"Charlie Hebdo" - tchórze bez jaj

"Charlie Hebdo" - tchórze bez jaj

Wojciech Teister

Okładka w rocznicę zamachu dowodzi jedynie, jak bardzo autorzy tygodnika upadli w nienawiści.

Mija rok od zamachu islamskich terrorystów na redakcję antyreligijnego tygodnika "Charlie Hebdo". I równo rok po zamachu redakcja publikuje okładkę, na której widzimy chrześcijańskiego Boga z zaplamionymi od krwi rękami i karabinem w ręku, a nad rysunkiem podpis: "Rok później, morderca wciąż na wolności".

Panowie - podobno satyrycy - z "Charlie" nie stracili pamięci. Doskonale wiedzą, że to nie chrześcijanie zamordowali ich kolegów z redakcji. Zamordowali ich terroryści, którzy wznosili okrzyki ku czci Allaha. Ale na opublikowanie takiej okładki z Allahem nie mieli widocznie odwagi. Chrześcijan, którzy z ubiegłoroczną zbrodnią nie mieli nic wspólnego, i ich Boga obrażać można, bo wiadomo, że chrześcijanie nie przyjdą do redakcji z karabinem.

Panowie redaktorzy z "Charlie", jesteście obrzydliwymi tchórzami! I wyraźnie chcę to podkreślić: nie jestem "Charlie". Brzydzę się "Charlie", bo niewiele różnicie się od morderców, którzy przed rokiem zabili waszych kolegów. Kieruje wami taka sama nienawiść. Fakt, że uzewnętrzniacie ją za pomocą farby drukarskiej, a nie karabinu, wynika tylko i wyłącznie z uwarunkowań kulturowo-społecznych. To, że w ciągu 200 lat zamieniliście gilotyny na ołówki, zmienia jedynie formę wyrazu. Nienawiść pozostała ta sama.

Przeczytaj także: "L'Osservatore Romano odpowiada »Charlie Hebdo«"

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 29 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 MarcinGąbka 09.01.2016 04:39
Polecam piosenkę na temat Charlie Hebdo!

https://youtu.be/Ahq1QVTeo9Y
Oświecona Europa rok temu mówiła: "Wszyscy jesteśmy Charlie Hebdo". Dzisiaj "Charlie Hebdo" o terroryzm oskarża kogo?

- Boga, który oddał za każdego człowieka życie...

Joanna ma rację, do "Charlie Hebdo" nie należy się przyznawać.

A co do Ciebie Marianie Januszu, to skoro potrafisz tak niesamowitych rzeczy dowieść, to może jesteś przebranym prezydentem Wałęsą...?
Plusów: 4 RaBi 08.01.2016 12:21
Drogi @JA

Zazdroszczę, zazdroszczę Tobie tych pokładów "cierpliwości i opanowania emocji" - muszę prosić o tą łaskę.

Lecz nie broń proszę ludziom pozbyć się złych emocji bo to szkodzi im - nawet jeżeli przez to "pozbycie" kogoś krzywdzą (grzeszą) to mają do tego prawo bo pochamowyanie emocji jest ukrywaniem Prawdy. Przede wszystkim prawdy o sobie samym jak i prawdy o innych. Wyzbycie się emocji to nakładanie "maski" zawsze uśmiechniętego, odpowiadającego na pytanie "jak jest?" - fajnie.

Przynależność do Jezusa nie świadczy o byciu "kryształowym" bo Jezus przychodzi po to aby nas leczyć - zbawić.

Zamknij oczy i zobacz tę scenę ze świątyni jerozolimskiej oczami "przechodnia", który nie wie "kim jest ten człowiek".
Jeżeli "człowiekowi" (o którym później dowiedziałeś się, że jest Mesjaszem) pozwalasz na "wyładowanie swoich emocji" czemu bronisz W. Teisterowi - nie powiedział Prawdy o CH?

Powiesz zapewne, "mógł to samo powiedzieć bardzej kulturalnie" - zgodzę się z Tobą, mógł.
Ale czasem aby uratować komuś życie trzeba użyć "defibrylatora" - pobudzić serce.
Taki "wstrząs" językowy może oddziaływać jak "defiblirator".

Jeżeli komuś ksiąc (abstrakcja - ale jednak możliwa) z ambony ma uratowąć "życie wieczne" mówiąc: "a Ty sk..synu, opamiętaj się i się nawróć!".
Jeżeli to będzie ta "jedna" owieczka to - czemu nie?
Więcej radości w niebie z "jednej" ocalonej duszy grzesznika niż 99 dusz "sprawiedliwych". Taka to ekonomia Boża.
Uważasz, że Bóg powie "Ciebie nie możemy przyjąć - bo nawrócony zostałeś zgniłą/niekulturalną/niekatolicką metodą"

Wybacz jeżeli uraziłem.
Pozdrawiam
RaBi
Plusów: 6 JA 08.01.2016 03:47
Niezalogowany użytkownik Tak, pomyliłeś się.

Mesjasza nie oceniam, bo nie mam do tego tytułu. W. Teistera oceniam bo tytuł do tego posiadam.

W. Teister Mesjaszem nie jest, jest dziennikarzem i obowiązują go pewne normy, reguły, zasady, w tym normy języka i kultury. Żeby nie być posądzonym o dewocję nie będę już wzmiankował charakteru tego serwisu/portalu.

Wszystko ma swój czas i swoje miejsce, również słowa i zachowania (skoro przywołujemy Pismo - proszę zajrzeć do Księgi Koheleta).

U źródeł, bardzo głębokich, takich żenujących wybryków jak okładka francuskiego czasopisma leży właśnie analogiczne do prostactwa tytułu komentowanego artykułu przesuwanie granic i norm. W GN z lat 90 nikt by sobie nie pozwolił na taki tytuł tekstu. W tym z czasów PRL też. A było na co się gniewać. I postać Jezusa była ta sama, nikt sceny ze Świątyni nie napisał na nowo.

A gdy ksiądz za kilka lat z ambony nazwie kogoś "skur...synem", lub "chu...em", to też będziemy mówili o "odważnym księdzu" i przywoływali bezkompromisowość Jezusa?

Odnoszę wrażenie, że chrześcijanstwo dawało sobie bardzo dobrze radę bez prostactwa, agresji, pogardy i wulgarności tak wobec prześladowań Decjusza, jak i tych nazistowskich i komunistycznych.

Powtarzam więc, że nie mogę się zgodzić na taką formę i taki język. Chyba, że za miarę weźmiemy język standardowego Polaka początku XXI wieku. Może przeczytam w GN o inwazji "ciapków" na "POlskę".

wszystkie komentarze >