• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • O obmywaniu rąk i naczyń

    Andrzej Macura


    GN 06/2016 |

    dodane 09.02.2016 00:15

    Umiecie dobrze uchylać przykazanie Boże, aby swoją tradycję zachować.


    Trzeba mieć zasady – mówi ten i ów. Byle nie głupie – należałoby dodać. Bo przecież bywa, że zasady, zwłaszcza kiedy jest ich wiele, utrudniają dostrzeżenie tego, co najważniejsze. A bywa, że są z tym, co najważniejsze, sprzeczne. O tym właśnie jest dzisiejsza Ewangelia. O obmywaniu rąk i naczyń, które staje się wyznacznikiem religijności, i o ofiarach na cele religijne, które usprawiedliwiają obojętność na los rodziców. Nam, pouczonym przez Jezusa, coś takiego nie grozi? Ależ grozi! Mechanizm zastępowania tego, co istotne, różnymi rytuałami działa i w naszych czasach. Najważniejsze przykazanie? Miłość Boga i bliźniego. Najważniejsze zadanie stojące przed uczniami Chrystusa? Głosić Ewangelię, czynić uczniów. Ale czy wszystkie zasady, którymi się kierujemy, są wyrazem miłości bliźniego? Wydaje się, że dość często nad człowieka stawiamy różne abstrakcyjne idee. Podobnie z „czynieniem uczniami”. Bywa, że ludzie wierzący gotowi są zrazić kogoś do Ewangelii, byle ich racja była na wierzchu. Obyśmy kiedyś nie usłyszeli od Jezusa, że czciliśmy Go tyko wargami i dlatego na próżno.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół