O obmywaniu rąk i naczyń

O obmywaniu rąk i naczyń

Andrzej Macura


GN 06/2016 |

Umiecie dobrze uchylać przykazanie Boże, aby swoją tradycję zachować.


Trzeba mieć zasady – mówi ten i ów. Byle nie głupie – należałoby dodać. Bo przecież bywa, że zasady, zwłaszcza kiedy jest ich wiele, utrudniają dostrzeżenie tego, co najważniejsze. A bywa, że są z tym, co najważniejsze, sprzeczne. O tym właśnie jest dzisiejsza Ewangelia. O obmywaniu rąk i naczyń, które staje się wyznacznikiem religijności, i o ofiarach na cele religijne, które usprawiedliwiają obojętność na los rodziców. Nam, pouczonym przez Jezusa, coś takiego nie grozi? Ależ grozi! Mechanizm zastępowania tego, co istotne, różnymi rytuałami działa i w naszych czasach. Najważniejsze przykazanie? Miłość Boga i bliźniego. Najważniejsze zadanie stojące przed uczniami Chrystusa? Głosić Ewangelię, czynić uczniów. Ale czy wszystkie zasady, którymi się kierujemy, są wyrazem miłości bliźniego? Wydaje się, że dość często nad człowieka stawiamy różne abstrakcyjne idee. Podobnie z „czynieniem uczniami”. Bywa, że ludzie wierzący gotowi są zrazić kogoś do Ewangelii, byle ich racja była na wierzchu. Obyśmy kiedyś nie usłyszeli od Jezusa, że czciliśmy Go tyko wargami i dlatego na próżno.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |