 0 _jasiek 02.03.2016 16:53
Materiał znany był już wcześniej z odpisów zamieszczonych w aktach spraw sądowych wytaczanych poszczególnym ofiarom donosów TW Bolek. IPN może dlatego tak się z tym "bawi", żeby uniknąć zarzutów zaniedbania w sprawie osoby, która zdobyła sobie (czy może raczej załatwiły jej to wiadome służby) na świecie.
Plusów: 1 Hydrus 02.03.2016 13:40
Jeżeli, ta wyjaśnia wszystko, to poco dalsze badania? Poco wydawać pieniądze podatników?
Najpierw ogłosili, że znaleźli teczkę Wałęsy, a teraz będą badać, czy to jest teczka Wałęsy. To jest farsa a nie badania naukowe.
Widocznie komuś bardzo zależało, by dokopać Wałęsie. Ale mali ludzie tak już mają.
Plusów: 0 Domsie 02.03.2016 12:57
Niezalogowany użytkownik Proszę czytać ze zrozumieniem:
"Moim zdaniem on (margines) jest absolutnie minimalny. Możemy się odwołać do tego, że te materiały są od wielu dni analizowane przez dziesiątki osób i nikt nie znalazł jakiegokolwiek tropu, który pozwoliłby tego typu margines - który oczywiście zawsze trzeba brać pod uwagę - w jakikolwiek sposób poszerzyć".
To chyba wyjaśnia wszystko....

wszystkie komentarze >