Powie Europie, że nie stać jej na konflikt z Polską

dodane 18.01.2016 07:21

PAP |

Prezydent Andrzej Duda będzie przekonywał w Brukseli, że Europy nie stać na sztuczny konflikt w relacjach z Polską, gdyż jest ona potrzebna do rozwiązania rzeczywistych kryzysów w UE, m.in. emigracyjnego - powiedział w niedzielę prezydencki minister Krzysztof Szczerski.

Powie Europie, że nie stać jej na konflikt z Polską   Jacek Turczyk /PAP Sekretarz stanu w KPRP Krzysztof Szczerski podczas konferencji prasowej na lotnisku wojskowym w Warszawie

To pierwsza podróż zagraniczna prezydenta w 2016 r. Andrzej Duda udał się do Brukseli w niedzielę późnym popołudniem; spotkania odbędą się w poniedziałek. Rozpocznie je rozmowa z szefem Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem.

"Prezydent jedzie z ręką wyciągniętą na zgodę, na to, że dialog jest dzisiaj potrzebny w Europie, a dialog opiera się też na szacunku wzajemnym, dlatego to jest ważne, żeby rozmawiać o faktach, nie o emocjach" - mówił Szczerski dziennikarzom.

Prezydencki minister przywołał wywiad Andrzeja Dudy dla niemieckiego FAZ, w którym - jak mówił Szczerski - prezydent podkreślał, że w relacjach Polska-UE potrzeba "mniej emocji, więcej faktów, więcej rozumowego myślenia o tym, co leży w interesie całej Europy i całego NATO, a wtedy okaże się, że Polska jest bardzo ważnym elementem całej konstrukcji, że odsunięcie Polski czy próba wejścia w konflikt z Polską osłabia całą konstrukcję".

"Prezydent będzie wyraźnie mówił o tym, że Unia potrzebuje spójności i stabilności, i (...) oczekujemy od przewodniczącego Tuska takiego zarządzania tymi kryzysami, żeby uzyskać efekt jedności europejskiej, a nie podziału Europy, że Europy nie stać dzisiaj na kolejny, sztuczny, czysto polityczny kryzys w relacjach Komisja Europejska-Polska" - podkreślił Szczerski, mówiąc, że Polska jest potrzebna UE, żeby rozwiązywać realne kryzysy, "a nie tworzyć niepotrzebne napięcia".

"Na to dzisiaj Europy nie stać, żeby osłabić po raz kolejny konstrukcję europejską, bo to jest w interesie Europy, żeby Polska była na pokładzie, a nie, żeby Polska była uważana za kogoś, wobec którego można stosować działania niekonwencjonalne" - podkreślił Szczerski. Przypomniał, że Polska jest szóstym co do wielkości krajem UE.

Minister zaznaczył też, że wizyta prezydenta Dudy w Brukseli "nie ma charakteru interwencyjnego". "Nie jest tak, że prezydent wybrał się tam, bo pojawiły się napięcia" - mówił Szczerski podkreślając, że wizyta była zaplanowana dużo wcześniej. W związku z tym - jak wskazał - prezydent Duda w rozmowie z przewodniczącym RE Donaldem Tuskiem będzie przede wszystkim przedstawiał "polski punkt widzenia na trzy główne kryzysy, które dzisiaj, w 2016 r. mogą wstrząsnąć Unią Europejską".

Jak mówił, chodzi po pierwsze "o kryzys dotyczący polityki emigracyjnej i jej fiaska oraz konsekwencje tego fiaska dla strefy Schengen i wolnego przepływu osób."

Po drugie - wskazywał prezydencki minister - o kryzys, "jaki może ewentualnie się wywiązać z procesu negocjacji brytyjskich i potencjalnych napięć z tym związanych", czyli tzw. Brexit, a po trzecie o "kryzys unii energetycznej, jaki może się wiązać z podjęciem budowy rurociągu Nord Stream 2".

W niedzielę po południu, przed wylotem do Brukseli Szczerski powiedział dziennikarzom, że spotkanie z Donaldem Tuskiem będzie miało dwa elementy.

"Będzie spotkanie w cztery oczy, absolutnie w cztery oczy i będzie spotkanie delegacji w szerszym gronie. Jest więc moment na to, żeby powiedzieć o wzajemnych planach i porozmawiać na tematy polsko-unijne. Nam zależy przede wszystkim na tym, żeby (...) prezydent Polski, jako prezydent szóstego co do wielkości kraju członkowskiego UE spotkał się z przewodniczącym Rady Europejskiej po to, by w imieniu państwa członkowskiego powiedzieć o naszych celach, naszych punktach widzenia, naszych interesach w zakresie tych największych procesów politycznych, jakie zachodzą dzisiaj w Europie. Od tego jest Donald Tusk, żeby wysłuchać poszczególnych państw, a potem szukać kompromisu między tymi punktami widzenia" - powiedział prezydencki minister.

W Brukseli w Kwaterze Głównej NATO prezydent spotka się także z sekretarzem generalnym Sojuszu Jensem Stoltenbergiem. Po rozmowach zaplanowano wspólną konferencję prezydenta Dudy i szefa NATO. Następnie Andrzej Duda uda się do Naczelnego Dowództwa Sojuszniczych Sił Europy (SHAPE) w Mons, gdzie będzie rozmawiał z naczelnym dowódcą sił NATO gen. Philipem Breedlove'em. "Musimy dzisiaj wspólnie z partnerami NATO zdefiniować sukces szczytu w Warszawie, co się ma złożyć na treść sukcesu szczytu w Warszawie" - mówił Szczerski.

Jak podkreślił, szczyt ten ma być szczytem "decyzyjnym, a nie tylko refleksyjnym". "Po którym my także jako Polacy będziemy mogli powiedzieć, czujemy się bezpieczniejsi, wzmocnieni obecnością NATO w tej części Europy. NATO musi znaleźć odpowiednie odpowiedzi na te główne wyzwania, jakie się pojawiły w jego otoczeniu, czyli na południu i na wschodzie" - mówił minister. Nie chciał jednak powiedzieć, jakie konkretnie propozycje do załatwienia przedstawi podczas spotkań prezydent Duda.

"Jesteśmy w bardzo wrażliwym momencie, te decyzje są na wyciągnięcie ręki, ale na tym polega charakter takich negocjacji i harmonogram takich negocjacji, że dopóki coś nie jest ostatecznie postanowione, to nie jest w ogóle postanowione, więc nie można o tym mówić zawczasu" - powiedział Szczerski.

"Prezydent dobrze wie, że reprezentuje punkt widzenia, który przede wszystkim opiera się na polskim interesie narodowym i polskim wkładzie do jedności europejskiej i jedności atlantyckiej. To jest to, co jest podstawą polityki zagranicznej prezydenta" - podkreślił.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI | ANDRZEJ DUDA, DYPLOMACJA, NATO, PAP, PREZYDENT, UE

Przeczytaj komentarze | 1 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 2 Krzysiek 18.01.2016 09:59
Niezalogowany użytkownik >>dzisiaj Europy nie stać<< Oj, władzę w Europie zachodniej dzisiaj stać na wiele - np. na zaproszenie "najeźdźców muzułmańskich", na promowanie gender, na promowanie homoseksualizmu, na promowanie eutanazji, na promowanie aborcji, na ... - podsumowując, można powiedzieć, że władzę tą stać na pełną aut-destrukcję. Ale nie ma się co dziwić tym biedakom, niekoniecznie materialnym - jako ateiści nie mają koncepcji po co żyją i jak żyć.

wszystkie komentarze >