Nanga Parbat zdobyta po raz pierwszy zimą

dodane 26.02.2016 14:18

PAP |

Po raz pierwszy zimą zdobyty został wierzchołek ośmiotysięcznika Nanga Parbat (8126 m) leżący na obszarze Kaszmiru. W piątek w południe czasu polskiego na szczycie "Nagiej Góry" stanęli Bask Alex Txikon, Włoch Simone Moro i Pakistańczyk Ali Sadpara.

Z wiadomości zamieszczanych na Twitterze i Facebooku wynika, że uczestnicząca w ataku szczytowym włoska alpinistka Tamara Lunger prawdopodobnie zawróciła, będąc bardzo blisko wierzchołka.

Międzynarodowy zespół, który utworzył się po kilku przetasowaniach, wspinał się Drogą Kinshofera na flance Diamir. Z bazy wyruszył 22 lutego i po czterech dniach akcji osiągnął obóz czwarty na wysokości 7200 m. Wyjście na szczyt rozpoczął rankiem 26 lutego.

W tym roku pod Nangą Parbat było wyjątkowo tłoczno. O pierwsze w historii zimowe wejście ubiegało się aż pięć zespołów, w tym także polscy alpiniści - Tomasz Mackiewicz oraz grupa Marka Klonowskiego.

Dotychczas zimowy rekord na Nandze Parbat należał do Zbigniewa Trzmiela. W 1997 roku podczas wyprawy kierowanej przez Andrzeja Zawadę wspiął się na 7850 m. W ubiegłym roku do wysokości ok. 7700 m dotarli Txikon z Włochem Danielem Nardim i Sadpara oraz Mackiewicz z Francuzką Elisabeth Revol, którzy wycofali się z próby ataku szczytowego, po tym jak Polak wpadł do szczeliny.

Nanga Parbat zaliczana jest do najbardziej wymagających szczytów Ziemi. Pod względem wypadków śmiertelnych (ponad 60) zajmuje niechlubne, drugie miejsce, za K2. Do piątku była jednym z dwóch niezdobytych zimą ośmiotysięczników. Teraz na tej liście figuruje już tylko wierzchołek K2 (8611 m).

Pierwszego wejścia na "Nagą Górę" dokonał 3 lipca 1953 roku Herman Buhl. 29-letni wówczas Austriak samotnie, bez tlenu, przebył ostatnie 1300 m na flance Rakhiot, będąc pod wpływem środka dopingującego na bazie amfetaminy.

Na 10 spośród 14 ośmiotysięczników jako pierwsi zimą wspięli się Polacy, w tym na jeden - Sziszapangmę - wspólnie z Włochem Moro.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI | ALPINIZM, NANGA PARBAT, PAP, SPORT

Przeczytaj komentarze | 2 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 Ścibi 26.02.2016 21:24
Niezalogowany użytkownik Niektóre sporty ekstremalne niosące duże ryzyko śmierci może i są wątpliwe moralnie. Szukanie sławy, pieniędzy, samouwielbienia jest niemoralne niezależnie czy idziemy na K2 czy prowadzimy firmę czy dajemy koncerty. Jednak chodzenie po górach, nawet tak niebezpiecznych nie musi być złe. Doświadczenie piękna, własnej kruchości i ogromu Bożego stworzenia jest wg mnie stawanie się bardziej człowiekiem...
Plusów: 1 jan 26.02.2016 17:58
Niezalogowany użytkownik A tak a propos "ochrony życia od chwili poczęcia.... itd." Przeważnie mamy tu na myśli aborcję, eutanazję, karę śmierci, może jeszcze antykoncepcję, a przecież ta troska o życie może mieć tez inne strony medalu. W danym przypadku ja zadaję następujące pytanie? Czy człowiek powinien podejmować wyzwania, które nie są konieczne, a z którymi wiąże się duże ryzyko utraty zdrowia, albo życia? Co innego taki strażak, który idzie do pożaru narażając życie, b on to robi w celu być może uratowania kogoś z tego pożaru, natomiast himalaista idzie na np. Nanga Parbat nie w celu ratowania kogoś, tylko dla wyczynu, adrenaliny, może dla sławy, albo żeby udowodnić coś samemu sobie itp. Czy mamy do tego prawo?... Ja nie mam zresztą nic przeciwko podejmowaniu takich wyzwań, sam np. kocham góry i choć Himalaje, ani Karakorum, raczej nie dla mnie, to np. idąc na Orlą (a jak na moje możliwości to już prawie Everest!)też w pewnym stopniu ryzykuję utratę życia i mam z tego powodu dylematy... Zresztą w ogóle uprawianie tzw. sportów ekstremalnych to przecież igranie z życiem. Czy mając na uwadze hasło "ochrony życia od chwili poczęcia.... itd." mamy do tego prawo?...

wszystkie komentarze >